„Koguty” wygrały, choć nie obyło się bez kontrowersji

Autor: Karol Brandt | 02.01.2018 22:35 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

W jednym z meczów 21. kolejki Premier League Tottenham Hotspur sięgnął po trzy punkty, lecz jedna z bramek została zdobyta ze spalonego.

W pierwszym spotkaniu po nowym roku „Koguty” rywalizowały w Swansea z „Łabędziami”. Gospodarze 30 grudnia pokonali Watford FC 2:1, zaś goście kilka dni wcześniej zdemolowali Southampton FC, wygrywając 5:2. Jeśli chodzi o nieobecności to Swansea City było osłabione brakiem kontuzjowanych Wilfrieda Bony’ego i Leona Brittona oraz zawieszonego Kyle’a Naughtona. Natomiast Tottenham Hotspur musiał sobie radzić bez leczących urazy, Moussy Dembélé i Toby’ego Alderweirelda. Przed meczem większe szanse na zwycięstwo dawano londyńczykom.

Rozjemcą zawodów był Robert Madley, który w 12. minucie przy nazwisko Fernando Llorente zanotował trafienie. Hiszpan głową wpakował piłkę do bramki, a asystował mu Christian Eriksen. Duńczyk dośrodkowywał z rzutu wolnego. Jak pokazały późniejsze powtórki, były piłkarz Swansea City znajdował się pozycji spalonej, czego nie dostrzegli arbitrzy.

W 41. minucie oglądaliśmy niemal kopie akcji z dwunastej minuty, jednak tym razem 32-letni snajper z Półwyspu Iberyjskiego przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. W pierwszej połowie stroną przeważającą byli goście, którzy osiągnęli ponad siedemdziesięcioprocentowe posiadanie piłki i znajdowali się na dobrej drodze do tego, by sięgnąć po trzy „oczka”. 

Po zmianie stron oba zespoły wróciły na boisko w takich samych składach, w jakich zaczynały to spotkanie. Warto dodać, że bramce Swansea City stał Łukasz Fabiański, który przy golu Fernando Llorente był bez szans. W 52. minucie kontuzji doznał Àngel Rangel, a jego miejsce w zespole „Łabędzi” zajął Luciano Narsingh. Nowowprowadzony zawodnik w 65. minucie mógł doprowadzić do wyrównania, lecz świetną interwencją popisał się Hugo Lloris.

W 70. minucie piłka po rzucie rożny trafiła w słupek bramki „Kogutów”, a uderzał Mike van der Hoorn, choć futbolówka odbiła się jeszcze od pleców Jana Vertonghena. W 78. minucie swoich szans z ok. jedenastu metrów próbował Heung-Min Son, a piłka przeleciała tuż obok prawego słupka. W 89. minucie Harry Kane posłał piłkę do Delego Allego, a środkowy pomocnik pokonał na raty Łukasza Fabiańskiego, ustalając wynik rywalizacji.

 

Swansea City – Tottenham Hotspur 0:2 (0:1) Llorente 12’, Alli 89’

Czytaj więcej o: Anglia, Polska, Tottenham Hotspur, Fernando Llorente, Łukasz Fabiański, Swansea City , Harry Kane, Dele Alli, Premier League

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

  • Innoc3nt Legenda
    Kontrowersji sporo. Jeden nieodgwizdany spalony gdzie padł gol, potem odgwizdany spalony, gdzie go nie było... Nie mówiąc o karnych, które Tottenhamowi się należały... Deszczyk nie mały, nikt większych pretensji do sędziów mieć nie może.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.