Kto pojedzie na mundial - Del Piero czy Cassano?

Redakcja | 11.10.2005 18:18 | komentarzy: 3 | kategoria: News |

Na łamach dzisiejszej prasy sportowej we Włoszech, możemy przeczytać wypowiedź napastnika a zarazem swoistej ikony Juventusu Turyn – Alessandro Del Piero, który wyraził w niej nadzieje i oczekiwania odnośnie swego występu w niemieckim mundialu. Popularny Alex nie ukrywał bowiem, że niezwykle zależy mu na dostaniu się do kadry „Azzurri” na Mistrzostw świata 2006 mające być najpewniej pięknym początkiem schyłkowego okresu jego jakże pięknej i owocnej kariery piłkarskiej. Tym niemniej wszyscy ludzie związani z włoskim futbolem doskonale zdają sobie sprawę, że jeśli idzie o obsadzenie miejsca na Mś dla ostatniego, piątego egzekutora, selekcjoner reprezentacji Italii Marcello Lippi, będzie miał niezwykle trudno orzech do zgryzienia, gdyż na chwile obecną do tejże pozycji pretendują zarówno obdarzony wielkim doświadczeniem Del Piero, jak i - uznawany przez szerokie grono fachowców za o wiele lepszego napastnika -młody Antonio Cassano. Całą tę sytuację podgrzewają dodatkowo dziennikarskie spekulacje i rozważania na tema tego, z dwóch wyżej wymienionych piłkarzy dostanie szansę walki o Puchar świata – a może w ogóle żaden z nich nie zostanie przez Lippi’ego wybrany, i zostaną oni zdystansowani przez kogoś zupełnie niespodziewanego… W niniejszym wywiadzie gwiazdor „Bianconerich” ustosunkował się do owych rewelacji, stanowczym tonem mówiąc: „Mam wrażenie, że wielu futbolowych działaczy i dziennikarzy mówiąc o rywalizacji między mną a Cassano, prowadzi ze mną małą grę psychologiczną. Ale ja grający na mundialu razem z nim? Czemu nie?” – oznajmił pewnym głosem Del Piero. W kwestii tej - można by rzec poniekąd korespondencyjnej rywalizacji wypowiedział się człowiek-legenda włoskiej piłki, wielokrotny reprezentant kadry tego kraju Paolo Rossi, który jako zdeklarowany zwolennik talentu zawodnika Romy oświadczył: „ Cóż mogę powiedzieć? Cassano jest doskonałym perspektywicznym napastnikiem, ale na Mistrzostwach, jeśli będę miał ku temu okazję będę kibicował im obydwóm, bo mam do nich szacunek jako do świetnych graczy. A jeśli nie im, to na pewno będzie kto inny z kogo będę trzymał kciuki” – zakończył „Pinturicchio”. Nam kibicom pozostaje zaś uważnie obserwować rozwój wypadków na Półwyspie Apenińskim…

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (3)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze