Zapowiedź: Porto vs. Liverpool

Autor: Kacper Chwedoruk | 14.02.2018 10:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Zapowiedź meczu |

Po dużej dawce emocji we wtorkowy wieczór, z niecierpliwością czekamy na to co stanie się w środę. Tego dnia, wszystkie oczy będą zwrócone na Estadio Santiago Bernabeu, jednak nie można zapominać o równie ciekawie zapowiadającej się rywalizacji Porto z Liverpoolem. Tutaj faworyt jest jeden, lecz nie należy odbierać szans Portugalczykom już przed pierwszym gwizdkiem.

Wydawało się, że Liverpool nie będzie potrafił załatać dziury po sprzedaży Philippe Coutinho. Brazylijczyk przeszedł zimą na Camp Nou, jednak na Anfield już nikt nie wraca myślami do niego. Co prawda, Oxlade-Chamberlain po świetnym spotkaniu z Manchesterem City zdecydowanie obniżył loty, ale popisy ofensywne Roberto Firmino i Mohameda Salaha pozwalają powoli zapomnieć o Coutinho. 

Jurgen Klopp niejednokrotnie podkreślał, że wierzy w trening i w to, że na siłę nikogo nie potrzeba ściągać w zastępstwie pomocnika. Na razie ma rację. Potwierdziło się to w starciach z "Obywatelami" czy też Tottenhamem, jednak nie ulega wątpliwości, że styl gry Liverpoolu zdecydowanie się zmienił w ostatnim czasie. "The Reds" nie są aż tak bardzo usposobieni ofensywnie, co znajduje potwierdzenie w liczbie straconych goli. 

Niemiecki szkoleniowiec również dokonał znaczącej zmiany w podstawowej jedenastce. Od 5 stycznia, czyli pojedynku z Evertonem w FA Cup pierwszym bramkarzem został Loris Karius, który wygryzł Simona Mignoleta. Były bramkarz Mainz miał ciężkie początki, popełniał błędy, jednak w ostatnich spotkaniach zdecydowanie się poprawił i broni dobrze. W starciu z Porto, również jego zobaczymy od pierwszego gwizdka. 

Porto z kolei znajduje się w fenomenalnej dyspozycji. Podopieczni Conceicao nie przegrali w regulaminowym czasie od 24 spotkań, co świetnie pokazuje ich obecną formę. Co prawda, z tak wymagającym rywalem jak Liverpool, gospodarze środowego meczu nie grali bardzo długo, jednak taka seria musi robić wrażenie. 

Dużo bardziej szkoleniowca "Smoków" może martwić sytuacja kadrowa. Wielki kłopot ma on na środku defensywy, gdzie za czerwoną kartkę pauzował będzie Felipe, zaś nie w pełni sił jest Ivan Marcano. W sytuacji, gdy Hiszpan nie zostanie dopuszczony do występu, Porto będzie zmuszone wystawić Yordana Osorio w parze z Reyesem. Wenezuelczyk trafił do Portugalii w styczniu bieżącego roku i nie wystąpił jeszcze w żadnym spotkaniu. 

Poza centralną częścią obrony, Conceicao nie skorzysta z Danilo Pereiry, który jest liderem środka pola portugalskiej ekipy. Pod znakiem zapytania stoją również występy najskuteczniejszego Vincenta Aboubakara oraz Andre Andre. Drugi z nich najprawdopodobniej zdąży się wyleczyć i będzie do dyspozycji trenera. Natomiast decyzja w sprawie występu Kameruńczyka ma zostać podjęta tuż przed meczem. 

Klopp z kolei środek pola będzie musiał ułożyć bez swojego pewniaka, jakim w ostatnich spotkaniach był Emre Can. Niemiec będzie pauzował za żółte kartki. Nathaniel Clyne, który po długiej przerwie powrócił do treningów z drużyną, również znajdzie się poza kadrą meczową. Zdaniem szkoleniowca Liverpoolu nie znajduje się on w odpowiedniej dyspozycji po kontuzji. Prawa strona defensywy będzie prawdopodobnie obsadzona przez Joe Gomeza, który ostatnio pauzował z powodu urazu. 

Jedyną niewiadomą w wyjściowym składzie "The Reds" jest para środkowych obrońców. Pewny występu wydaje się być Virgil van Dijk, który z miejsca stał się liderem defensywy klubu z Anfield. Holendrowi partnerować może Joel Matip bądź Dejan Lovren. Klopp stawiał raz na jednego raz na drugiego, jednak prawdopodobnie w środowy wieczór zobaczymy chorwackiego zawodnika. 

– Porto to bardzo doświadczona ekipa. Grają szalenie agresywny, fizyczny futbol. Atmosfera na stadionie również będzie im sprzyjać. To będzie bardzo trudny mecz. Jednak nie mają zbyt wielkiego doświadczenia w grze na zespoły prezentujące styl gry podobny do naszego. Możemy wykorzystać to jako atut. Z pewnością będą walczyć do samego końca, by pokazać, że to właśnie im należy się awans. To wielki, dumny klub. Świetnie jest być jednym z najlepszej szesnastki, lecz by dostać się do wielkiej ósemki będziemy musieli wyeliminować znakomitą drużynę – powiedział Klopp. 

Historia tylko raz połączyła ze sobą te dwie ekipy. Miało to miejsce w 2007 roku. Wówczas obie drużyny trafiły na siebie w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W dwumeczu to Liverpool okazał się lepszy i zdobył cztery punkty w meczach z Porto, ale to Portugalczycy ostatecznie triumfowali w grupie. 

Faworyt tego pojedynku jest tylko jeden. Porto, które świetnie radzi sobie na rodzimym podwórku, nie powinno sprawić wielkich kłopotów w dwumeczu Liverpoolowi. "The Reds" mogą mieć problemy ze zwycięstwem na Estadio do Dragao, ale na Anfield powinni pewnie przypieczętować awans. 

 

Środa, godz. 20:45 Porto FC Porto – Liverpool FC Liverpool -:-

Typ LigaMistrzow.com: 2:1 dla Liverpoolu. 

Porto:  Sá – Telles, Marcano, Reyes, Pereira – Brahimi, Oliveira, Herrera, Corona – Marega, Soares. 

Liverpool: Karius – Robertson, van Dijk, Lovren, Gomez – Chamberlain, Henderson, Wijnaldum – Mane, Firimino, Salah.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, FC Porto, Liverpool FC, Anglia, Portugalia, Porto - Liverpool 2018-02-14

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Klopp: Z Chelsea zagra Mignolet, reszta zmian później

    Trener Liverpoolu, Jürgen Klopp potwierdził, że w meczu o EFL Cup w bramce stanie Simon Mignolet. Belg jest rezerwowym, po tym jak w lecie z włoskiej Romy do klubu przyszedł Alisson i zastąpił Llorisa Kariusa, który w finale Ligi Mistrzów popełnił koszmarne błędy.

    czytaj więcej
  • Hegemonia Ronaldo i Messiego dobiegła końca; Modrić ze Złotą Piłką!

    W poniedziałkowy wieczór odbyła się gala FIFA w Londynie, gdzie zostały rozdane nagrody The Best za miniony rok. Czas zatem przyjrzeć się laureatom.

    czytaj więcej
  • Bologna wykorzystała słabość Romy

    Niemoc „Wilków” trwa w najlepsze. Piłkarze Eusebio Di Francesco ponieśli porażkę z zespołem z Bologni. Łukasz Skorupski zaliczył dobry występ przeciwko swoim były kolegom.

    czytaj więcej
  • Tryumf „The Reds”. „Świętym” zabrakło mocy!

    W szóstej kolejce angielskiej ekstraklasy podopieczni Jürgena Kloppa zgarnęli komplet punktów.

    czytaj więcej
  • Pochettino: Nie czuję presji z powodu trzech porażek pod rząd

    Tottenham przegrał trzy ostatnie mecze we wszystkich rozgrywkach. Po zwycięstwie na koniec sierpnia z Manchesterem United na Old Trafford przyszła wpadka z Watfordem na jego boisku. W ostatniej kolejce także się "Koguty" nie popisały i u siebie uległy Liverpoolowi 1:2. Mecz w Lidze Mistrzów z Interem Mediolan miał przełamać złą passę, ale to Włosi wygrali 2:1 i zdobyli pierwsze punkty w fazie grupowej. Trener angielskiego klubu, Mauricio Pochettino zapewnia, że nie czuje żadnej presji, jakoby miał stracić pracę na Wembley.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze