Co mi tam w głowie piszczy...
RedDevil89 Ćwierćfinalista
27.04.2012, 15:55
Nie za bardzo wiedziałem gdzie napisać ten post, dlatego wydaje mi się to miejscem najbardziej odpowiednim.

Patrzę sobie na obecną tabelę Premier League i widzę kilka naprawdę ciekawych rzeczy dających sporo do myślenia. W Anglii liga jest dość specyficzna. Upadek pewnych wartości i tradycji zarządów i pakietów większościowych na rzecz pełnej kontroli nadzianych z Zachodu i Wschodu doprowadził do sytuacji, że ciężko w Anglii szukać "biednego klubu"(Przynajmniej w najwyższej lidze)

Jednak tak naprawdę zamiast na finansach w Anglii chciałbym się skupić na czymś innym. Mianowicie na "gwizdach ławek trenerskich". Stare porzekadło mówi, że "Trenerem tylko się bywa" To zdanie nie odnosi się oczywiście do Sir Alexa Fergusona, który trenerem po prostu jest. Część szkoleniowców jednak wyrabia sobie markę wręcz celebrytów futbolu. Czy za byciem celebrytą idzie jakość i czy jedynym czynnikiem broniącym danego szkoleniowca jest liczba świecidełek w klubowej szafie ?

Hiszpańska polaryzacja

W dzisiejszym futbolu według pismaków i dziennikarzyn wszystko kręci się wokół dwóch zagadnień i wszystkiego co z nimi związane. Chodzi oczywiście o Real Madryt i FC Barcelonę. Oba kluby są prowadzone w innym stylu, inną filozofią i przez zgoła odmiennych szkoleniowców. Jose Mourinho jest typem dla, którego cel uświęca środki a zwycięstwo należy osiągnąć za wszelką cenę. Do tego sądzi, że ma jakiekolwiek pojęcie o "gierkach psychologicznych" choć akurat w tej dziedzinie jest absolutnym amatorem a chamstwo to nie sposób na wyprowadzenie przeciwnika z równowagi. Człowiek wielce ambitny, nigdy nie potrafiący przyznać się do porażki. W razie jakiegokolwiek niepowodzenia winny jest cały świat tylko nie Mou. Pep Guardiola z kolei to inny typ, skromny człowiek doceniający rywala w każdej sytuacji. Po meczach z Chelsea w 1/2 finału LM, mógł równie dobrze oskarżyć Chelsea o anty-futbol, zmasowaną defensywę czy zabijanie futbolu. Jednak zamiast tego stwierdza, że Chelsea zagrała perfekcyjnie w obronie. Miażdżąc Manchester United w finale na Wembley stwierdza, że United to wspaniała drużyna ze wspaniałym szkoleniowcem, wiedząc tak naprawdę, że jego ekipa zdemolowała rywala. W przeciwieństwie do "pięknego Żoze" Dla Guardioli cel nie uświęca środków a ciągłość pewnej filozofii jest czasem ważniejsza od bycia tym pierwszym.

Bohaterowie drugiego planu

Jednak w fachu trenera nie liczą się tylko Ci od Barcelony, Realu Madryt, Milanu, Interu, Chelsea czy Arsenalu. Wielu wspaniałych trenerów pracuje w mniejszych klubach, bez wielkich pieniędzy czy Gwiazd w kadrze. Ci ludzie często umiejętnościami przewyższają tych "najgłośniejszych" Chelsea Londyn osiąga drugi finał LM w swojej historii mając na ławce trenerskiej człowieka z nie tak głośnym nazwiskiem jak Mourinho, Ancelotti czy Scolari. I o ile w przypadku Avrama Granta i jego Chelsea można mówić o tym, że do finału weszli z duchem Mourinho, to o tyle w Chelsea Di Matteo trudno jeszcze mówić o duchu kogoś innego niż samego Włocha. David Moyes to kolejny przykład trenera, który robi wielką robotę dla swojego klubu a mimo to jakiegoś wielkiego rozgłosu nie dostaje a może i nie oczekuje ? Mając znacznie mniej pieniędzy niż rywal zza miedzy kupuje piłkarzy lepszej jakości niż czerwona część Merseyside. A w tym sezonie ma realną szansę skończyć w tabeli wyżej niż Liverpool.

Główny bohater

Skoro już jesteśmy przy mniej głośnych nazwiskach należy wspomnieć o jednym bardzo ważnym nazwisku. Jest to człowiek, dla którego w sumie zdecydowałem się coś tam skrobnąć na temat trenerów i co o tym myślę. Chodzi tu oczywiście o Martina O' Neilla z Sunderlandu. Przykład piłkarza i trenera, któremu sukces większy lub mniejszy, był pisany. Jako piłkarz Nottingham Forest zdobywał ogromne laury takie jak Mistrzostwo Anglii czy Puchar Europy(Dwa razy z rzędu. Jest to jedyny zespól w Anglii, który w swojej historii był częściej mistrzem Kontynentu niż kraju.) Jako trener także odnosił sukcesy na tyle na ile pozwalały mu na to kluby jakie prowadził a raczej potencjał danego klubu. I choć mistrzostwa i puchary Szkocji z Celtickiem dziwić nie mogą, to już finał pucharu UEFA z tą ekipą sukcesem bez wątpienia jest. W Anglii zasłynął prowadząc Lisy z Leicester wprowadzając ich do Premier League i zdobywając z nimi dwa puchary Ligi Angielskiej. Podczas pracy w Aston Villi i Sunderlandzie wyrobił sobie w moich oczach opinię "strażaka" a drużyny pod jego wodzą stały się nieprzewidywalne i orzechem trudnym do zgryzienia dla potentatów. Jest jednym z najlepszych kandydatów na następcę Sir Alexa Fergusona jakiego można znaleźć.(Choć jego szanse na bycie następcą są pewnie żadne, ze względu za zbyt mało medialne nazwisko.)

Naprawdę uważam, że kibice futbolu powinni wybić sobie z głów telewizyjne i prasowe mrzonki o tym że Mourinho i Guardiola to najlepsi trenerzy na świecie bo tak naprawdę nie zmieścili by się w top 10 takich szkoleniowców. Każdy z nich prowadził drużyny, które w swoich środowiskach były potentatami o nieograniczonych możliwościach względem ligowych rywali. Oczywiście obaj mają swoje atuty, którymi przewyższają innych, jednak daleko im do wielu mniej znanych trenerów, których znajdziemy w każdej lidze. Opisałem głębiej tylko O'Neilla bo Premier League jest mi najbliższa.
Ostatnio zedytowany przez: RedDevil89, 27.04.2012, 15:55
Morgan, dzisiaj, 02:22: Luis Suarez my hero ! Morgan, dzisiaj, 02:22: Livapjul till aj daj !
naimadkolo Triumfator
27.04.2012, 16:57
Nie zgadzam się. Wszyscy twierdzą, że Mourinho i Guardiola osiągają dobre wyniki, bo pracują w najmocniejszych klubach. Błąd! Przecież zarówno jeden jak i drugi od wielkich klubów nie zaczynali. Gdybyś porównał osiągnięcia Mourinho w Uniao Leirii, czy Guardioli w Barcelonie B (tam gwiazd już nie ma) z osiągnięciami Moyesa czy O'Neilla to myślę, że dwóch pierwszych nie oceniałbyś tak nisko. Widzę, że według Ciebie jeśli trener chce piąć się w górę i wybiera coraz lepsze kluby (aby zgarniać coraz więcej trofeów), to traci na wartości - i tylko dlatego, nie ważne czy osiąga z tymi klubami złe wyniki czy równie niesamowite. Każdy awans jest dla Ciebie automatycznym spadkiem umiejętności, a tak przecież nie jest. Zarówno Mourinho w Uniao Leirii jak i Guardiola w Barcelonie B sprawiali cuda i gdyby ciągle trzymali się tych klubów, pewnie w tej chwili pisałbyś jacy są świetni, ale nierozpoznawalni.
Nie popadaj ze skrajności w skrajność. Wybrali inne ścieżki kariery niż Twoi dwaj, równie świetni trenerzy (osiągnięcia Moyesa od paru lat nie przechodzą bez echa) i nie powinni tylko i wyłącznie za wybór ścieżki tracić w oczach. Umiejętności im pozostały, tylko trudniej je dostrzec...
RedDevil89 Ćwierćfinalista
27.04.2012, 17:11
Przed Guardiolą dopiero stanie prawdziwe wyzwanie gdy zacznie pracę w zupełnie nowym otoczeniu. Przez całą karierę trenerską był związany z jednym środowiskiem czyli Barceloną. Rezerwy, rezerwami Ole Gunnar też robił dobrą robotę z rezerwami United ale to nie czyni go od razu kandydata do ławki pierwszego zespołu. Co do Mourinho gdy wygrał LM z Porto twierdziłem, że miał po prostu szczęście i że z Chelsea tego nie osiągnie, zostałem wyśmiany. Z Chelsea tego nie osiągnął bo fochneli się z Romkiem ale jednak w CFC miał zaplecze ogromne. Gdy poszedł do Interu wiadomo było, że nie ma tam w lidze nikogo kto mógłby w perspektywie sezonu Interowi w Italii zagrozić. Długo nie wygrywał w Europie aż z pomocą przyszedł Sneijder, który sporo wniósł. Historię w La Liga z Mou wszyscy znają.

Poza tym budowanie swojej osoby jako trenera nie polega tylko na zdobywaniu świecidełek co pokazywałem na zasadzie zestawienia Mourinho, Guardiola. Trzeba być wielkim też poza boiskiem a poza boiskiem Mourinho jest karłem. Trenerzy mniejszych klubów nie mogą sobie pozwolić na komfort oskarżania wszystkich o wszystko bo spotkali by się z totalnym zignorowaniem.

Poza tym chyba nie wszystko zrozumiałeś co napisałem. Z moich przemyśleń wynika tylko to, że prowadzenie Wielkiego klubu i odnoszenie z nim sukcesów nie czyni Cię od razu najlepszym trenerem świata. A przynajmniej ani Pep ani Jose o takie miano nie mogą się ubiegać.
Morgan, dzisiaj, 02:22: Luis Suarez my hero ! Morgan, dzisiaj, 02:22: Livapjul till aj daj !
naimadkolo Triumfator
27.04.2012, 18:26
Z Twoich przemyśleń wywnioskowałem tyle, że sądzisz, że prowadzenie Wielkiego klubu czyni Cię od razu dużo mniejszym trenerem.

Wspominasz Mourinho za czasów Porto, a ja Ci wspomniałem o jego pobycie w Uniao Leirii. Z drużyny, która nie miała prawa przetrwać w najwyższej klasie rozgrywkowej, dostawała lanie od każdego, uczynił drużynę z środka tabeli.
Mówisz, że Ole Gunnar robił dobrą robotę z rezerwami, ale Guardiola robił wyśmienitą pracę z rezerwami. Za czasów jego kadencji Barcelona B zaczęła grać o niebo (a może nawet dwa) lepiej.

Dla mnie są to absolutnie trenerzy ze światowej czołówki. I głównie ze względu na to, że radzili sobie w słabych, jak i w dobrych klubach... Villas-Boas, np. dla porównania radził sobie z małymi klubami (chyba Academica), a z dużymi już miał problem (Chelsea).
wajcha Zwycięzca grupy
28.04.2012, 23:15
RedDevil89 napisał(a):Co do Mourinho gdy wygrał LM z Porto twierdziłem, że miał po prostu szczęście i że z Chelsea tego nie osiągnie, zostałem wyśmiany. Z Chelsea tego nie osiągnął bo fochneli się z Romkiem ale jednak w CFC miał zaplecze ogromne. Gdy poszedł do Interu wiadomo było, że nie ma tam w lidze nikogo kto mógłby w perspektywie sezonu Interowi w Italii zagrozić. Długo nie wygrywał w Europie aż z pomocą przyszedł Sneijder, który sporo wniósł.
Nienawiść do Mourinho wylewa się z każdego wypowiedzianego przez Ciebie słowa pod jego adresem, więc mimowolnie nie można brać Twojej opinii do końca poważnie. Umniejszasz, minimalizujesz, deprecjonujesz, marginalizujesz...jak to tylko możliwe zasługi Portugalczyka. W Porto - szczęście, w Chelsea - przecież nie wygrał Ligi Mistrzów, w Interze - trafił mu się Sneijder. Nie jest to obiektywne podejście do problemu, a problem jest wielce ujmujący. Jestem skłonny się w pewnym stopniu przychylić do opinii, jakoby czołowi trenerzy wcale nie byli zarazem tymi najlepszymi w swoim fachu. Przynajmniej nie wszyscy. Jednak Mourinho to z całą pewnością jeden z najlepszych i nie mam ku temu jakichkolwiek wątpliwości. Udowodnił to wielokrotnie i zapewne jeszcze nie raz udowodni. Natomiast Guradiola ma papiery na to, by za kilka lat mówiono o nim tak, jak teraz o Mourinho. Jest to bowiem trener z godną podziwu wizją futbolu, konsekwentnie ją realizujący i przy tym wszystkim efektywny. Jednak jego rzeczywistą wartość zweryfikuje czas. Jak wiadomo, przyjdzie mu zapracować na miano najlepszego w nowym otoczeniu, co będzie trudnym, acz miarodajnym, sprawdzianem.

Wracając do głównego wątku; zastanawiam się, czy podałeś trafne przykłady. O'Neill, Moyes? Przecież o nich się mówi. Są trenerami uznanymi tak w Anglii, jak i w Europie. Nie jest o nich oczywiście tak głośno jak o Mourinho czy Guardioli, ale to jest w zasadzie conditio sine qua non, by poczytywać ich za trenerów, nie trenerów-celebrytów. Nieunikniona jest zresztą łatka trenera-celebryty, jeżeli obejmujesz stery w Realu Madryt czy Barcelonie. Przecież siłą rzeczy będziesz wciąż w centrum zainteresowania, a kibice będą spijać z twych ust każde najmniejsze słówko. Dlatego O'Neillowi czy Moyesowi prawdopodobnie dobrze pracuje się pod szyldem aktualnych pracodawców, chociaż, powiedzmy sobie szczerze, muszą oni spróbować swych sił w bardzo silnym klubie, byśmy poznali ich rzeczywistą wartość. O ile więc zgodzę się, że nie każdy trener czołowego klubu jest automatycznie trenerem, nazwijmy to analogicznie, czołowym, o tyle trener bardzo dobry w słabym/przeciętnym/średnim/dobrym nie będzie nigdy najlepszym trenerem na świecie i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Chcesz być najlepszy? Musisz grać z najlepszymi, ba, musisz wygrywać z najlepszymi. Powiedziałem, że zastanawiam się, czy podałeś trafne przykłady. Otóż bardziej do Twojego wywodu pasowałby nazwiska trenerów naprawdę anonimowych dla szerszej publiki. Takich, o których wie garstka ludzi. Takich, którzy pracują dzień i noc, by wyciągnąć klub z 4. ligi, pomimo słabych nawet na tym szczeblu rozgrywek zawodników. Takich, którzy z owym klubem po dwóch latach grają już w 2. lidze i biją się o awans. Takich, którzy są świetni w tym, co robią. Jednak, powtórzę się, nigdy nie będą najlepsi, dopóki nie zagrają z najlepszymi.
RedDevil89 Ćwierćfinalista
29.04.2012, 14:11
Wajcha ale pisałem to wielokrotnie... Trenera nie mogą bronić tylko wyniki... Pepowi do wielkiej rangi brakuje tylko próby czasu(innymi słowy pracy w innym klubie) Ale Mourinho to poza boiskowy karzeł, dla którego wynik jest jedyną rzeczą,która się liczy. Wieczne płakanie na lewo i prawo po porażce, żałosne chamstwo mylone z gierkami psychologicznymi. Nie widzisz tego ? Za Guardioli w FCB byli "My" w drużynach Mou jest "Ja". I można sobie tłumaczyć jak to Jose ściąga presję z zawodników itp itd. wielu trenerów to robi.

wajcha napisał(a):Nienawiść do Mourinho wylewa się z każdego wypowiedzianego przez Ciebie
Rozróżnij znaczenie słów "nienawiść" i "niechęć" potem zaczynaj ze mną dyskusję.
Morgan, dzisiaj, 02:22: Luis Suarez my hero ! Morgan, dzisiaj, 02:22: Livapjul till aj daj !
VeBpl Triumfator
29.04.2012, 15:45
No i można zacząć dyskutować co oznacza najlepszym . Bo chyba jest to zawód , w którym oceniać można tylko na podstawie wygranych pucharów , a nie kogo się prowadzi .
"Miłość i nienawiść to dzieci niewoli Wydane na świat dla lepszej kontroli Nad ludźmi którzy muszą mieć podziały Bo bez nich świat zrobi się zbyt szary"
RedDevil89 Ćwierćfinalista
29.04.2012, 15:53
Naprawdę uważasz, że tylko na podstawie zdobytych pucharów ? Przykład Capello kładzie trochę kłam tej zasadzie(Jak każdy wyjątek zresztą)Chodzi o to, że jeśli chcesz być wielkim menadżerem to zachowuj się z odpowiednią klasą. Mourinho w przeciwieństwie do wielu innych trenerów klasy nie ma ...
Morgan, dzisiaj, 02:22: Luis Suarez my hero ! Morgan, dzisiaj, 02:22: Livapjul till aj daj !
VeBpl Triumfator
29.04.2012, 17:05
RedDevil89 napisał(a):Naprawdę uważasz, że tylko na podstawie zdobytych pucharów ? Przykład Capello kładzie trochę kłam tej zasadzie(Jak każdy wyjątek zresztą)Chodzi o to, że jeśli chcesz być wielkim menadżerem to zachowuj się z odpowiednią klasą. Mourinho w przeciwieństwie do wielu innych trenerów klasy nie ma ...
Kto jest lepszy - chirurg , który wykonuje swoją pracę tak , że każda operacja udana lecz bierze łapówkę , czy chirurg gdzie 9/10 operacji jest udane ale łapówek nie bierze ?

chirurg pierwszy - Mourinho ,
chirurg drugi - Capello .
"Miłość i nienawiść to dzieci niewoli Wydane na świat dla lepszej kontroli Nad ludźmi którzy muszą mieć podziały Bo bez nich świat zrobi się zbyt szary"
wajcha Zwycięzca grupy
29.04.2012, 18:03
Cóż to za metafora z tymi łapówkami? Mourinho gra na własnym zasadach; nie jest grzecznym i pokornym chłopczykiem, tylko indywidualnością w pełnym tego słowa znaczeniu. Może się komuś podobać taki styl prowadzenia zespołu, może się komuś taki styl nie podobać, ale zaleca się uszanować osiągnięcia owego dżentelmena. A te robią piorunujące wrażenie.

RedDevil89 napisał(a):Rozróżnij znaczenie słów "nienawiść" i "niechęć" potem zaczynaj ze mną dyskusję.
Zostawmy terminologię Red. Jeżeli uważasz, że "nienawiść" to za mocne słowo - okej, rozumiem. Nasunęło mi się machinalnie, kiedy przeczytałem tak dobitne deprecjonowanie zasług tak wybitnego trenera. O niechęci bym pomyślał, gdybyś napisał: "Ja za tym Mourinho nie przepadam za bardzo". Napisałeś natomiast, że wszystkie jego sukcesy zakrawają albo o szczęście, albo są, nazwijmy to, "niepełne", albo po prostu miałyby miejsce w danym klubie również bez niego. Tak to przynajmniej odbieram i wyczytuję między wierszami coś mocniejszego niż zwykłą niechęć. Może za dużo czytam między wierszami. Nie zmienia to jednak faktu, że powinieneś nabrać nieco dystansu do Mourinho, by w pełni rzetelnie się ustosunkować do tego, moim zdaniem, wirtuoza fachu trenerskiego.

VeBpl Triumfator
29.04.2012, 18:24
wajcha - zrozumiałem , że ty też cenisz Mourinho jako stratega , ale nie jako człowieka i ja to popieram , dlatego podałem przenośnie z łapówką , bo to nie ludzkie tak jak nie które stwierdzenia wypowiadane przez Mourinho .
"Miłość i nienawiść to dzieci niewoli Wydane na świat dla lepszej kontroli Nad ludźmi którzy muszą mieć podziały Bo bez nich świat zrobi się zbyt szary"
RedDevil89 Ćwierćfinalista
29.04.2012, 21:17
Widzisz Wajcha ja w dużej mierze jestem idealistą... Nie wierzę w to że jedynym odnośnikiem wielkości w sporcie jest ilość świecidełek... Sport to coś więcej... Mourinho osiągnął wiele ale to co buduje wokół siebie jest w dużej mierze niesmaczne. Różni wielcy trenerzy budują swoją pozycję w oparciu o dwie cechy. Wynik sportowy i obraz medialny. Tyczy się to każdego trenera, sportowca i tak dalej i tak dalej.

By być tym największym trzeba w moim odczuciu rozwijać się w oparciu o te dwie, hmmm zasady ? Nie istnieje dla mnie pojęcie najlepszego trenera na świecie tak samo jak nie istnieje pojęcie najlepszego piłkarza świata. Dlaczego ? Dlatego, że nie ma ludzi nieomylnych a w futbolu ludzi stworzonych do każdej pozycji na boisku(W przypadku piłkarza) czy osoby o nieograniczonej wiedzy taktycznej czy PR-owskiej(W przypadku trenera) Dziś menedżerowie tak samo jak piłkarze są gwiazdami, celebrytami czy jakkolwiek ich nazwiesz. Dlatego wymaga to budowy wizerunku poza boiskowego. Może ktoś lubi zagrywki Mourinho, ja osobiście nie.

Co do wyników sportowych myślę że znajdzie się wielu naprawdę wielu trenerów, którzy osiągnęliby to samo co Mourinho. Ancelotti po zdobyciu LM i Scudetto mógł od razu odejść do Hiszpanii czy Anglii(Zresztą Mistrzem Anglii jest) I ogłosić się z czasem pierwszym, który zdobył tytuł w Anglii, Hiszpanii i Włoszech. Jednak nie wszystkich interesuje tylko wynik i zdobywanie kolejnych świecidełek.

Morgan, dzisiaj, 02:22: Luis Suarez my hero ! Morgan, dzisiaj, 02:22: Livapjul till aj daj !
naimadkolo Triumfator
29.04.2012, 23:40
Uważam, że "wielu trenerów" o których wspominasz, nie osiągnęłoby tego co Mourinho w Porto, a tym bardziej w Uniao Leirii... Dla mnie najlepszym miernikiem trenera jest to, czy z klubu w tarapatach, kiepskiej formie, z bardzo niskim budżetem potrafi stworzyć drużynę walczącą w największymi, często pokonując tych z budżetem 10-100 razy większym. To robił Mourinho w Uniao Leirii. Wiadomo, że w Barcelonie B piłkarze znacznie odstępują umiejętnościami od tych z pierwszego składu, a Guardiola i tak wykrzesał z nich więcej niż mógł. To samo robił AVB chyba w Academice. Pewnie zapomniałem jeszcze o paru trenerach... Mourinho przez swoje gadki stracił nieco na reputacji, ale chyba przyznasz, że ma papiery na wyciąganie drużyn z dołka i składanie drużyny do kupy... Porto nigdy potentatem w LM nie było, a wygrało, Chelsea nigdy nie grało w finale LM, a Jose zrobił drużynę, która była jednym z największych faworytów, Inter w lidze przed Jose grał nieźle, ale w LM baaaaardzo słabo, po jego przyjściu wygrali LM, Real jak wszyscy wiemy od paru lat grał niezły piach w LM, a od dwóch lat jest jedną z najlepszych drużyn na świecie (2 półfinały, po chyba 6-7 odpadnięciach w 1/. Człowieka nie szanuję za jego sposób wywierania presji na sędziach i wszystkich wokoło, ale za osiągnięcia owszem.
RedDevil89 Ćwierćfinalista
29.04.2012, 23:56
Tak jak napisałem moim zdaniem są dwie płaszczyzny na której dany trener funkcjonuje. Nie twierdze, że Jose to słabiak. Mówię tylko, że ani Mou ani Pep nie mogą ubiegać się o miano najlepszego na świecie.
Morgan, dzisiaj, 02:22: Luis Suarez my hero ! Morgan, dzisiaj, 02:22: Livapjul till aj daj !
wajcha Zwycięzca grupy
30.04.2012, 13:57
RedDevil89 napisał(a):Mówię tylko, że ani Mou ani Pep nie mogą ubiegać się o miano najlepszego na świecie.
RedDevil89 napisał(a):Nie istnieje dla mnie pojęcie najlepszego trenera na świecie [...]
To zrozumiałe Red, że jeżeli nie przyjmujesz do wiadomości takowej kategorii jak "najlepszy trener na świecie", to Mourinho i Guradiola w Twoich oczach nie mogą się o takie miano ubiegać. Tak samo jak nie mogą również Capello, Loew, Ferguson, Ancelotti, Michniewicz czy Hajto. Po prostu ktokolwiek cokolwiek by w tym zawodzie nie wymyślił, Ty nie uznasz go za najlepszego i ja to szanuję, bo zawsze jest coś krzywdzącego w plebiscytach. Nie każdy musi uznawać taką formę rywalizacji de facto pozaboiskowej.

Niemniej wywołałeś do tablicy, kolokwialnie mówiąc, fajny temat. Sam się zastanawiam, czy jest sens wyłaniać najlepszego trenera, najlepszego piłkarza czy odbiegając od piłki nożnej, najlepszego reżysera, najlepszego aktora, najlepszego piosenkarza... Na pewno nie ma miary, która wszystkich by usatysfakcjonowała. Na pewno niewykonalnym jest (w większości przypadków) wybrać obiektywnie, bowiem zawsze pierwiastek subiektywizmu wkradnie się do naszej świadomości. Jednak na tym polega zabawa. Ilu rozmówców, tyle opinii. Sport (film, muzykę...) mamy w najczystszej postaci na boisku (w kinie, na koncercie...), a plebiscyty są jedynie obudowaniem tego, co tygryski lubią najbardziej. Przecież werdykty nie są wiążące, a jedynie stanowią asumpt do dyskusji. Takiej jak ta o Mourinho i Guardioli. Toteż dobrze jest traktować je z przymrużeniem oka, a swoich faworytów nikt nikomu wytypować przecież nie broni.

Szybka odpowiedź

Zaloguj się, aby brać udział w dyskusji