Po równo! Walka do utraty tchu lub eliminacja

Autor: Karol Brandt | 05.09.2018 16:45 | komentarzy: 0 | kategoria: Analiza |

W grupie D spotkały się ze sobą zespoły o podobnych możliwościach. Każdy z nich ma takie same szanse na awans. Pytanie tylko, kto je lepiej wykorzysta?

Grupa D: FK Lokomotiw Moskwa, FC Porto, FC Schalke 04, Galatasaray SK.

„Kolejarze” długo czekali na powrót do Ligi Mistrzów. Po raz ostatni znaleźli się oni w tym elitarnym gronie w sezonie 2003/2004. Wówczas trafili do jednej grupy z Arsenalem, Dynamem Kijów i Interem Mediolan. Na finiszu zajęli oni drugie miejsce i uzyskali awans do fazy pucharowej. W drodze losowania piłkarzom Lokomotiwu przyszło zmierzyć się z zawodnikami AS Monaco. U siebie moskwianie wygrali 2:1, lecz w rewanżu przegrali 0:1. Tym samym pożegnali się z rozgrywkami, bowiem zadziałała tutaj zasada mówiąca o tym, że gol strzelony na wyjeździe liczy się podwójnie. W ostatnim sezonie mistrzowie Rosji z powodzeniem rywalizowali w Lidze Europy, gdzie dotarli do 1/8 finału. Na tym etapie rozgrywek pojedynkowali się z późniejszym tryumfatorem, a więc Atlético Madryt. Hiszpanie udowodnili swoją wartość wygrywając w dwumeczu aż 8:1. Teraz Lokomotiw Moskwa przystępuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów z czystą kartą. Jako mistrz Rosji był losowany z pierwszego koszyka, dzięki czemu uniknął największych rywali. Trafił jednak do jednej z najbardziej wyrównanych grup i przyjdzie mu się zmierzyć z FC Porto, FC Schalke 04 oraz Galatasaray SK. To zespoły o podobnym bagażu doświadczeń i teoretycznie każda z ekip może zająć „pole position”. „Kolejarze” w letnim oknie transferowym precyzyjnie planowali swoje ruchy. Postawiono na doświadczenie, w związku z tym moskiewską drużyną wzmocnili Grzegorz Krychowiak (28 lat), Fiodor Smołow (28 lat) oraz Benedikt Höwedes (30 lat). Dodatkowo wykupiono z Lille OSC bohatera meczu finałowego Euro 2016, Édera (30 lat). Odstępstwem od tego jest Ribat Żemaletdinow, a więc 21-letni prawoskrzydłowy sprowadzony z Rubina Kazań. Na razie mistrzowie Rosji radzą sobie przeciętnie. W Priemjer Lidze sezon rozpoczęli od dwóch bezbramkowych remisów. Następnie przyszła przegrana z Orenburgiem i dwa zwycięstwa z rzędu. Ostatni rezultat „Kolejarzy” to porażka w rywalizacji z Anży Machaczkała (1:2). Na papierze Lokomotiw ma mocny skład z tak doświadczonymi zawodnikami jak Vedran Ćorluka (uczestnik tegorocznego finału mistrzostw świata), Jefferson Farfán (ponad 50 występów w Lidze Mistrzów) czy wspomniany już Éder. Miejsce w podstawowym składzie moskiewskiej drużyny mają Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak, którzy w tym sezonie prezentują wyrównaną formę. Lewy defensor ma na swoim koncie asystę, zaś środkowy pomocnik zdobył jedną bramkę i przy dwóch asystował. Jeśli podopieczni Jurija Siomina trafią z formą na fazę grupową, to mogą sporo namieszać i o awans nie powinni się martwić. W przeciwnym wypadku będą musieli się skupić na walce o przepustkę do fazy pucharowej Ligi Europy.

FC Porto chce nawiązać do sukcesów z ery Mourinho, gdy udało się sięgnąć po Puchar UEFA i Ligę Mistrzów. W sezonie 2008/2009 udało się dostać do fazy ćwierćfinałowej, w której rywalem „Smoków” były „Czerwone Diabły”. Wtedy padł pamiętny gol z dystansu Cristiano Ronaldo, a awans uzyskali Anglicy. Ten wyczyn udało się powtórzyć w sezonie 2014/2015, jednak tym razem lepszy okazał się Bayern Monachium. W ostatnich dwóch kampaniach udawało się wyjść z grupy, lecz przebrnięcie przez 1/8 finału to były za wysokie progi dla FC Porto. „Smoki” były eliminowane kolejno przez Juventus FC oraz Liverpool FC. Minionego lata odstąpiono od wcześniej przyjętych reguł i nie sprzedano największych gwiazd. Pozbyto się tych piłkarzy, których bez problemu można zastąpić. Tradycyjnie, postawiono na wyróżniających się piłkarzy minionego sezonu w portugalskiej ekstraklasie, a na Estádio do Dragão zawitali Paulinho, Yordan Osorio czy Ewerton. Na ten moment przynosi to spodziewane efekty, bowiem „Smoki” w czterech dotychczas rozegranych meczach przegrały tylko raz (z Vitórią Guimarães 2:3). Postrach w defensywie rywali sieją Vincent Aboubakar i Moussa Marega, na skrzydle wciąż szaleje Yacine Brahami, którego wspiera Alex Tellas (w lecie znajdował się on na celowniku Realu Madryt i Juventusu). Natomiast bramki strzeże legenda Realu Madryt Iker Casillas. Ci piłkarze mają papiery na to, by poprowadzić swój zespół do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W końcu w ubiegłym sezonie „Smoki” także rywalizowały w wyrównanej grupie, a udało im się awansować.

Czy ktoś pamięta jeszcze Raúla Gonzáleza Blanco? Hiszpański napastnik trafił do FC Schalke 04 w 2010 roku i w ciągu dwóch sezonów poprowadził swój zespół do półfinału Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Po odejściu doświadczonego snajpera, „Czeladnicy” jeszcze trzykrotnie docierali do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a w ubiegłym roku udało znaleźć się w finałowej ósemce Ligi Europy. Na tym etapie rozgrywek po dogrywce awans uzyskali późniejsi finaliści, czyli piłkarze Ajaksu. Latem zarobiono sporo na młodziutkim Thilo Kehrerze, którego sprzedano do PSG za 37 mln euro. Dokonano także kilku ciekawych wzmocnień, jak angaż Sebastiana Rudy’ego czy Marka Utha. Jak dotąd „Czeladnicy” jeszcze się nie obudzili, bowiem w dwóch pierwszych meczach nie sięgnęli choćby po punkt. Niemniej jednak mieszanka stworzona przez Domenico Tedesco może wypalić, pytanie tylko czy podopieczni włoskiego trenera zdołają pogodzić grę w europejskich pucharach i lidze, bo o rywalizację w Pucharze Niemiec nie muszą się już martwić. Przykład „Byków” z zeszłego sezonu pokazuje, że nie jest o to łatwo, szczególnie niedoświadczonym ekipom. Bacząc na bieżący skład FC Schalke 04, można założyć, że zespół ten może być czarnym koniem swojej grupy, lecz równie dobrze może zająć ostatnią pozycję i pożegnać się z europejskimi pucharami. Wszystko w rękach 32-letniego trenera „Królewsko-Niebieskich” i kilku doświadczonych piłkarzy jak choćby Naldo. To oni muszą trafić do głów reszty drużyny.

Jeszcze kilka lat temu „Lwy” potrafiły zabrnąć do 1/4 finału Ligi Mistrzów. W 2013 roku rozpędzonych piłkarzy Galatasaray zatrzymał dopiero Real Mourinho. Rok później była 1/8 finału i od tego czasu długo, długo nic. W tym roku podopieczni doświadczonego Fatiha Terima otrzymali kolejną szansę. Znaleźli się w wyrównanej grupie i tylko od nich zależy, jak potoczą się losy „Lwów”. Podczas letniego okna transferowego zespół nie został przesadnie wzmocniony, ale za to został mocno osłabiony, jeśli chodzi o ofensywę. Autor 32 trafień z ubiegłego sezonu odszedł do Arabii Saudyjskiej i długo starano się o pozyskanie następcy Bafétimbiego Gomisa. Ostatecznie postawiono na Badou Ndiaye, którego wypożyczono ze Stoke City. Co ciekawe Senegalczyk grał już w Galatasaray, zatem zna ligę i zespół. Pomimo tego wielką niewiadomą jest to, czy uda mu się nawiązać o wyczynów snajperskich reprezentanta „Trójkolorowych”. Pewnym jest to, że „Lwy” dobrze weszły w ten sezon, choć zaczęło się od porażki po rzutach karnych w Superpucharze Turcji (z Akhisarsporem). Jednak następnie przyszły trzy kolejne wygrane z rzędu w tureckiej ekstraklasie. Zespół Fatiha Terima brutalnie na ziemie sprowadzili zawodnicy Trabzonsporu, którzy rozbili rywali aż 4:0. Jeśli mistrzowie Turcji podniosą się po tej dotkliwej porażce i wzniosą się na wyżyny własnych umiejętności, mogą ponownie znaleźć się w fazie pucharowej Champions League. W przeciwnym razie będzie trudno o cokolwiek.

 

Typ LigaMistrzow.com: Awans FC Porto i Lokomotiwu Moskwa.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, FC Porto, Niemcy, Rosja, Analizy, Polska, Trenerzy, Portugalia, Schalke 04, Turcja, Galatasaray Stambuł, Iker Casillas, Fatih Terim, Grzegorz Krychowiak, Lokomotiv Moskwa, Maciej Rybus, Naldo, Domenico Tedesco

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Pole, pole. Łyse pole…

    Śpiewali bracia Golec. Tyle że kolejne słowa tamtej piosenki to „Ale mam już plan”. Niestety, wiele wskazuje na to, że po trzech miesiącach pracy Jerzy Brzęczek nadal tego planu na reprezentację nie ma. I nie zanosi się, żeby to się prędko zmieniło.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Man. City vs Man. United

    Jeśli ktoś nie ma pomysłu w jaki sposób świętować Dzień Niepodległości to zalecane jest, aby o 17:30 zasiąść głęboko w fotelu, zapiąć pasy i wystartować wraz z 177. derbami Manchesteru.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: BVB vs Bayern

    W sobotę o godzinie 18:30 obejrzymy kolejny „Der Klassiker”, a więc starcie Borussii Dortmund z Bayernem Monachium. Ekipa z Zagłębia Ruhry ma sporo do udowodnienia, biorąc pod uwagę fakt, że trzy ostatnie pojedynki były rozstrzygane na korzyść drużyny Roberta Lewandowskiego. Szczególnie bolesna była porażka 0:6 w marcu 2018 roku. Kto tym razem zapewni sobie panowanie w rywalizacji gigantów niemieckiego futbolu?

    czytaj więcej
  • Marcelino: Santi Mina stanowi dla nas powiew świeżości

    Trener Valencii Marcelino docenił znaczenie wygranej z Young Boys 3:1, a także dobrej dyspozycji Santiego Miny.

    czytaj więcej
  • Cristiano Ronaldo: Manchester United nie zrobił nic, aby wygrać mecz

    Cristiano Ronaldo nie krył rozczarowania po wczorajszej porażce Juventusu z Manchesterem United. Portugalczyk uważa, że Anglicy nie zasłużyli na zwycięstwo.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze