Martial bohaterem „Czerwonych Diabłów”

Autor: Karol Brandt | 28.10.2017 15:23 | komentarzy: 2 | kategoria: Recenzja meczu |

W meczu rozpoczynającym 10. kolejkę Premier League Manchester United pokonał Tottenham Hotspur. Jednak na gola musieliśmy poczekać aż do 81. minuty.

 Dzisiejszego popołudnia rozgrywany był mecz wicelidera tabeli z trzecią ekipą Premier League. Manchester United na Old Trafford podejmował Tottenham Hotspur. Gospodarze w środku tygodnia pokonali 2:0 Swansea City, dzięki czemu uzyskali awans do kolejnej rundy EFL Cup. W tych rozgrywkach nie ma już „Kogutów”, które niespodziewanie przegrały z West Hamem 2:3. W zespole José Mourinho nadal niezdolni do gry byli tacy piłkarze jak Michael Carrick czy Paul Pogba. Natomiast Mauricio Pochettino nie mógł postawić m.in. na Harry’ego Kane’a oraz Érika Lamelę. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki osiągane przez obie ekipy, niezwykle trudno było wytypować faworyta tego starcia.

Gospodarze wyszli dziś na boisko w koszulkach z imionami dzieci, które towarzyszyły im w tej chwili. 

Te zawody sędziował Jonathan Moss. W pierwszej połowie byliśmy świadkami niezwykle wyrównanego pojedynku. Podczas tego okresu gry jedyną okazję bramkową miał Marcus Rashford. Anglik w 12. minucie pokusił się o strzał z rzutu wolnego. Dodajmy, że piłka była ustawiona dość daleko od bramki Tottenhamu Hotspur. Mimo tego 19-latek uderzył na tyle sprytnie, że Hugo Lloris musiał się nieźle napocić, by wybić futbolówkę poza linię końcową.

Podczas pierwszych 45 minut gry ogromną rolę odgrywali piłkarze operujący w środku pola.

Ostatecznie po pierwszej odsłonie gry mieliśmy wynik bezbramkowy. Po zmianie stron trenerzy nie zdecydowali się na zmiany kadrowe.

W okolicach 55. minuty zakotłowało się pod bramką gości, gdy błąd popełnił Hugo Lloris. Na szczęścia dla „Kogutów” wszystko się dobrze skończyło, a wynik się nie zmienił. Kilka minut później opiekun przyjezdnych posłał na boisko Mousę Dembélé i Fernando Llorente, którzy zmienili odpowiednio Moussę Sissoko i Heung-Min Sona. 

W 73. minucie wynik otworzyć mógł Romelu Lukaku, lecz Belg nie zdołał pokonać golkipera Tottenhamu, który się doskonale ustawił. W 81. minucie oglądaliśmy fantastyczną akcję „Czerwonych Diabłów”. Wszystko rozpoczęło się od wykopu piłki przez Davida De Geę, następnie walkę o futbolówkę wygrał Romelu Lukaku, który głową zgrał ją do wbiegającego w pole karne, Anthony’ego Martiala. Francuz nie dał szans bramkarzowi, któremu interwencję dodatkowo utrudnił wślizg Jana Vertonghena. 

Więcej goli nie padło.

 

Manchester United FC – Tottenham Hotspur FC 1:0 (0:0) Martial 81’

Czytaj więcej o: Manchester United, Anglia, Tottenham Hotspur, Anthony Martial, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Jose Mourinho: Brakuje nam konsekwencji

    Jose Mourinho przyznał, że Manchesterowi United brakuje konsekwencji, aby móc rywalizować o mistrzostwo z tak mocnym rywalem jak Manchester City.

    czytaj więcej
  • Blamaż United = mistrzostwo City

    „Czerwone Diabły” przegrały dziś swój mecz, dzięki czemu tytuł mistrzowski powędrował w stronę największego rywala z Etihad Stadium.

    czytaj więcej
  • Liverpool wykonał swoje zadanie, „Wiśnie” zostały pokonane

    34. kolejka Premier League zaprowadziła nas na Anfield Road, gdzie półfinalista Ligi Mistrzów, Liverpool FC podjął AFC Bournemouth. Mecz zakończył się tryumfem "The Reds".

    czytaj więcej
  • Rollercoaster na St. Mary's Stadium. Debiut i gol Bednarka!

    W meczu 34. kolejki Premier League piłkarze Southampton FC i Chelsea FC zgotowali swoim kibicom horror okraszony pięcioma golami. Do 70. minuty mieliśmy ogromną niespodziankę, gdyż „Święci” prowadzili 2:0, jednak to, co wydarzyło się potem, przejdzie do historii Premiership.

    czytaj więcej
  • „Czerwone Diabły” wygrały bitwę o Manchester!

    Zwycięstwo w 176. derbach Manchesteru miała być dla „The Citizens” pewną formą rehabilitacji po przegranym pojedynku (0:3) w meczu Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Natomiast „Czerwone Diabły” potrzebowały punktów, by móc utrzymać się na pozycji wicelidera, i tak się stało. Manchester United zaliczył niesamowity come back, który dał podopiecznym José Mourinho cenne trzy punkty.

    czytaj więcej

Komentarze (2)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze