Los raz daje, raz zabiera; remis „Kanonierów” z „The Reds”

Mateusz Deluga | 22.12.2017 22:39 | komentarzy: 3 | kategoria: Recenzja meczu |

Spotkanie Arsenalu z Liverpoolem postrzegano jako hit 19. kolejki Premier League. I tak w istocie było, mecz stał na naprawdę wysokim poziomie. Kibice zgromadzeni na Emirates Stadium z pewnością zapamiętają to spotkanie na długie lata.

 W 3. minucie spotkania Alexandre Lacazette znalazł się na skraju pola karnego. Francuski napastnik zdecydował się na wycofanie piłki do nadbiegającego Granita Xhaki, ale strzał Szwajcara zablokowali obrońcy Liverpoolu. Trzy minuty później Mohamed Salah przeprowadził niebezpieczną, indywidualną akcję pod polem karnym Arsenalu. Londyńczycy w ostatniej chwili powstrzymali rajd Egipcjanina. Gościom przyznano rzut rożny.

W 13. minucie z powodu kontuzji Jordan Henderson musiał opuścić boisko, w jego miejsca pojawił się James Milner.

Chwilę potem Philippe Coutinho oddał potężny strzał tuż przed polem karnym. Brazylijczyk chybił, mógł rozwiązać to lepiej. W 21. minucie Sadio Mane wycofał piłkę do Robertsona, który dośrodkował futbolówkę wprost na głowę Roberto Firmino. Petr Čech był jednak na posterunku i oddalił zagrożenie.

Cztery minuty później „The Reds” wyszli na prowadzenie po ładnej, zespołowej akcji. James Milner zagrał długą piłkę wzdłuż boiska. Piłkę na prawym skrzydle przejął Salah, po czym dośrodkował ją wprost do Philippe'a Coutinho, który głową przelobował Petra Čecha.

W 33. minucie Roberto Firmino oddał niebezpieczny strzał w kierunku bramki „Kanonierów”. Piłka po próbie napastnika minęła nieznacznie poprzeczkę. W 43. minucie Laurent Koscielny popełnił błąd, w konsekwencji piłkę przejęli „The Reds”. Salah otrzymał „szmaciankę” w polu karnym i oddał strzał wprost w Petra Čecha. W akrobatyczny sposób futbolówkę chciał dobić Sadio Mané, jednak bezskutecznie. Senegalczyk zmarnował idealną sytuacją na uzyskanie dwubramkowego prowadzenia.

W 48. minucie Sadio Mané razem z Mohamedem Salahem skonstruowali akcję, po której Egipcjanin zdecydował się na strzał. Uderzenie pomocnika nie zrobiło wrażenia na bramkarzu „Kanonierów”. Dwie minuty później Egipcjaninowi udało się zdobyć bramkę. Roberto Firmino przejął piłkę na prawy skrzydle, po czym podał do Salaha, który zdołał pokonać Petra Čecha. W 53. minucie odpowiedzieli londyńczycy. Héctor Bellerín posłał piłkę do wbiegającego Alexisa Sáncheza, a ten zdobył kontaktową bramkę.

Niesamowite rzeczy działy się na Emirates Stadium. „Kanonierzy” w ciągu dwóch minut zdobyli dwie bramki. Najpierw w 56.minucie potężnie z dystansu uderzył Granit Xhaka i zdobył wyrównującego gola, następnie w 58. minucie Alexandre Lacazette do spółki z Mesutem Özilem zdezorientowali szybkimi podaniami obrońców „The Reds”. Na sam koniec reprezentant Niemiec zdobył bramkę na 3:2. „Kanonierzy” w ciągu pięciu minut zdobyli trzy bramki. W 71. minucie Roberto Firmino znalazł się sam na sam z bramkarzem. Piłka po interwencji Petra Čecha nieszczęśliwie wpadła do bramki. A Firmino strzelił swojego siódmego gola w lidze.

Po bramce na 3:3 obie drużyny rzuciły się do huraganowych ataków, jednak w ostatnich dziesięciu minutach piłkarzom brakowało skuteczności.

Więcej bramek w tym spotkaniu nie padło. Mieliśmy okazję zobaczyć niezwykłe zawody, w których strzelono sześć bramek, a emocje momentami sięgały zenitu.  

 

Arsenal FC – Liverpool FC 3:3 (0:1) Sánchez 53’, Xhaka 56’, Özil 58’ Coutinho 25’, Salah 51’, Firmino 71

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Liverpool FC, Arsene Wenger, Alexis Sanchez, Mesut Ozil, Jurgen Klopp, Granit Xhaka, Philippe Coutinho, Mohamed Salah, Roberto Firmino, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (3)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze