Messi poskromił „Lwy”, Barcelona nie zwalnia tempa

Autor: Grzegorz Góra | 28.10.2017 22:38 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Piłkarze „Dumy Katalonii” odnieśli kolejne ligowe zwycięstwo i wciąż pewnie przewodzą ligowej tabeli. Athletic pokazał charakter, ale dziś to nie wystarczyło.

Choć przed spotkaniem na San Mamés w Bilbao obie ekipy dzieliło w tabeli sporo miejsc, kibice „Dumy Katalonii” nie mogli spodziewać się łatwego spotkania. Mecze na baskijskiej ziemi nigdy „nie leżały” FC Barcelonie i dziś, tak jak zawsze, piłkarze Athleticu mieli w planie maksymalnie utrudnić życie Messiemu i spółce.

Pierwszy kwadrans meczu toczył się głównie w środku pola. „Barca” próbowała w swoim stylu długo utrzymywać się przy piłce, ale gospodarze dość łatwo rozbijali jej ataki i groźnie kontrowali, co kolejno w 17. i 19. minucie powinno skończyć się bramką na 1:0 dla „Lwów” z Bilbao. W obu przypadkach na bramkę Ter Stgena uderzał Aduriz, ale najpierw po strzale głową, a potem w sytuacji sam na sam, lepszy okazał się Niemiec, potwierdzający kapitalną dyspozycję, w której jest od początku sezonu.

Podrażnieni Katalończycy postanowili przenieść grę na połowę rywala i w 20. minucie przeprowadzili akcję, która gdyby tylko zakończyła się bramką, pewnie pokazywana byłaby w większości serwisów sportowych nie tylko w Hiszpanii. Po trójkowej akcji Suárez-Paulinho-Messi, ten ostatni ograł nawet bramkarza, ale z najbliższej odległości trafił tylko w słupek i na San Mamés wciąż było 0:0.

Gwiazdor „Dumy Katalonii” miał, czego żałować, jednak o tym, że nie lubi pudłować gospodarze przekonali się jeszcze przed przerwą. W 37. minucie Argentyńczyk rozegrał piłkę z Albą, po czym huknął po ziemi lewą nogą i na tablicy wyników po stronie gości pojawiła się upragniona „1”.  

Gol gwiazdy „Blaugrany” mocno podciął skrzydła gospodarzom i gdyby nie odrobina szczęścia, na przerwę schodziliby z bagażem dwóch bramek. Z pomocą „Los Leones” przyszła jednak poprzeczka, która w 40. minucie zatrzymała piłkę po mocnym uderzeniu Paulinho. Po pierwszych trzech kwadransach Barcelona zasłużenie prowadziła 1:0.

Po zmianie stron piłkarze z Bilbao ruszyli do odrabiania strat i już w 53. minucie bliscy byli dopięcia swego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową na bramkę Barcelony uderzał Raúl García, ale ta sama poprzeczka, która w pierwszej połowie zatrzymała strzał Pulinho, tym razem uratowała „Dumę Katalonii”.

Po godzinie gry mecz znowu się wyrównał. Podopieczni Ernesto Valverde oddali gospodarzom pole gry, jednak dłuższe utrzymywanie się przy piłce nie przekładało się na sytuacje bramkowe dla „Lwów”. Owszem, swoje szanse mieli Iñaki Williams, Raúl García i wprowadzony po przerwie Beñat, ale piłka jak zaczarowana, nie chciała trafić do siatki „Blaugrany”.

W ostatnich minutach Baskowie musieli się odkryć, co w doliczonym czasie gry skończyło się dla nich fatalnie. Po szybkiej kontrze, Paulinho z bliska podwyższył na 2:0 i już nic nie mogło odebrać kompletu punktów liderowi Primera Division. Mimo heroicznej walki, „Los Leones” musieli uznać wyższość gości z Katalonii. Barcelona nie zagrała wielkiego meczu, jednak poprzednie sezony La Liga udowodniły, że takimi meczami można wygrać mistrzostwo. Póki co, „Barca” ma na swoim koncie 28 z 30 możliwych punktów i stawia pewne kroki w drodze po triumf w La Liga.

Athletic Club – FC Barcelona 0:2 (0:1) Messi 37’, Paulinho 90+2’

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Lionel Messi, Athletic Bilbao, Paulinho, La Liga

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszym komentującym

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.