FC Barcelona nie uroniła Hu(ł)esci nad beniaminkiem – dziesięć goli na Camp Nou!

Autor: Grzegorz Góra | 02.09.2018 20:22 | komentarzy: 1 | kategoria: Recenzja meczu |

Mistrzowie Hiszpanii efektownie rozbili niżej notowanego rywala, ale świetną grę w ataku kontrastowali słabą postawą w defensywie. W Champions League trzeba będzie grać mądrzej.

Ku zdziwieniu fanów zgromadzonych na Camp Nou, mecz w stolicy Katalonii lepiej rozpoczęli goście, którzy do dziś nie przegrali jeszcze w nowym sezonie La Liga. Gołym okiem widać było, że faworyzowana FC Barcelona wyszła na mecz z beniaminkiem zbyt rozluźniona, za co ten skarcił ją już w 3. minucie, zdobywając gola po strzale głową Juana Camilo Hernándeza.

Po stracie gola piłkarze Valverde szybko wzięli się do roboty i już po kwadransie gry mieliśmy remis. Za odrabianie strat zabrał się niezawodny Leo Messi, który najpierw „wkręcił w murawę” jednego z defensorów SD Huesca, a następnie, nietypowo dla siebie, bo prawą nogą, pewnie pokonał bezradnego Wernera.

Po golu Argentyńczyka Katalończycy zintensyfikowali swoje akcje ofensywne i szybko, bo już w 24. minucie objęli prowadzenie, choć tym razem wybitnie pomógł im obrońca SD Huesca Jorge Pulido, który po dośrodkowaniu Alby interweniował tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej siatki.

W 29. minucie gospodarze bliscy byli podwyższenia prowadzenia, ale strzał „spod kolana” Dembélé przetoczył się po poprzeczce. Co nie udało się Francuzowi, jeszcze przed przerwą padło jednak łupem Luisa Suáreza, który wykorzystał dogranie Alby i mocnym uderzeniem podwyższył rezultat na 3:1 dla FC Barcelony.

Gdy wydawało się, że na przerwę obie jedenastki zejdą przy dwubramkowym prowadzeniu FC Barcelony, w 42. minucie dość beztrosko grająca dziś defensywa „Barcy” nie upilnowała w polu karnym Gallara, a ten z bliskiej odległości strzelił na 2:3, zwiastując emocje w drugich trzech kwadransach.

Po zmianie stron „Barca” szybko chciała uspokoić sytuację na murawie i już w 47. minucie mogła prowadzić 4:2 ale strzał Messiego tylko odbił się od poprzeczki. Dwie minuty później gościom zabrakło już szczęścia i choć piłka po strzale Dembélé trafiła w słupek, była to jego wewnętrzna część co finalnie zakończyło się czwartym golem dla „Dumy Katalonii”.

Wraz z upływającym czasem dominacja FC Barcelony rosła, a piłkarze beniaminka momentami mogli tylko obserwować ofensywny koncert w wykonaniu graczy „Dumy Katalonii”. W 52. minucie genialne podanie Messiego na gola, równie pięknym uderzeniem, zamienił Rakitić, a już kilka minut później swoje szanse zmarnowali kolejno Coutinho (przegrał pojedynek sam na sam z Wernerem) i Piqué (strzał głową obok bramki). Swojej sytuacji nie zmarnował za to Messi który w 61. minucie wykorzystał genialne dogranie Coutinho i po godzinie gry „Blaugrana” prowadziła już 6:2.

Ostatecznie licznik piłek w siatce beniaminka zatrzymał się na liczbie 8 (gol Alby w 82. i Suáreza z karnego w doliczonym czasie gry) i piłkarze Valverde mogli spokojnie rozsiąść się w fotelu lidera hiszpańskiej La Liga. W meczu z dużo słabszym rywalem zagrali prawdziwy koncert w ofensywie, ale po spotkaniu przyda im się analiza dwóch straconych bramek, bo taka gra w obronie na poziomie np. Ligi Mistrzów, nie będzie miała racji bytu.

FC Barcelona – SD Huesca 8:2 (3:2) Messi 16’, 61’, Pulido 24’ (sam.), Suárez 40’, 90+2', Dembélé 47’, Rakitić 52’, Alba 82’ – Hernández 3’, Gallar 42’

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Lionel Messi, Luis Suarez, Jordi Alba, Ivan Rakitić, SD Huesca, Ousmane Dembele

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze