Okiem Petroniusza

Maro | 26.09.2004 00:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Felieton |

Pytanie brzmi wręcz banalnie. Kto wygra tegoroczną Champions League? Odpowiedzi oczywiście nie znam, dlatego więc zasiadam przy każdej okazji przed telewizorem aby oglądać te wielce prestiżowe rozgrywki. Pierwsza część tego roku pokazała nam, że faworycie nie zawsze wygrywają, oto pierwsze z brzegu przykłady. Detroit ,,bije,, Lakers w finale NBA, Tampa Bay - jedna z najsłabszych drużyn NHL ostatniego 5-lecia, zdobywa Puchar Stanleya, Porto zwycięża w Lidze Mistrzów, Grecy zostają mistrzami Europy. Przykłady można mnożyć. Faworyci istnieją jednak zawsze, w każdej dyscyplinie sportowej na dowolnym szczeblu rozgrywek. To na nich stawiają kibice, to na nich można ,,najmniej,, zarobić w zakładach bukmacherskich. Jako fan tego wspaniałego pucharu, również posiadam swoich faworytów, którzy w moim mniemaniu są lepsi od pozostałych. Jest ich 4. Głównym z nich jest zespół londyńskiego Arsenalu. Dlaczego właśnie oni? Wystarczy spojrzeć na ich gablotę z zdobytymi pucharami Europy i znamy odpowiedz - głód sukcesu. W ich ilości nic ich nie różni od Szczakowanki Jaworzno. Londyńczycy mają jednak coś do udowodnienia w Europie, będą chcieli za wszelką cenę zdobyć trofeum i dołączyć do innych wielkich którzy takowe już posiadają. Mają w zasadzie wszystko aby ten cel osiągnąć. świetną obronę, znakomita pomoc oraz genialny atak (Lehmana przemilczmy). Grają ze sobą od lat przez co są znakomicie zgrani, posiadają wielkiego stratega w osobie Wengera. Arsenal jest w gazie, czy to wystarczy? Niebagatelną rolę odegra tutaj psychika a z tym jak pokazała przyszłość- jest różnie. Wystarczy przypomnieć ubiegłoroczny mecz z Chelseą u siebie gdy wszystko legło w gruzach w drugiej połowie, gdzie nie wiadomo z jakiej przyczyny drużyna przestała grać. Historia ma to do siebie że lubi się powtarzać. Grając nawet najładniejszą piłkę w Europie nie trzeba wygrywać Ligi Mistrzów. Ktoś zawsze może zagrać z kimś w greka. Kto następny, pomyślmy......Real tak Real. Dla kilku piłkarzy ostatnia szansa aby zdobyć po raz kolejny ten puchar (Zidane, Figo). Nareszcie Perez pomyślał że nie zawsze strzeli się więcej bramek niż się straci i w końcu pozyskali obrońców, wzmocnili atak (Morientes, Owen), Helguera może grać na swojej rdzennej pozycji czyli na środku pomocy. Na papierze wspaniale to wygląda. Tylko czy tak naprawdę są w stanie? Czy są głodni tego sukcesu. Odpowiedz poznamy w przyszłym roku. Jedziemy dalej.......AC Milan. Drużyna kompletna w przeciwieństwie do Arsenalu, bez słabego punktu. Mediolańczycy grają znakomitą piłkę, opartą na dużej fantazji i wspaniale nakreślonej taktyce. Z całą pewnością namieszają. I tak dojechaliśmy do ostatniego mojego faworyta - FC Barcelona. Gdyby przyznawali nagrody za transfery w ostatnim - letnim - okresie transferowym, z pewnością Barca zdobyłaby ten laur. Mieszanka Giuliego, Deco oraz Ronaldinho może być wręcz zabójcza dla rywali. Znakomicie się ich oglądało w meczu z Celtickiem. Z taką grą mogą zajść naprawdę bardzo daleko i bardzo im tego życzę. To tyle o mojej wielkiej czwórce na ten sezon. Czy może wygrać ktoś inny? Tak oczywiście. Jest wiele drużyn które z pewnością mogą ten puchar wygrać. Jednak tamte drużyny to w moim odczuciu głowni faworyci, a faworyci to do siebie, że dość często nie wygrywają. Dlatego Profesjonal i STS jeszcze istnieją.

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze