Koniec ery futbolowych czarodziejów?

Redakcja | 07.04.2005 00:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Felieton |

Każdego z nas - zagorzałego fana piłki nożnej czasem ni stąd ni zowąd nachodzi refleksja - dlaczego stosunkowo banalna i niezwykle prosta gra, jaką jest piłka nożna przyciąga miliony ludzi przed ekran, jest wręcz religią dla niektórych narodów, stanowi często o sympatii lub antypatii dla danego kraju, a wreszcie jest sportem najchętniej uprawianym przez dzieci i młodzież - od Tybetu poczynając na Papui Nowej Gwinei kończąc.

Każdego z nas - zagorzałego fana piłki nożnej czasem ni stąd ni zowąd nachodzi refleksja - dlaczego stosunkowo banalna i niezwykle prosta gra, jaką jest piłka nożna przyciąga miliony ludzi przed ekran, jest wręcz religią dla niektórych narodów, stanowi często o sympatii lub antypatii dla danego kraju, a wreszcie jest sportem najchętniej uprawianym przez dzieci i młodzież - od Tybetu poczynając na Papui Nowej Gwinei kończąc. Tu z pewnością w naszych rozmyślaniach nad fenomenem futbolu będziemy musieli wymienić nazwiska Pelego, Garrinchy, Maradony, czy też bliższych nam Ronaldinho, Zidane'a, Figo jako pionierów i najskuteczniejszych propagatorów piłki kopanej na świecie... Dlaczego akurat oni? Otóż wśród setek zawodników jakich oglądamy, czy to "na żywo" czy też siedząc przed szklanym ekranem, właśnie oni wyróżniają się nieprzeciętną techniką i genialnymi zagraniami, tzw. "trikami" które zdezorientują najbardziej klasowego obrońcę i wprawią w stan osłupienia każdego bramkarza. Właśnie dzięki takim piłkarzom, jesteśmy świadkami, jak młodzi chłopcy godzinami uganiają się za kawałkiem skóry próbując sztuczek w stylu wielkich mistrzów, ich super-idoli. Jednakże jak pokazują to ostatnie rozgrywki na szczeblu zarówno krajowym, jak i europejskim, piłka nożna zmierza w zgoła odmiennym kierunku, niż miłe dla oka "triki" To, co przyjemne dla widza, w coraz mniejszym stopniu decyduje dziś o rezultacie futbolowego pojedynku. Teraz o piłkarskim sukcesie najbardziej decyduję takie cechy jak: waleczność na boisku, ambicja, wola walki i zwycięstwa oraz żelazna kondycja. Znane są słowa jednego z najwybitniejszych polskich trenerów w historii, Antoniego Piechniczka, który przed każdym meczem wpajał swoim zawodnikom magiczną sentencję: "Na boisku chcę widzieć zgraję wściekłych psów". I jak pokazały Mistrzostwa świata Espana'82, dało to piorunujący efekt. Ostatni turniej o Mistrzostwo Europy dał również przykład świetnego ustawienia drużyny greckiej przez genialnego stratega z Niemiec Otto Reheagela. Nie było w drużynie późniejszych mistrzów Europy znakomitych techników, których zagrania wprawiałyby kibiców w niekłamany zachwyt. Grecką receptą na sukces było konsekwentne realizowanie założeń taktycznych przez pełne 90 minut i wykorzystywanie każdej z nadarzających się okazji do "wpakowania" futbolówki do siatki. Kolejnym przykładem tego stylu grania jest drużyna FC Chelsea, gdzie "pierwsze skrzypce" gra niekwestionowany wódz i lider zespołu - Portugalczyk Jose Mourinho. Steruje on swoimi zawodnikami niczym marionetkami" w teatrze, jednakże te "marionetki" wygrywają mecz za meczem, pewnie zmierzając w tym sezonie po potrójną koronę. Jaki więc będzie futbol w najbliższej przyszłości? Z pewnością wiodącą rolę odgrywać będzie trener i jego przedmeczowe założenia taktyczne. Tenże trener potrzebował będzie jedenastu solidnych kopaczy którzy konsekwentnie, z zimna krwią będą te założenia realizować. A piłkarscy czarodzieje? Ich sztuczki będą już miały znikome znaczenie jeśli chodzi o końcowy wynik, ich mistrzowskie triki powoli odchodzić będą w zapomnienie, a my kibice tych bądź co bądź futbolowych geniuszy wspominać będziemy z łezką w oku.

 

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze