Rosja 2018: Dzień 23. Chorwacja zmartwychwstała i zagra o złoto!

Filip Sitek | 11.07.2018 22:40 | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

Wydawało się, że „Synowie Albionu” będą pierwszymi pogromcami Chorwatów na tym mundialu, którzy przez pierwszą godzinę gry nie istnieli. Niespodziewana bramka Perišicia dała jednak „Vatrenom” natchnienie, które zaprowadziło ich do samego finału!

W drugim półfinałowym starciu mierzyły się ze sobą ekipy Chorwacji i Anglii. Dla obu tych drużyn możliwość walki o finał była już ogromnym i niespodziewanym osiągnięciem. Na arbitra tego spotkania został wyznaczony Cüneyt Çakır.

Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla „Synów Albionu”. Już w 5. minucie gola zdobył Trippier po fenomenalnym strzale z rzutu wolnego. Po graczach reprezentacji Anglii widać było niesamowitą determinację i motywację. Chorwaccy piłkarze przeżyli z tego powodu lekki szok. Mieli oni nawet przez dłuższy czas problem z wyprowadzeniem składnej akcji.

W dalszej części spotkania można spokojnie stwierdzić, że bliżej podwyższenia wyniku byli Anglicy niż „Vatreni” wyrównania. Jeśli już nawet ekipa Zlatko Dalicia zbliżyła się pod bramkę rywala, czekała tam na nich świetnie dysponowana defensywa oraz wybitny na tym turnieju Pickford. W 36. minucie szansę na zdobycie gola miał Lingard jednak piłka minęła się z celem. Do końca I połowy nie mieliśmy już zmiany rezultatu.

II część spotkania to kolejne, bezowocne próby zdobycia bramki przez Chorwatów. Nawet starania największych gwiazd zespołu były skazane na porażkę. Anglia całym zespołem grała bardzo umiejętnie w defensywie i nie pozwala by kibicom „Trzech Lwów” przyspieszało tętno.

W 68. minucie widowiska mieliśmy prawdziwy zwrot akcji. Na listę strzelców po strzale głową wpisał się Perišić. 3 minuty później, piłkarz Interu Mediolan stanął przed szansą na zdobycie drugiego trafienia, ale trafił tylko w słupek. Tym samym zaczął się okres dominacji ekipy Zlatko Dalicia.

W ostatnim kwadransie podstawowego czasu gry do głosu znowu doszli Anglicy, którzy nieco ochłonęli po okresie nieszczęść i zaczęli od nowa szukać gola, który da im awans do finału, zaś Chorwaci tylko czekali na błąd rywala. Więcej bramek już nie oglądaliśmy, a to oznaczało dogrywkę, trzecią dla „Vatrenów i drugą dla „Synów Albionu”.

Dogrywka przebiegała w bardzo spokojnym w tempie. Brało się to przede wszystkim z ogromnego zmęczenia obu ekip. Widać było po piłkarzach, że grają już swój szósty mecz w turnieju. Jednak jeśli już oglądaliśmy jakieś akcje to częściej toczyły się one pod bramką Pickforda.  W 109. minucie Chorwaci dopięli swego. Gola zdobył Mandžukić i mieliśmy 2:1. Anglicy nie podnieśli się już po tym ciosie i ostatecznie przegrali.

Przeciwnikiem „Vatrenów” w finale będzie Francja, która dzień wcześniej pokonała Belgię 1:0.

Chorwacja – Anglia 2:1 (0:1, 1:1, 1:1) Perišić 68', Mandžukić 109' – Trippier 5' 


Czytaj więcej o: Anglia, Ivan Perišić, Chorwacja, Mario Mandzukić, Reprezentacja, Kieran Trippier, Mistrzostwa Świata 2018

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Allegri: Mandžukić jest niezwykłym zawodnikiem

    Mario Mandžukić strzelił zwycięską bramkę w wygranym meczu z Romą 1:0. Massimiliano Allegri chwali swojego napastnika, dla którego było to już ósme trafienie w lidze. Dla Juventusu było to 16 zwycięstwo w sezonie, jedyny remis "Stara Dama" zanotowała w październiku z Genoą 1:1.

    czytaj więcej
  • Juve pokonuje Valencię i umacnia się na czele grupy H!

    „Nietoperze” mimo wszelkich starań nie były dziś w stanie powstrzymać włoskiego hegemona.

    czytaj więcej
  • Ronaldo bije rekord Turynu po 50 latach!

    Cristiano Ronaldo w meczu ze Spal zdobył bramkę i pobił wynik sprzed 50 lat. Dla Portugalczyka było to dziewiąte trafienie w 13. kolejce Serie A. Poprzedni napastnik miał taką ciągłość w sezonie 1968/1969, kiedy to z Varese do Turynu przeniósł się Pietro Anastasi.

    czytaj więcej
  • Pole, pole. Łyse pole…

    Śpiewali bracia Golec. Tyle że kolejne słowa tamtej piosenki to „Ale mam już plan”. Niestety, wiele wskazuje na to, że po trzech miesiącach pracy Jerzy Brzęczek nadal tego planu na reprezentację nie ma. I nie zanosi się, żeby to się prędko zmieniło.

    czytaj więcej
  • Milan bezradny w starciu z Juve; Szczęsny obronił karnego!

    Z pewnością wszyscy mieli nadzieję, że gracze Rossonerich” nie dadzą się aż tak stłamsić ekipie z Turynu.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze