„Obywatele” skarcili „Koguty”

Mateusz Deluga | 16.12.2017 20:26 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Z racji zbliżających się świąt, Premier League sprezentowała nam nie lada spotkanie. Na Etihad Stadium Manchester City podjął Tottenham Hotspur. To spotkanie zdecydowanie mogło się podobać, ponieważ obie drużyny grały atrakcyjny dla oka futbol. Zwycięzcą w tym prestiżowym starciu okazał się zespół Josepa Guardioli, który nie był zbyt gościnny dla „Kogutów”.

Od pierwszej minuty działo się na Etihad Stadium. Kevin De Bruyne, zagrał piłkę do Kuna Aguera, ale Argentyńczyk miał problem z opanowaniem piłki. „Obywatele” od samego początku spotkania założyli wysoki pressing, z którym problem mieli zawodnicy Tottenhamu.

W 10. minucie Sergio Agüero odebrał piłkę zagraną z rzutu wolnego. Strzał napastnika „The Citizens” minął słupek bramki o kilka centymetrów. W 14. minucie Leroy Sané wykonał rzut rożny. Piłka po dośrodkowaniu Niemca spadła wprost na głowę İlkaya Gündoğana, który umieścił futbolówkę w lewym dolnym rogu bramki.

Piłkarze Josepa Guardioli nie zwalniali tempa. Manchester City wyraźnie dostał wiatru w żagle.  W 24. minucie Hugo Lloris popisał się fantastyczną interwencją przy strzale Agüero. Pięć minut później Argentyńczyk ponownie dał o sobie znać. Napastnik w fenomenalny sposób uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu swojego kolego z zespołu. Na nieszczęście dla gospodarzy strzał został zablokowany.

 W 35. minucie do głosu doszli goście. Christian Eriksen posłał prostopadłą piłkę do Harry'ego Kane’a. Anglik uderzył piłkę, która minęła światło bramki. W doliczonym czasie gry Gündoğan zdecydował się na strzał z dystansu. Niesamowity strzał Niemca został obroniony przez Llorisa.

„Koguty” w pierwszej połowie nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Gospodarze całkowicie zdominowali Tottenham Hotspur. Oczywiście goście mieli swoje sytuacje w spotkaniu, jednak żadna z nich nie zakończyła się golem.

Dzisiejsze spotkanie z trybun podziwiało 54, 214 kibiców.

Spotkanie w drugiej połowie zdecydowanie się zaostrzyło. Piłkarze Tottenhamu Hotspur nie oszczędzali gospodarzy, którzy byli sfrustrowani zaistniałą sytuacją.

W 74. minucie na zaczepki „Kogutów” w fenomenalny sposób zareagował Kevin De Bruyne, które wykończył kontratak gospodarzy przepiękną bramką. Minutę po stracie bramki Jan Vertonghen sprokurował rzut karny. Do „jedenastki podszedł Gabriel Jesus, jednak Brazylijczyk trafił w słupek.

W 80. minucie padła trzecia bramka dla „Obywateli”. Leroy Sané wypatrzył i zagrał futbolówkę do Raheema Sterlinga, a reprezentant Anglii wbił piłkę do siatki. W  87. minucie Raheem Sterling zdecydował się na strzał. Hugo Lloris wykazał się niebywałym refleksem i posłał piłkę na rzut rożny. W 89. minucie Sterling zdobył najłatwiejszą bramkę w swojej karierze. Futbolówkę w pole karne wrzucił jeden z pomocników City. Dier nie sięgnął piłki, która przetoczyła się pomiędzy nogami Hugo Llorisa, a Raheem Sterling tylko wepchnął ją do pustej bramki.

W ostatniej akcji drugiej połowy Christian Eriksen zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. Piłka po strzale Duńczyka wpadła do bramki. „Koguty” zdobyły honorową bramkę. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.

 

Manchester City – Tottenham Hotspur 4:1 (1:0) Gündoğan 14’ , De Bruyne 74’, Sterling 80’, 89 – Eriksen 90+3’

Czytaj więcej o: Anglia, Tottenham Hotspur, Manchester City, Ilkay Gundogan, Eriksen Christian, Kevin De Bruyne, Raheem Sterling, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze