Wzorcowy mecz w wykonaniu „Królewskich”; perełka Asensio!

Autor: Karol Brandt | 05.11.2017 22:34 | komentarzy: 2 | kategoria: Recenzja meczu |

W 11. kolejce La Ligi podopieczni Zinédine’a Zidane’a pokonali „Kanarki” z Las Palmas de Gran Canaria. Na szczególną uwagę zasługuje jednak trafienie byłego piłkarza Espanyolu, który przeszedł samego siebie.

Dzisiejszy mecz Real Madryt – UD Las Palmas określany był mianem rywalizacji rannych. Wszystko za sprawą długiej listy nieobecnych. Po stronie gospodarzy wystąpić nie mogli Keylor Navas, Luca Zidane, Dani Carvajal, Mateo Kovačić, Gareth Bale i Raphaël Varane. Dodatkowo, poza kadrą znalazł się Achraf Hakimi. Natomiast goście przybyli do stolicy Hiszpanii bez Oussamy Tannanego, Alena Halilovicia, Tany, Jonathana Viery oraz José Manuela Artilesa. „Królewscy” w ostatnim czasie nie zachwycali, lecz nikt nie podważał faktu, że to właśnie oni są faworytem tego pojedynku.

Te zawody sędziował 34-letni arbiter, José María Sánchez Martínez. Już od pierwszych minut można było przewidzieć, jak to spotkanie będzie wyglądało. Real napierał, Las Palmas się broniło i co jakiś czas wyprowadzało kontry. Gospodarze w 4. minucie mogli wyjść na prowadzenie, lecz okazji nie wykorzystał Karim Benzema, który oddał strzał dokładnie w to miejsce, gdzie stał Raúl Lizoain.

W kolejnych minutach gospodarze oddali kilka strzałów z dystansu, jednak żaden z nich nie znalazł drogi do bramki przyjezdnych. W 35. minucie świetną centrę spod linii końcowej posłał Marcelo, jednak Cristiano Ronaldo, podobnie jak Karim Benzema, uderzył w środek bramki.

Gdy piłka nie mogła wpaść do siatki z akcji, „Los Blancos” spróbowali swoich szans po stałym fragmencie gry. W 40. minucie przyznano im rzut rożny. Wówczas, po prezencie od Vicentego Gómeza, Casemiro głową pokonał Raúla Lizoaina i tym samym, wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

W pierwszej odsłonie gry więcej goli nie padło. 

Po upływie piętnastu minut oba zespoły wróciły na boisko. Co ciekawe, nie dostrzegliśmy żadnych zmian w składach względem pierwszej połowy. 

W 56. minucie gospodarze wykonywali kolejny stały fragmenty gry. Tym razem był to rzut wolny. W tej sytuacji piłkę spod własnej bramki wypiąstkował Raúl Lizoain. Na jego nieszczęście futbolówka trafiła do ustawionego przed polem karnym, Marco Asensio. Lewonożny zawodnik huknął ile sił w nogach, nie dając żadnych szans na interwencję golkiperowi „Kanarków”. 

W 61. minucie z dystansu przymierzył Toni Kroos, lecz w ostatniej chwili swój zespół od straty gola uchronił bramkarz UD Las Palmas. Cóż to była za interwencja! Wynik odwrócić miał Loïc Rémy, który w 64. minucie zmienił nieudolnego dziś, Vicentego Gómeza. Dziesięć minut później na tablicy wyników mieliśmy już 3:0. Gol padł po świetnym podaniu z prawego skrzydła Cristiano Ronaldo, do futbolówki zagranej w pole karne dopadł Isco i bez przyjęcia umieścić piłkę w siatce. 

W 77. minucie CR7 powinien wpisać się na listę strzelców. Tym czasem przeniósł on „szmaciankę” nad poprzeczką. Tylko Portugalczyk wie, jak tego dokonał. Do ostatniego gwizdka arbitra Real Madryt kontrolował przebieg zawodów, lecz goli już nie oglądaliśmy.

 

Real Madryt – UD Las Palmas 3:0 (1:0) Casemiro 41’, Asensio 56’, Isco 74’

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Cristiano Ronaldo, Isco, Casemiro, UD Las Palmas, La Liga, Marco Asensio

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Bezkrólewie w Madrycie; Bezbramkowy remis na Wanda Metropolitano

    Ostatni raz obie „jedenastki” mierzyły się ze sobą w półfinale Ligi Mistrzów, wówczas górą okazali się „Królewscy”, którzy wygrali dwumecz 4:3. Dzisiejsze spotkanie przeszło do historii „Atleti”, bowiem to pierwsze derby Madrytu było rozgrywane na nowym stadionie „Los Colchoneros” - Wanda Metropolitano. A sam mecz stał na naprawdę wysokim poziomie. Niestety zabrakło w nim jedynie bramek.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Atlético Madryt vs. Real Madryt

    280. „El Derbi Madrileño” to bez wątpienia gratka dla wszystkich kibiców najpopularniejszego sportu na świecie. W ubiegłym sezonie podopieczni Zinédine’a Zidane’a dali pstryczka w nos piłkarzom Diego Pablo Simeone, eliminując ich w półfinale Ligi Mistrzów. Czy gospodarze tego starcia odegrają się na swoim przeciwniku, a może to „Los Blancos” po raz kolejny udowodnią swoją wyższość nad rywalem?

    czytaj więcej
  • Pomocnik Schalke przeniesie się do Anglii, bo tam lepiej płacą?

    Pomocnik Schalke, Leon Goretzka może w nowym sezonie zagrać w Anglii. 22-latek ma umowę ważną do końca czerwca 2018 roku i już teraz jest na liście życzeń Arsenalu, Chelsea, Liverpoolu czy Tottenhamu.

    czytaj więcej
  • Owen: Dziękuję Benzemie, bo gdyby nie on, nigdy nie zagrałbym w United

    Po kilku latach Michael Owen ujawnił skrywaną tajemnicę i wyznał, że do Manchesteru United trafił tylko dlatego, że na Old Trafford nie przyszedł Karim Benzema. Sir Alex Ferguson chciał ściągnąć Francuza, który wybrał jednak ofertę Realu Madryt i za 35 milionów euro odszedł do Hiszpanii.

    czytaj więcej
  • Gwiazdor Lyonu pójdzie w ślady Benzemy?

    Ofensywnie usposobiony Nabil Fekir gra obecnie w Olympique Lyon, ale już teraz się mówi, że jest na liście Realu Madryt, Arsenalu, Juventusu i Manchesteru United. Jednak "AS" donosi, że to Zinédine Zidane ma największe szanse zostać jego nowym trenerem.

    czytaj więcej

Komentarze (2)

  • PolishBarcaFan Triumfator
    Dla CR7 nie był wzorcowy.
  • Gayardos Ćwierćfinalista
    Jak zwykle skuteczność najgorszym aspektem. Niemal w każdym meczu w tym sezonie tworzy sobie ponad 20 okazji, z których dobrze jak wpadną chociaż 2 bramki. Przy obecnej formie Benzemy i blokadzie Ronaldo transfer napastnika w okienku zimowym wydaje się konieczny.

    Casemiro znowu miał więcej szczęścia niż rozumu, za to ciągnięcie koszulki mógł być odgwizdany karny.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.