Sonda
Która z grup Ligi Mistrzów 10/11 zasługuje Twoim zdaniem na miano najciekawszej?
Online (1) - 5min
Felietony
Czemu nie gramy w Lidze Mistrzów?
03.08.2007 08:33, Sebastian Maliszewski, wyświetleń: 1082

Po wczorajszej porażce u siebie Zagłębia Lubin ze Steauą Bukareszt 0:1 w II rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów naszły mnie przemyślenia na temat, dlaczego polskie drużyny od 11 sezonów nie grają w fazie grupowej Ligi Mistrzów? Większość z nas pewnie pamięta jeszcze sezon 1995/96 kiedy to Mistrz Polski – Legia Warszawa po dramatycznym boju w kwalifikacjach z IFK Goeteborg, zakwalifikowała się do fazy grupowej, w której grało wtedy zaledwie 16 drużyn z całej Europy. Zasady były wtedy bardzo proste – w Lidze Mistrzów biorą udział tylko, jak sama nazwa wskazywała, zespoły, które w poprzednim sezonie wywalczyły sobie mistrzostwo kraju. Zasada bardzo uczciwa i sprawiedliwa, zwłaszcza dla krajów słabszych piłkarsko. Była to niepowtarzalna szansa do wypromowania klubu i piłkarzy oraz do zarobienia jakichś pieniędzy tak potrzebnych klubom do rozwoju.
Wracając do Legii Warszawa to w tej edycji LM natrafiła ona w grupie na Rosenborg Trondheim, Blackburn Rovers oraz na Spartaka Moskwa. Nikt raczej nie dawał polskiej drużynie większych szans na wyjście z grupy, ale Legia stanęła na wysokości zadania. Były to niezapomniane czasy spędzone przed telewizorem z Ligą Mistrzów. Rozpoczęło się bajecznie bo od wygranej z Mistrzem Norwegii u siebie 3:1 i trudna do opisania radość warszawskich kibiców. Potem było w kratkę – porażka 1:2 ze Spartakiem, zwycięstwo 1:0 z Blackburn po bramce Podbrożnego z rzutu karnego, następnie bezbramkowy remis z Anglikami na ich terenie, wysoka porażka z Rosenborgiem 0:4 i na koniec porażka ze Spartakiem 0:1. Łącznie Legioniści zdobyli 7 punktów i ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie za Spartakiem (wyeliminować z Ligi Mistrzów mistrza Anglii – to było coś). W ćwierćfinale Legia nie miała już właściwie nic do powiedzenia w pojedynku z Panathinaikosem Ateny, w której to drużynie brylował Krzysztof Warzycha. Bezbramkowy remis u siebie i porażka na wyjeździe 0:3 (dwie bramki Warzychy) zakończyły przygodę Legii w Lidze Mistrzów i od tego czasu nie oglądaliśmy już klubu ze stolicy w tym elitarnym gronie.
Kolejny sezon i znowu mamy Mistrza Polski w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tym razem jest to Widzew Łódź, który po niesamowitym dwumeczu z Broendby Kopenhaga, gdzie decydowała większa ilość goli strzelonych na wyjeździe (pamiętamy wszyscy świetny komentarz, który przewija się do dzisiaj w Internecie autorstwa Tomasza Zimocha). W swojej grupie Widzew trafił na Atletico Madryt, Borussię Dortmund i Steauę Bukareszt. Ostatecznie widzewiakom udało się zdobyć 4 punkty za zwycięstwo 2:0 z Steauą i remis 2:2 z Borussią. Pozostałe mecze kończyły się porażkami łódzkiej drużyny 1:2 z Borussią, 0:1 ze Steauą oraz 1:4 i 0:1 z Atletico. Ze spotkania z Mistrzem Hiszpanii (1:4) zostanie na długo jeszcze zapamiętana bramka Marka Citki, którą zdobył strzałem z połowy boiska.
Sezon 1996/97 to ostatni okres, w którym polskie drużyny oglądały Ligę Mistrzów od środka (fazy grupowej). Po wyczynach Legii i Widzewa wszelkie wysiłki mistrzów Polski pełzły na niczym i pozostawaliśmy jedynie w przedsionku wielkiej piłki klubowej.
Nasuwa się pytanie, czemu właśnie od sezonu 1997/98 żadnej z polskich drużyn nie udało się zakwalifikować do fazy grupowej? Odpowiedź wydaje się raczej mało skomplikowana. Otóż od wspomnianego powyżej sezonu 1997/98 UEFA dokonała w regulaminie rozgrywek znaczących zmian. Dopuszczono do gry w kwalifikacjach LM wicemistrzów krajów, których ligi były zaliczane do najsilniejszych w Europie. Od tego momentu Liga Mistrzów stała się tylko nazwą rozgrywek, bo z „prawdziwymi Mistrzami” miała z sezonu na sezon coraz mniej wspólnego.
Przez 9 kolejnych sezonów mistrzowie Polski „padali jak muchy” w kwalifikacjach do najbardziej prestiżowych rozgrywek Europy. I tak kolejno:
1997/98
Widzew Łódź w II rundzie kwalifikacji nie sprostał włoskiej AC Parmie przegrywając 1:3 i 0:4.
1998/99
ŁKS Łódź już lepiej zaprezentował się w III rundzie kwalifikacyjnej, ale było to za mało na Manchester United, remis 0:0 i porażka 0:2 dały awans „Czerwonym Diabłom”.
1999/00
Ponownie Widzew Łódź trafia na drużynę z Włoch w III rundzie kwalifikacji i ponownie odpada, tym razem jest to Fiorentina, która wygrywa gładko 2:0 i 3:1.
2000/01
Tym razem swoich sił próbuje Polonia Warszawa i w III rundzie kwalifikacji nieznacznie ustępuje Panathinaikosowi Ateny 1:2 i 2:2.
2001/02
Wisła Kraków w III rundzie kwalifikacji trafia na nie byle kogo – samą FC Barcelonę. Różnicy klas jednak nie widać było prawie wcale, krakowianie ulegają dwa razy 3:4 i 0:1, ale trudno było wymagać czegoś więcej.
2002/03
Do walki o LM wraca po kilku latach Legia Warszawa i podobnie jak w poprzednim sezonie Wisła, legioniści trafiają w III rundzie kwalifikacji na FC Barcelonę. Porażki 0:1 i 0:3 nie pozostawiają złudzeń.
2003/04
Wisła trafia tym razem na rywala nieco mniej wymagającego – Anderlecht Bruksela, jednak porażki 1:3 i 0:1 mówią, że był to jednak rywal zbyt trudny i przygoda polskiego zespołu z LM znowu kończy się na III rundzie kwalifikacyjnej.
2004/05
Kolejny sezon i znowu w kwalifikacjach gra krakowska Wisła, tym razem w III rundzie trafia na Real Madryt. Porażki 0:2 i 1:3 raczej sensacyjne nie były.
2005/06
Tym razem rywalem Wisły jest Panathinaikos Ateny. Po pierwszym meczu u siebie wygranym 3:1 nadzieje były wielkie, jednak w Atenach po dogrywce 4:1 wygrywają gospodarze i to oni grają w fazie grupowej Ligi Mistrzów.
2006/07
Legia Warszawa chce wrócić w wielkim stylu, jednak nie jest w stanie podołać Szachtarowi Donieck, który stanął jej na drodze. Porażki 0:1 i 2:3, to już 9 sezon bez Ligi Mistrzów w Polsce.
2007/08
Przed szansą staje Zagłębie Lubin, jednak w II rundzie kwalifikacyjnej trafia na mistrza Rumunii Steauę Bukareszt i w pierwszym spotkaniu u siebie przegrywa 0:1. Trudno jest oczekiwać, że w rewanżu na terenie przeciwnika nastąpi jakaś przemiana i mistrzowi Polski uda się awansować do kolejnej rundy kwalifikacji.
Jako podsumowanie chciałbym napisać kilka zdań od siebie. Wydaje mi się, że od przełomowego momentu, kiedy poszerzono Ligę Mistrzów o zespoły z niższych miejsc w najsilniejszych ligach to drużynom słabszym od nich, z krajów słabszych piłkarsko jest coraz ciężej przedostać się do europejskiej elity. Od czasu do czasu zdarzają się wyjątki, ale są to przeważnie szczęśliwe przypadki, kiedy drużynie „udało się” losowanie w kwalifikacjach. Bo niby co ma do powiedzenia drużyna z Polski, Czech, Słowacji czy krajów bałkańskich, kiedy w kwalifikacjach trafia na Barcelonę, Real Madryt, Valencię, AC Milan, Arsenal Londyn, FC Liverpool? Pozostaje tylko zagrać 2 mecze i pożegnać się z rozgrywkami. Moim zdaniem jest to promowanie silniejszych, bogatszych lig, i tym samym, utrzymywanie w czarnym, zapuszczonym koncie tych biedniejszych, którzy potrzebują u siebie wielkiej piłki jak powietrza do oddychania. Gdzie się podziała cała idea Ligi Mistrzów? Idea, dzięki której mistrzowie lig europejskich mogli stawać naprzeciwko siebie i rywalizować ze sobą; gdzie często dochodziło do niespodzianek i futbol wcale nie stawał się mniej widowiskowy, tylko dlatego że grał mistrz Anglii z mistrzem Polski.
Champions League została ukierunkowana jedynie na zarabianie coraz to większych sum pieniędzy, na coraz większą komercję, zaś prestiż rozgrywek miała podnosić obecność najlepszych zespołów w Europie, co rozumie się też przez pojęcie „najbogatszych”. Powoli jednak taka Liga Mistrzów staje się nudna – co sezon mamy te same drużyny, nic się tu nie zmienia, w ciągu 3 sezonów mieliśmy nawet dwa razy taki sam finał (Milan – Liverpool). Brak rotacji drużyn w tych rozgrywkach sprawia, że kibice powoli przestają je uważać za atrakcyjne. Gdyby wrócono do starego systemu rozgrywek, gdzie nazwa „Liga Mistrzów” zyskałaby odzwierciedlenie w rzeczywistości, to polskie zespoły (i nie tylko) miałyby szansę na zbliżenie się do europejskiej elity, poprzez samo obcowanie z nią oraz przez pieniądze jakie można zarobić, grając w LM.
O zmianach chyba jednak nikt nie myśli, gdyż europejską piłką rządzi zachód, który nigdy sam nie odetnie sobie takiego źródła finansowego jakim są najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe na świecie. Na razie możemy tylko z zaciśniętymi kciukami, przed telewizorem czekać i liczyć, że w końcu polskiej drużynie uda się przebić przez tą niezniszczalną barierę jaką wydaje się być przebrnięcie przez kwalifikacje Ligi Mistrzów.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Zarejestruj się
Zarejestruj się
Kalendarium - wrzesień 2010
Terminarz
- Następna
- Poprzednia
- Na Żywo
Grupowa #1
14 września 20:45
| Twente | ? - ? | Inter |
| Werder | ? - ? | Tottenham |
| Ol. Lyon | ? - ? | Schalke 04 |
| Benfica | ? - ? | Hapoel |
| Manchester | ? - ? | Rangers |
| Bursaspor | ? - ? | Valencia |
| Barcelona | ? - ? | Panathinaikos |
| Kopenhaga | ? - ? | Rubin |
15 września 20:45
| Bayern | ? - ? | Roma |
| Cluj | ? - ? | Basel |
| Marsylia | ? - ? | Spartak |
| Żilina | ? - ? | Chelsea |
| Real Madryt | ? - ? | Ajax |
| Milan | ? - ? | Auxerre |
| Arsenal | ? - ? | Braga |
| Szachtar | ? - ? | Partizan |
Wyszukiwarka


W tym sezonie Steua raczej wygra z Zaglebiem ale przeciez maja jeszcze jakies szanse
Ano i mam pytanie...Czy Wisła nie grała przypadkiem z Realem?