Raul Gonzalez Blanco

Redakcja | 11.09.2007 13:02 | komentarzy: 5 | kategoria: Ikona Ligi Mistrzów |

Raul Gonzalez Blanco to jeden z tych piłkarzy, któremu przypisywanie miana „wielkiego” przychodzi zdecydowanie łatwo. Dlaczego? Ano, niewątpliwie z uwagi na kunszt piłkarski, spotykany u niewielu piłkarzy w historii, którego świadectwem są osiągnięcia indywidualne.

Osiągnięcia rekordowe, już teraz gwarantujące Raulowi przejście do legendy: 53 bramki w 103 spotkaniach zasadniczej fazy Ligi Mistrzów, tytuł króla strzelców tych rozgrywek czy też 2 –krotne zdobycie miana najlepszego strzelca La Liga – to wszystko w wieku 29 lat!

Jednakże w oczach szerokiego gremium kibiców, z madridistas na czele, Raul jest przede wszystkim ikoną Realu Madryt, jego liderem wiernym „Los Merengues” od początku zawodowej, wielkiej kariery…

Gdy 27 czerwca 1977 r. w niepopularnej dzielnicy San Cristobal na obrzeżach Madrytu urodził się Raul, nikt nie mógł wiedzieć, iż za kilkanaście lat wyrośnie on na perłę iberyjskiego futbolu. A jednak wspaniałą piłkarską przyszłość syna wymarzył sobie Pedro Gonzalez i.. sam Raul, dla którego jedyną ulubioną zabawką była futbolówka. Pociąg młodego Raulita do „kopanej” był tak wielki, że spędzał na grze w nią każdą wolną chwilę, dając się, tym samym, mocno we znaki rodzinie (nigdy nie mogli spać w trakcie sjesty, gdyż syn wciąż bawił się w przedpokoju, zrzucając ze ścian obrazy) Pierwszy krok do ziszczenia wyżej wspomnianych pragnień zrobili, posyłając Raula w wieku niespełna 11 lat do lokalnej drużynki San Cristobal de Los Angeles, lecz odbyło się to w niezupełnie legalny sposób, ponieważ Don Pedro musiał wyrobić małemu Raulowi nie do końca autentyczną kartę zawodniczą, by ten mógł występować w klubie. Przy legitymowaniu się przed Madrycką Federacją Piłkarską prawdziwym dokumentem, gra Blanco w San Cristobal, jak i żadnym innym klubie byłaby praktycznie niemożliwa, bowiem wykluczał ją pewien szczegół: Raul nosił okulary. Jak się w przyszłości okazało to kłamstewko było jedynym wyjściem - na wagę złota.

Początki 11-letniego piłkarza w miejscowym zespole, również do łatwych nie należały. Nie dość bowiem, że nie mógł grać pod swoim imieniem Raul (nosił pseudo Dani), to dodatkowo wobec swej mikrej postury, budził zdumienie wśród trenerów nie widzących dlań perspektyw wielkiej kariery. Jednakże już pierwsze mecze z jego udziałem pokazały jak bardzo się w swych przypuszczeniach mylili. Owe dwa lata spędzone w SC, objawiły fenomenalny talent, świetną szybkość, technikę i niespotykany – jak na ten wiek – instynkt strzelecki. A co ciekawe po roku gry Blanco uzyskał miano kapitana drużyny i… swoje imię na koszulce. Wielkie atuty poparte wcale nie mniejszym potencjałem, decydują o swoistym geniuszu drzemiącym w młodym Raulu, a potrzebującym rozwoju oraz zdobycia szlifów w bardziej profesjonalnej szkółce. Toteż, gdy w 1990 r. o uzdolnionego syna upominają się działacze Atletico Madryt (Francisco de Paula „Paco”), Pedro Gonzalez, mimo początkowych oporów decyduje się pozwolić niespełna trzynastoletniemu wówczas Raulowi na przywdzianie juniorskiego trykotu Atleti. Być może nie bez wpływu na tę decyzję pozostał kibicowski sentyment Pana Gonzaleza, od lat zagorzałego tudzież wiernego fana właśnie „Rojiblancos”. Przenosiny wyszły Raulowi jak najbardziej na dobre, o czym świadczyć może fakt, iż w drugim roku gry w stołecznym klubie, zapisuje on na swym koncie aż 65 z 308 bramek (!) ekipy. W kilka miesięcy potem następuje przełom w całej karierze hiszpańskiego napastnika. Wtedy to, w 1992 roku znany z ekscentrycznych zachowań prezydent Atletico – Jesus Gil – postanawia, z powodu niezadowalających korzyści ekonomicznych, zamknąć ośrodek szkoleniowy dla juniorów, Contorruelo. Z pewnością nikt z Vicente Calderon nie był świadom, że tym sposobem dobrowolnie pozbywano się jednego z najlepszych piłkarzy w historii Hiszpanii oraz globu. Fakt ów wykorzystali, jak wiadomo skauci oraz łowcy młodych talentów Realu Madryt z Jorge Valdano – zdeklarowanym entuzjastą talentu Raula. Tym samym Pedro Gonzalez, choć z bólem serca, zdecydował dla dobra syna o jego przenosinach do Realu. Nastąpiło to dokładnie 2 lipca 1992 roku.

Debiut w pierwszym zespole zaś miał miejsce za trenerskiej kadencji rzeczonego Valdano, który na stanowisku tym zastąpił, latem 1994 roku, krótko pracującego Vicente Del Bosque. Ufający bezgranicznie w wielkie umiejętności Raula Argentyńczyk stawia na niego wpierw w meczach towarzyskich z Oviedo – 6 września1994 r. oraz z Karlsruher – w październiku. By wreszcie 29 października Hiszpan wybiegł w podstawowej „11” na ligowy wyjazdowy mecz 9. kolejki z Realem Saragossa (porażka 3-2 – dop. A.F) Zaś już tydzień później w derby Madrytu, strzela on swą 1-szą bramkę! Lecz trzeba powiedzieć, iż rola 17-letniego Raula, już na samym starcie przygody z wielką ekipą „Królewskich” była bardzo trudna, albowiem obwołano go następcą wielkiego lidera „Blancos” Emilio Butragueńo, który właśnie w `94 zawiesił buty na kołku. Raul natomiast dziedziczy po „Sępie” trykot z numerem „7”. Mimo niemałej presji wywołanej ciągłym przyrównywaniem owego 17-latka do wielkiego idola całego madridismo, Raul sprostał oczekiwaniom. W sezonie 1994/1995, gdy Real sięga po mistrzostwo kraju, Blanco zapisał na swym koncie 28 występów i 9 zdobytych goli. Podczas następnych rozgrywek jeszcze wydatniej Raul partycypuje w zdobyczy bramkowej drużyny, 19-krotnie pokonując bramkarzy rywali, choć tym razem nie udało się zdobyć mistrzostwa. Jednakże Raul powetował sobie to niepowodzenie na Mistrzostwach Europy U-21, gdzie Hiszpania wywalczyła drugi stopień podium. W tym też roku 1996 Raul debiutuje w narodowych barwach La Seleccion meczem w Pradze z Czechami (0-0). Sezon 1996/97 upływa pod znakiem kolejnej ligowej wiktorii „Los Merengues” (mistrzostwo jeszcze w 2001 i 2003 r.), lecz już pod wodzą Fabio Capello. Na początku sezonu bowiem zwolniony został prawdziwy piłkarski mentor Raula - Valdano Ten, choć bardzo zawiedziony takim stanem rzeczy, zalicza udany sezon okraszony 21 bramkami. Rok mundialowy dla samego Raula nie był specjalnie udany lecz Real po 32 latach i 9 dnaich przerwy mógł cieszyć się ze zdobycia Pucharu Europy. Na MŚ we Francji, pomimo bardzo słabego występu (brak awansu z grupy – dop. A.F) reprezentacji Javiera Clemente Raul pokazał, iż powoli wyrastać będzie na jej lidera.

W zespole z Bernabeu również wyrobił sobie markę, niejednokrotnie strzelając gole decydujące o sukcesie. Tak było w walce o Puchar Interkontynentalny z brazylijskim Vasco da Gama – meczu inaugurującym sezon 98/99, w którym to Raul zostaje królem strzelców Primera Division z 25 bramkami. Tytuł „pichichi” zawodnik zdobywa także dwa sezony później, a zatem nieco ponad rok po powtórnym triumfie „Blancos” w LM, który to Raul pieczętuje golem zdobytym po ponad siedemdziesięciometrowym rajdzie (3-0 z Valencią). Kolejna i jak dotychczas ostatnia wygrana Realu Madryt i Raula w Lidze Mistrzów miała miejsce w sezonie 2001/2002, po pokonaniu Bayeru Levekusen, 2-1. „Raulito” otworzył wynik tamtego spotkania, zgarniając też tytuł króla strzelców sezonu Champions League. A po odejściu Feranando Hierro został „El Capitano” – a jakżeby inaczej.

Niemniej, wspaniała, dynamiczna i pełna sukcesów kariera Raula Gonzaleza Blanco nie obyła (i nie obywa) się bez przykrych momentów porażek, wpadek czy rozczarowań. Był Raul rozczarowany, nie jadąc na EURO 96 (Clemente uznał, że jest za młody), był zdegustowany nie awansując z grupy na MŚ `98, był wreszcie prawdziwie zrozpaczony nie wykorzystując rzutu karnego podczas ćwierćfinału ME w 2000 roku z Francją, który mógłby dać awans do strefy medalowej. Nie mówiąc już o „niesprawiedliwych” la Hiszpanów MŚ w Korei i Japonii. Jednak mimo tych niepowodzeń Raul zawsze BYŁ i decydował o obliczu zarówno reprezentacji (grającej jak nigdy, przegrywającej jak zawsze…), jak i klubu, częstokroć biorąc ciężar. w newralgicznych momentach najważniejszych spotkań na własne barki

Nawet coraz częściej w ostatnich latach trapiące Raula kontuzje - mające swoje odbicie w zdecydowanym obniżeniu przezeń piłkarskich lotów i eskalacji krytycznych głosów - nie są w stanie umniejszyć roli mentalnej jaką pełni Raul w hiszpańskiej piłce. Zawsze jest on bowiem, dobrym duchem drużyny, jej wodzem, który cieszy się szacunkiem i bezgranicznym zaufaniem wśród kolegów tak reprezentacyjnych, jak i klubowych. A i nic nie może zmienić jego wspaniałych dokonań zarówno na niwie klubowej jak i „kadrowej”: blisko 300 goli dla Realu oraz ponad 100 meczów w reprezentacji przy blisko pięćdziesięciu zdobyczach bramkowych…

Raul stanowi również przykład bezwarunkowej wierności piłkarskim przekonaniom: dla niego liczy się tylko i wyłącznie dobro ukochanego klubu. Znamienne, iż pod tym względem może sobie obecnie podać rękę z nielicznymi: Del Piero, Giggsem czy Maldinim.

Wszakże Raul Gonzalez wziąwszy pod uwagę jego podejście do piłkarstwa w takim szerokim ujęciu. Nie jest i zapewne nigdy nie będzie bożyszczem wszystkich fanów futbolu na świecie, lecz na szacunek zasługuje bezwzględnie u wszystkich mających choć odrobinę wyczucia dobrego piłkarskiego smaku.

Należy dodać, iż piłkarz jest szczęśliwym mężem Mamen Sanz oraz ojcem Hugo i Jorge.

Osiągnięcia

  • 4-krotny Mistrz Hiszpanii: 1995, 1997, 2001, 2003;
  • Superpuchar Hiszpanii: 1997, 2001, 2003;
  • Puchar LM: 1998, 2000, 2002;
  • 2x Puchar Interkontynentalny (1998, 2002)
  • Superpuchar Europy
  • Król strzelców LM;
  • Najlepszy napastnik LM: 2000, 2001, 2003;
  • Król strzelców La Liga: 1999, 2001;
  • Najlepszy reprezentacyjny strzelec wszechczasów;

Wyróżnienia

  • Najaktywniejszy strzelec La Liga;
  • Najwartościowszy Zawodnik P. Interkontynentalnego (`98);
  • Trzeci Piłkarz Europy w 1999 i 2001 r.;
  • Nalepszy Napastnik wg IFFHS w `99;
  • Złoty medal Orderu Królewskiego za Osiągnięcia Sportowe: 2006

Metryczka

  • Imię: Raul
  • Nazwisko: Gonzalez Blanco
  • Data urodzenia: 27-06-1977
  • Miejsce urodzenia: Madryt
  • Pozycja: Napastnik
  • Stan cywilny: Żonaty (Mamen Sánz)
  • Dzieci: 2 synów (Jugo i Jorge)
  • Waga: 69
  • Wzrost: 180

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (5)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze