Szalony mecz w Walencji! FC Barcelona znalazła pogromcę!

Autor: Grzegorz Góra | 13.05.2018 22:33 | komentarzy: 5 | kategoria: Recenzja meczu |

Koniec fenomenalnej passy „Blaugrany”! Katalończycy nie sprostali ekipie Levante UD i przegrali swój pierwszy mecz w tym sezonie La Liga.

Jeśli komuś wydawało się, że wyjazdowy mecz z Levante UD będzie dla FC Barcelony spacerem po kolejne trzy punkty w lidze, musiał dziś chwilami przecierać oczy ze zdumienia, bo gospodarze, którzy pod wodzą nowego trenera zdobyli 22 na 27 możliwych punktów, ani myśleli przegrywać z nowym mistrzem Hiszpanii. 

Sensacja na Estadio Ciudad de Valencia zawisła w powietrzu szybko, bo już w 9. minucie meczu. Dość eksperymentalnie zestawiona dziś defensywa „Blaugrany” wpuściła bowiem w pole karne Moralesa, a ten dograł na piąty metr, skąd piłkę do siatki wpakował Boateng. Co więcej, już dwie minuty później, podopieczni Paco Lópeza mogli prowadzić dwoma bramkami, jednak w dogodnej sytuacji w poprzeczkę uderzył Bardhi.

Co nie udało się Macedończykowi, w 31. minucie ponownie padło łupem Boatenga, który przedarł się przez linię obronną „Blaugrany” i z bliska wpakował futbolówkę do siatki, jednak trzeba tu zaznaczyć, że piłkarze Valverde występowali wtedy w osłabieniu, bo z powodu urazu poza boiskiem znajdował się Vermaelen. Zanim w miejsce Belga na murawie pojawił się Piqué „Duma Katalonii” przegrywała 0:2 i zdawała się wybudzać ze snu o sezonie bez porażki w lidze.

Choć impuls do walki o historyczny wyczyn przywrócił kolegom przed przerwą Philippe Coutinho, który w 38. minucie zdobył gola kontaktowego, ta była jednak dziś domeną gospodarzy, którzy po zmianie stron postanowili szybko wybić Katalończykom punkty z głowy i pomiędzy 46. a 56. minutą trzykrotnie pokonali bezradnego dziś Ter Stegena. Najpierw, w 37. sekundzie drugiej połowy, gola mierzonym strzałem zdobył Enis Bardhi, chwilę później, po błyskawicznej kontrze, hat-tricka skompletował Emmanuel Boateng, a w 56. minucie po raz drugi tego wieczoru na listę strzelców wpisał się Bardhi.

Rozbita „Blaugrana” momentami wyglądała dziś jak przysłowiowe dziecko we mgle, jednak po godzinie gry postanowiła unieść się honorem i ruszyła do odrabiania strat. W 59. minucie po raz drugi, a w 64. po raz trzeci do siatki Olazabala trafił Coutinho, a w 71. minucie gola kontaktowego po rzucie karnym zdobył Luis Suárez, jednak gol Urugwajczyka okazał się ostatnią bramką tego meczu i piłkarze FC Barcelony po raz pierwszy w tym sezonie La Liga zaznali goryczy porażki.

Gdyby nowi mistrzowie Hiszpanii grali dziś z Levante UD tak jak od 60. minuty, pewnie meczem z Realem Sociedad kompletowaliby idealny sezon Primera División, jednak dziś, „osieroceni” brakiem Leo Messiego, nie sprostali bojowo nastawionemu rywalowi i co by nie mówić, zasłużenie zeszli z boiska pokonani.

Gospodarze zagrali dziś koncert, który jeszcze długo będzie wspominany w Walencji, a jeśli trener Paco López w przyszłym sezonie podtrzyma obecną passę, Levante UD zamiast o utrzymanie, będzie bić się o grę w europejskich pucharach.

 

 Levante UD – FC Barcelona 5:4 (2:1) Boateng 9’, 31’, 49’, Bardhi 46’, 56’ – Coutinho 38’, 59’, 64’, Suárez 71’ (k.)

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Hiszpania, Luis Suarez, Philippe Coutinho, Levante, La Liga, Emmanuel Boateng, Enis Bardhi

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (5)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze