EFL Cup: No Kun, no party

Mateusz Deluga | 09.01.2018 22:44 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

W półfinale EFL Cup zmierzyły się ze sobą Manchester City oraz Bristol City. Gospodarze byli murowanym faworytem w tym starciu, jednak goście postanowili się nie poddawać i na Etihad Stadium byliśmy świadkami zażyłego pojedynku, który został rozstrzygnięty w doliczonym czasie gry.

Spotkanie rozpoczęło się od natychmiastowych ataków gospodarzy, którzy chcieli w błyskawiczny sposób otworzyć wynik spotkania. Niestety, ani Bernardo Silva, ani İlkay Gündoğan, nie zdołali pokonać świetnie dysponowanego Fieldinga.

W 25. minucie Kevin De Bruyne postanowił oddać potężny strzał na bramkę gości. Jednak Fielding ponownie popisał się fantastyczną robinsonadą. Niewiele brakowało, a Manchester City prowadziłby 1:0. W 36. minucie kolejny raz z groźną akcją wyszli „Obywatele”. Eliaquim Mangala głową próbował zaskoczyć bramkarza gości, jednak jego strzał okazał się niecelny.

W 44. minucie na Etihad Stadium byliśmy świadkami nie lada niespodzianki. Bobby Reid stanął przed szansą na zdobycie bramki z rzutu karnego, a następnie nie przepuścił okazji i pokonał stojącego między słupkami, Claudio Bravo.

W 55. minucie padł wyrównujący gol dla „The Citizens” Raheem Sterling wypatrzył w polu karnym Kevina De Bruyne. Belg odebrał piłkę i zdobył cenną bramkę dla gospodarzy. Piętnaście minut później Raheem Sterling pospieszył się z oddaniem strzału na bramkę. Strzał Anglika został bez problemu obroniony przez Franka Fieldinga.

Minutę później Leroy Sané znalazł sobie miejsce w polu karnym i zdecydował się na uderzenie. Futbolówka po strzale pomocnika nie potrafiła znaleźć drogi do bramki. W 81. minucie Josh Brownhill starał się odmienić losy spotkania. Pomocnik dośrodkował w pole karne „Obywateli”, jednak obrońcy gospodarzy wybyli piłkę ze strefy zagrożenia.

Ostatnie dziesięć minut podstawowego czasu gry, stało pod znakiem chaotycznej gry obu drużyn. „Obywatele” atakowali, a gracze Bristol City bronili się ostatkiem sił. W doliczonym czasie gry stało się coś niesamowitego. Bernardo Silva zacentrował w pole karne gości, a Sergio Agüero z najbliższej odległości głową wpakował piłkę do bramki.

Bezpośrednio po bramce Argentyńczyka, sędzia zakończył spotkanie. W ostatniej akcji Manchester City zdobył cenną bramkę, która dała minimalną zaliczkę przed rewanżem. 

 

Manchester City – Bristol City 2:1 (0:1) De Bruyne 55’, Agüero 90+2 – Reid 44’ (k.) 

Czytaj więcej o: Anglia, Manchester City, Sergio Aguero, Kevin De Bruyne, EFL CUP, Bristol City

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze