Liga Mistrzów?

Autor: Mariusz Dygas | 21.10.2007 01:02 | komentarzy: 13 | kategoria: Okiem kibica |

Liga Mistrzów, czyli profesjonalne zawody piłkarskie, rozgrywane pod egidą Unii Europejskich Związków Piłkarskich, mające na celu wyłonienie najlepszej klubowej drużyny na starym kontynencie – taką definicję Ligi Mistrzów chyba każdy z nas mógłby przyjąć jako najbardziej zrozumiałą i dość dobrze opisującą charakter tychże niezwykle prestiżowych rozgrywek. Ale czym jest owa Liga Mistrzów w rozumieniu mniej oficjalnym? Czym ona jest dla zwykłego kibica, który chciałby po prostu od czasu do czasu obejrzeć spektakl piłkarski na najwyższym poziomie, względnie podziwiać zmagania swej ukochanej drużyny z potentatami innych lig krajowych? Ostatnimi czasy coraz częściej zastanawiam się, czy nie mamy przypadkiem do czynienia ze zwykłym komercyjnym "odgrzewaniem kotleta". Dla zespołów biorących udział w tej imprezie najważniejszym czynnikiem staje się bowiem zasilenie klubowej kasy jak największą ilością gotówki, podczas gdy na dalszy plan schodzą sukces czysto sportowy i najzwyklejsza radość gry w piłkę. Prezesowie klubów wydają "astronomiczne" kwoty na zawodników po to, by jak najszybciej zaistnieć w roli potęgi europejskiej – znaczenie przestaje mieć osiągnięcie sukcesu z zawodnikami przywiązanymi do klubu i od najmłodszych przysposabianymi do piłkarskiego rzemiosła. Przechodzącymi przez kolejne sekcje młodzieżowe w swym zespole, aby wreszcie stali się gwiazdami zespołu. Tak naprawdę przyświeca temu jeden cel: po prostu zainwestować, aby jak najszybciej zwróciło się z nawiązką, aby cały świat zachwycał się zdolnościami menedżerskimi i zaradnością rozpromienionego prezesa. Niestety (a może jednak dobrze?), ta sztuka nie zawsze się udaje, historia najnowsza zna wiele przypadków, kiedy to taka polityka jeżeli nie doprowadziła do upadku klubu to przynajmniej mocno zachwiała jego pozycją na arenie krajowej i międzynarodowej – Borussia Dortmund po zdobyciu Pucharu Europy w roku 1997 za wszelką cenę chciała powtórzyć ten sukces, władze klubowe przeznaczyły ogromne środki na transfery. Efekt ? Od 2002 roku zespół zaczął permanentnie staczać się w dół, będąc nawet zagrożony bankructwem. Po dziś dzień zespół z Westfalii nie potrafi na nowo włączyć się w walkę o najwyższe cele na krajowym podwórku. Mniej drastycznym przykładem może być przypadek Realu Madryt, który po zasileniu swoich szeregów takimi znakomitościami jak Zinedine Zidane, Luis Figo, Ronaldo czy Steve McManaman został ochrzczony mianem "Galacticos". I rzeczywiście zespół zdobył w tym czasie dwa mistrzostwa Hiszpanii ( 2001, 2003), dwa Puchary Europy (2000, 2002) oraz Puchar Interkontynentalny (2002). Jednakże tematyką tekstu nie są przechwałki na temat ilości zdobytych trofeów, lecz fakt że od 2003 roku zespół ze stolicy Hiszpanii nie potrafił skutecznie powalczyć o najwyższe europejskie laury, zupełnie jakby madrycki zespół się wypalił czy zaspokoił wszystkie swoje ambicje. Dopiero przebudowa drużyny, która miała miejsce niedawno, potrafiła postawić Królewskich na nogi, ale to też nie temat o tym. Właściwe pytanie, stanowiące element zwornikowy mojego wywodu dopiero jednak nadchodzi. Mianowicie: czy elitarne rozgrywki Ligi Mistrzów są naprawdę tak elitarne? Czy czasami zamiast radosnego, bajecznie pięknego futbolu nie otrzymujemy tandety? Czy współzawodniczące ekipy piłkarskie nie traktują tych rozgrywek zbyt poważnie? Nie można oczywiście winić osób odpowiadających za funkcjonowanie klubu za to, że chcą, aby ich klub zarabiał na siebie i przynosił zyski, lecz dlaczego musi się to często odbywać kosztem widowiska? Dlaczego piękna idea sportu i rywalizacji, która przecież miała łączyć, potrafi ludzi podzielić? Dlaczego jest tak bezlitośnie zabijana przez żądzę pieniądza? Czy tego właśnie chcemy – aby tak widowiskowy sport, jakim jest piłka nożna, został stłamszony przez chęć zarobku? Na to pytanie, Drodzy Czytelnicy, musimy odpowiedzieć sobie sami. Choć, oczywiście, nie mamy na to żadnego wpływu, chwila refleksji i wyrobienie sobie własnego zdania na ten temat stratą czasu z pewnością nie będą. By żyło się lepiej!

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (13)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze