DFB-Pokal: Kolejna dogrywka i awans BVB!

Autor: Karol Brandt | 31.10.2018 21:04 | źródło zdjęcia: Twitter.com/BVB | komentarzy: 0 | kategoria: Recenzja meczu |

W rywalizacji Borussii Dortmund z drużyną Rafała Gikiewicza, kibice obejrzeli aż pięć goli. Kluczowa bramka padła jednak dopiero w dogrywce.

Dzisiejszego wieczoru piłkarze BVB rywalizowali na własnym stadionie z zawodnikami Unionu Berlin. Lucian Favre wystawił mocny skład. Warto dodać, że udziału w tym meczu nie mógł wziąć Łukasz Piszczek, który zmagał się z drobnym urazem kolana.

Pierwszą groźną okazję stworzyli sobie gospodarze. Wówczas po rzucie rożnym w polu karnym główkował Maximilian Philipp, lecz bramkarz rywali nie dał się pokonać. Następnie swoje szanse mieli przyjezdni.

Najpierw z rzutu wolnego uderzał Robert Žulj, a chwilę potem z okolic pola karnego swoich szans próbował Christopher Lenz. W obu przypadkach świetnie interweniował Marwin Hitz, który udowodnił, że jest godnym zastępcą Romana Bürkiego.

W międzyczasie boisko w zespole gospodarzy musiał opuścić Abdou Diablo, który doznał kontuzji. Miejsce Francuza zajął Raphaël Guerreiro. W 40. minucie miała miejsce kluczowa akcja pierwszej połowy. W tej sytuacji Mahmoud Dahoud popisał się znakomitą sztuczką na lewym skrzydle, po czym dośrodkował piłkę w „szesnastkę” gości. Do futbolówki najwyżej wyskoczył Shinji Kagawa i oddał strzał, jednak Rafał Gikiewicz znakomicie interweniował, jednak Polak był już bez szans wobec dobitki Christiana Puliscia.

Tuż po tej akcji odpowiedzieć mogli przyjezdni. Wówczas sprzed pola karnego strzał z woleja oddał Kenny Redondo, lecz Marwin Hitz zaprezentował swoje wysokie umiejętności bramkarski i gol nie padł. Tym samym po pierwszej połowie Borussia Dortmund prowadziła 1:0.

W 59. minucie płaski strzał sprzed pola karnego oddał Raphaël Guerreiro, a piłka przeleciała tuż obok prawego słupka. Gdy wydawało się, że gospodarze mają zawody pod kontrolą, przyjezdni niespodziewanie doprowadzili do wyrównania. W tej sytuacji Christopher Lenz rozprowadził piłkę do Roberta Žulja, który podaniem otworzył drogę do bramki Sebastianowi Polterowi. Były piłkarz QPR bez trudu wpisał się na listę strzelców i było 1:1.

W 73. minucie kibiców ekipy przyjezdnej uciszył Maximilian Philipp, który znalazł się w polu karnym rywali i będąc w dość trudnej sytuacji, oddał mocny strzał zmieniając rezultat na 2:1. Ten sam zawodnik dziesięć minut później uderzał sprzed „szesnastki”. Wówczas Rafał Gikiewicz przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.

W 88. minucie padł kolejny gol dla Unionu Berlin. Na listę strzelców po raz kolejny wpisał się Sebastian Polter, który wykorzystał świetną centrę Roberta Žulja. Ostatecznie pomimo doliczonego czasu gry wynik już się nie zmienił i sędzia zarządził dogrywkę.

W 96. minucie kapitalną okazję do zmiany wyniki nie wykorzystał Simon Hedlund. W tej sytuacji strzał z bliskiej odległości wybronił Marwin Hitz. W pierwszej połowie dogrywki gole nie padły. W 110. minucie w polu karnym rywali główkował Ömer Toprak, a piłka po odbiciu od boiska trafiła w prawy słupek i wyszła poza linię końcową.

Osiem minut później Marvin Friedrich spowodował upadek Christiana Pulisicia. Cała sytuacja miała miejsce w polu karnym, w związku z tym sędzia przyznał gospodarzom „jedenastkę”. Natomiast stoper Unionu Berlin wyleciał z boiska za dwie żółte kartki. Chwilę potem bramkę strzałem w prawy róg zdobył Marco Reus.          

Już w doliczonym czasie dortmundczycy mieli kolejną szansę, której jednak nie wykorzystał Maximilian Philipp. Summa summarum awans wywalczyli gospodarze.

Borussia Dortmund – FC 1. Union Berlin 3:2 (1:0, 2:2, 2:2) Pulisic 40’, Philipp 73’, Reus 120+1’ (k.) – Polter 63’, 88’

Czytaj więcej o: Niemcy, Polska, Borussia Dortmund, Marco Reus, Christian Pulisic, Maximilian Philipp, DFB-Pokal, Rafał Gikiewicz, Mahmoud Dahoud

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze