EFL Cup: Istnieje życie po Sanchezie; „Kanonierzy” w finale

Mateusz Deluga | 24.01.2018 22:59 | komentarzy: 6 | kategoria: Recenzja meczu |

Dzisiejszego wieczoru Emirates Stadium stało się areną zmagań dwóch zwaśnionych drużyn z Londynu. W pierwszym spotkaniu padł bezbrakowy remis, który tylko rozsierdził „Kanonierów”, jak i „The Blues”. Dlatego w rozstrzygającym spotkaniu nie zabrakło emocji oraz pięknych bramek. Z awansu do finału rozgrywek mogli cieszyć się „Kanonierzy”.

W pierwszym półfinałowym spotkaniu obu ekipom brakowało skuteczności, dlatego Arsenal FC, jak i Chelsea musieli pogodzić się z bezbramkowym remisem, który nie zadowolił żadnej ze stron. Dla „Kanonierów”, to było pierwsze spotkanie rozgrywane bez swojej największej gwiazdy, Alexisa Sancheza. Przypomnijmy, że Chilijczyk przeniósł się do ligowego rywala londyńczyków, Manchesteru United.

Już w 7. minucie podopieczni Antonio Conte wyszli na prowadzenie. Pedro zagrał genialną prostopadłą piłkę do Edena Hazarda, który pokonał Davida Ospinę.

Pięć minut później padła wyrównująca bramka dla „Kanonierów”. Zdobył ją obrońca „The Blues”, Antonio Rüdiger. Niemiec niefortunnie interweniował we własnym polu karnym i w konsekwencji strzelił gola samobójczego.

Po stracie niefortunnej bramki, piłkarze Chelsea rzucili się do odrabiania strat, jednak strzały Williana oraz Mosesa, okazały się niecelne. W szeregach „Kanonierów” panował spokój, zawodnicy Arsène Wengera nie chcieli dokonywać niepotrzebnych nerwowych ruchów.

W 30. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Willian, a w jego miejsce pojawił się Ross Barkley. Dla młodego Anglika był to pierwszy oficjalny występ w barwach „The Blues”.

W doliczonym czasie pierwszej połowy Mesut Özil stanął przed szansą zdobycia drugiej bramki dla Arsenalu, jednak jego strzał w ostatniej chwili zablokowali defensorzy „The Blues”.

Trzecią bramkę w tym spotkaniu mogliśmy ujrzeć w 60. minucie. Lacazette przytrzymał futbolówkę na skraju pola karnego, po czym zagrał do Granita Xhaki, który wepchnął piłkę do bramki.

W 76. minucie Alex Iwobi miał okazję na podwyższenie prowadzenia, jednak jego strzał wylądował prosto w rękawicach interweniującego Caballero.

W drugiej połowie byliśmy świadkiem stagnacji. Obie drużyny nie atakowały już tak intensywnie. „Kanonierzy” szanowali wynik i starali się dowieźć go do końca spotkania.

Do podstawowego czasu gry, sędzia doliczył cztery minuty, podczas których niewiele się działo. Arsenal FC zasłużenie awansował do finału EFL Cup, a ich rywalem w tym meczu będzie zespół Pepa Guardioli, Manchester City.

 

Arsenal FC – Chelsea FC 2:1 (1:1) Rudiger (sam.) 12’, Xhaka 60’ – Hazard 7’

 

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, Anglia, Arsene Wenger, Antonio Conte, Eden Hazard, Granit Xhaka, Antonio Rudiger, EFL CUP

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (6)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze