Biała Gwiazda przyćmi Galaktykę?

Redakcja | 06.08.2004 00:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Felieton |

Trudno sobie wyobrazić, by jedna gwiazda, choćby najjaśniejsza, swoim blaskiem przebiła całą konstelacje. Podobną analogię można dostrzeć w potyczce Wiślaków z Realem. Na Krakowian nikt nie stawia. Podobnie jak nikt nie stawiał na Greków przed ME i FC Porto przed LM. Magia nazwisk, takich jak Zidane, Figo i Beckham powoduje gęsią skórkę na plecach prawie każdego zawodnika z piłkarskich zaścianków. Właśnie takim zaściankiem cierpiącym na permanentny niedobór sukcesów, i kompleksy z tym związane, jest Polska. Po sensacyjnym triumfie Grecji w mistrzostwach Europy, wielu fachowców zaczeło zadawać głośno pytanie, które od dawna zadawali sobie wszyscy: dlaczego inni maluczcy mogą, a my-nie?. W 1992 roku mieliśmy duńskich mistrzów Europy (którzy dostali się na turniej w ostatniej chwili, kuchennymi drzwiami). W 94 Bułgarzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, wraz ze swoim błyskotliwym strzelcem Christo Stoiczkowem na mundialu w USA. W 96 do finału dotarli nasi sąsiedzi zza miedzy - Czesi. W 98 Chorwaci zainkasowali brązowy medal. W 2000 roku zadziwiali Turcy, udowadniając swoją wartość dwa lata później, zostając trzecią drużyną globu. Ostateczny powód do wstydu zaaplikowali nam łotysze i wspomniani Grecy. Wygląda na to, że ostatnią nadzieją Polaków na wznoszenie toastów w geście zwycięstwa jest Wisła Kraków. Zwłaszcza, że reprezentacja w ciągu ostatnich 18 lat tylko raz grała na wielkim turnieju, zresztą okupionym klęską. Natomiast Wisła niejednokrotnie udowadniała, że posiada papiery na grę ze sławnymi o wielkie rzeczy. Nie kto inny ale właśnie piłkarze Białej Gwiazdy bili Schalke i Parmę. Jak równy z równym potykali się z wielką Barceloną. Wyeliminowali po karnych Real Saragossę. Wydaje mi się, że, jak jeszcze nigdy żadna z polskich drużyn, Wisła ma szansę na awans do piłkarskiej elity. Niby że zapomniałem z kim gramy? Nic z tych rzeczy. Należę do osobników dla których szklanka jest do połowy pusta, ale jak wiemy z doświadczenia niespodzianki się zdarzają. Nazwiska i zera na koncie nie przesądzają o zwycięstwie. Chyba że Wiślacy przestraszą sie legendy. Nogi same im się załamią po ciężarem sławy Santiago Bernabeu. Henryk Kasperczak zebrał właśnie najsilniejszy skład w historii. Nie narzekajmy, że los się od nas odwrócił. Awans kosztem Realu to byłoby prawdziwe wejście smoka. Nazwa klubu na ustach całego świata. Sława, respekt i rozpoznawalność. To piękny sen. Lecz nie ważne jak puszystej argumetacji użyjemy - że Real bił w poprzednim sezonie kto tylko chciał - to nieprawdopodobnie groźny zespół nawet w składzie B. Grają w nim piłkarze, którzy puszczeni samopas byliby zdolni wywalczyć naprawdę wiele. Problemem Królewskich nie jest brak potencjału, lecz lenistwo i kaprysy gwiazd. Kiedy wyrzucono miękkiego Queiroza, na jego miejsce przyszedł twardy Camacho, który wprowadził zamordyzm, goniąc primadonny do ciężkiej pracy. Wisła musi liczyć na zmęczenie rywala, umęczonego przez tournee w Azji i sama być w galaktycznej wręcz formie. Przyjdzie Krakowiakom zmierzyć się z wygłodniałą i diabelsko wściekłą bestią, której ego, dotkliwie zostało podeptane w poprzednim sezonie. Mówiącego o jakichkolwiek szansach Wisły uważa się za głupca, bądź laika. Nie będę nikomu wmawiał, że Wiślaków stać na dotrzymanie kroku Realowi Madryt, bo ani finezją, ani techniką nie imponują i równać się z piłkarzami Camacho nie mogą. Ale też nie jest powiedziane, że muszą brylować w dwumeczach III rundy LM. Grecy grali pokaz antyfutbolu, piłka w ich wykonaniu nie miała nic wspólnego z pięknem. I pokonali w drodze po puchar prawie cały Real, rozbity po kilku reprezentacjach. Zapomnijmy o pięknie konstruowanych akcjach w pojedynku z tak wielkim rywalem. Rehagel udowodnił, że Dawid jest w stanie pokonać Goliata, trzeba tylko uruchomic spryt i boiskowe cwaniactwo. Dlatego ja przewrotnie napiszę, że Biała Gwiazda ma nie tylko szansę, ale i przyćmi Galaktykę. Wtedy ktoś powie: Geez, ale ten Surtsey jest genialny. Oczywiście tylko wtedy jeśli piłkarze z Reymonta nie mają lęku wysokości i nie będą obawiali się wzbić do lotu i poszybować ponad niebiańskimi progami piłkarskiego raju - Ligi Mistrzów...

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze