Nie od razu Kraków zbudowano

Autor: Tomasz Delimat | 07.08.2008 12:01 | komentarzy: 21 | kategoria: Okiem kibica |

Po wspaniałym zwycięstwie 5-0 w Krakowie nad Beitarem Jerozolima Wiśle Kraków w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów przyjdzie się zmierzyć ze słynną Barceloną. Trzeba postawić sprawę jasno: Barcelona to o kilka klas lepszy klub niż Beitar. Wszyscy doskonale wiemy, że przejście "Dumy Katalonii" i awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów niemalże graniczy z cudem. Jednak, czy na pewno awans ten byłby aż tak korzystny, jak nam się w tej chwili wydaje? Samo rozegranie dwóch spotkań z Barceloną już na pewno jest dużym plusem dla całego polskiego futbolu. Niedawno przeprowadzony sondaż pokazał, że najwięcej kibiców na całym świecie ma właśnie "Blaugrana", toteż potyczki z Wisłą obejrzy bardzo wiele osób. A jeśli krakowianom uda się w jednym ze spotkań na przykład zremisować, po naprawdę dobrej grze? Wizerunek polskiej piłki nożnej na międzynarodowej arenie na pewno wtedy się poprawi. Mecze z Barcą będą również dużą korzyścią finansową dla Wisły – najtańsze bilety na mecz w Krakowie będą kosztowały około 100 złotych, ale trybuny na pewno będą wypełnione aż po brzegi, gdyż szansa zobaczenia na żywo Barcelony zdarza się polskim kibicom niezmiernie rzadko. Jak wiadomo, gra w fazie grupowej Ligi Mistrzów przynosi każdemu klubowi ogromne korzyści jeśli chodzi o stan finansów. Czy jednak na pewno jest ona zawsze również korzystna pod względem czysto sportowym? Jeśli nawet Wisła szczęśliwie wyeliminowałaby Barcelonę, nie miałaby większych szans na wyjście z grupy Champions League (dotychczas w 16-letniej historii tych rozgrywek tylko jeden ich beniaminek w fazie grupowej wyszedł ze swej grupy, a była to w sezonie 1995/1996... Legia Warszawa), a zajęcie czwartego miejsca w takowej grupie kończy przygodę w europejskich pucharach w danym sezonie. Czy nie lepiej zatem próbować zyskać popularność na innym froncie? Ten inny front to Puchar UEFA. Odpadając w trzeciej rundzie eliminacji LM klub ma prawo walczyć jeszcze w tych rozgrywkach – rozpoczyna wtedy zmagania od ostatniej rundy kwalifikacji i, jeśli ją przejdzie, występuje w pięciozespołowej grupie, z której wychodzą trzy najlepsze drużyny. Dwa lata temu Wisła, mimo wielu problemów kadrowych, była blisko wyjścia z takiej grupy. Teraz skład również jest bardzo szczupły, lecz uważam, że przy wylosowaniu odpowiednich przeciwników "Biała Gwiazda" miałaby bardzo duże szanse na awans do 1/16 finału Pucharu UEFA, a później może nawet do dalszych faz. Rankingi są nieubłagane – w nich nie patrzy się na to, czy drużyna wygrała 1-0, czy 5-0, zwycięstwo to zwycięstwo i określona liczba punktów. Później jednak ta liczba punktów decyduje o wielu ważnych sprawach, głównie o tym, ile polskich zespołów może występować w europejskich pucharach i od jakiej fazy ekipy te rozpoczynają swoje zmagania. Grając w Pucharze UEFA, Wisła uzbierałaby prawdopodobnie więcej punktów, niż gdyby występowała w grupie Champions League! A jeśli do tego doszłaby również dobra postawa Legii Warszawa i Lecha Poznań, które w tym sezonie poza Wisłą reprezentują Polskę w pucharach, sezon 2009/2010 moglibyśmy rozpoczynać w dużo korzystniejszym położeniu. Bliskie sfinalizowania są transfery Brazylijczyka Neia oraz Angolańczyka Ze Kalangi do Wisły. Jednak tych piłkarzy mimo tego, iż mają uznane nazwiska, i tak nie ma nawet co przyrównywać do Leo Messiego czy Thierry'ego Henry'ego z Barcelony oraz do gwiazd zespołów, które co rok kwalifikują się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Na jakieś spektakularne wzmocnienia przy Reymonta się nie zanosi, więc czy może nie lepiej byłoby obrać plan długofalowy i potraktować tego sezonu jako okres przejściowy? Czy nie lepiej ograć się na europejskiej arenie w Pucharze UEFA (a nawet osiągnąć tam sukces, co jest w zasięgu Wisły), a w Lidze Mistrzów wystąpić z nowymi doświadczeniami za rok, kiedy to wejdą już w życie reformy Michela Platiniego, które mają ułatwić drużynom z niżej notowanych federacji awans do fazy grupowej Champions League? Każdy ma swój punkt widzenia, jednak na pewno braku awansu w tym sezonie do grupy Ligi Mistrzów nie będzie można uznać za tragedię. Jeśli Wisła odpadnie z Barceloną, nie należy załamywać rąk, bo to może być dopiero początek wielkiej europejskiej przygody, jaka czeka nas z piłkarzami "Białej Gwiazdy" w nadchodzącym okresie.

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (21)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze