Arjen Robben

Redakcja | 26.04.2010 22:27 | komentarzy: 50 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Na miano pierwszego bohatera Gwiazdy Tygodnia po dłuższej przerwie zasłużył najbardziej. Przedstawiamy sylwetkę Arjena Robbena.

Ci użytkownicy, którzy są z nami nieco dłużej, zapewne pamiętają jeszcze Gwiazdę Tygodnia. Ten dział zniknął z naszych łamów w momencie startu nowej odsłony serwisu. Ponieważ jednak cieszył się niegdyś dużym zainteresowaniem, postanowiliśmy przywrócić go do życia. Mamy nadzieję, że ku uciesze naszych czytelników.

Jako pierwszy zaszczytu wyróżnienia dostąpi Arjen Robben. Między nim a Bayernem Monachium zachodzi istna symbioza, na której korzystają obie strony. Ostatnie zaś występy Holendra zarówno w Bundeslidze, jak i Lidze Mistrzów nie pozostawiają wątpliwości, że to właśnie on najbardziej zasłużył na tytuł Gwiazdy Tygodnia.

Robben to prawdziwy piłkarski obieżyświat. Ten urodzony w 1984 roku zawodnik swoją karierę rozpoczął z prawdziwym przytupem, gdyż już w wieku 16-stu lat został wypatrzony przez działaczy grającego w holenderskiej ekstraklasie Groningen, gdzie w pierwszym sezonie gry wybrany został najlepszym zawodnikiem klubu. Od samego początku dysponował znakomitą szybkością i zawziętością, czym zyskał sobie wielkie uznanie. W roku 2002 ściągnęło go PSV Eindhoven, gdzie jego kariera w dalszym ciągu świetnie się rozwijała. To nie mogło nie przyciągnąć uwagi najlepszych europejskich klubów. Najwięcej mówiło się o Manchesterze United, lecz kwota 7 milionów euro, zaoferowana przez Alexa Fergusona, została przez działaczy PSV wyśmiana. Sam zawodnik odrzucił propozycję Realu Madryt, a poza tym był w bardzo ciężkim stanie psychicznym po tym, jak wykryto u niego raka jąder.

Na szczęście dla Robbena i wszystkich zwolenników jego talentu, choroba rozeszła się jakoś po kościach. Podczas Euro 2004 na boiskach Portugalii Holandia zdobyła brązowy medal, a skrzydłowy PSV był jedną z gwiazd turnieju. To ostatecznie przesądziło o jego transferze. Nie do Manchesteru jednak, nie do Realu, a do londyńskiej Chelsea. „The Blues” ściągnęli Robbena za kwotę 18 milionów euro, a 20-letni wtedy zawodnik stał się jednym z pierwszych wielkich transferów Romana Abramowicza.

O trzyletnim okresie gry Arjena Robbena w barwach Chelsea nie można powiedzieć jednoznacznie, czy był dobry, czy zły. Na pewno spory wpływ na jego ogólną postawę miały liczne trapiące go kontuzje. Podczas pobytu na Stamford Bridge dwukrotnie złamał nogę, przez co wiele miesięcy stracił na rehabilitację. Miał jednak na tyle dużo przebłysków, że wielkie pieniądze (36 milionów euro) zdecydował się na niego wyłożyć Real Madryt.

Pobyt w Realu jest chyba najgorszą częścią dotychczasowej kariery Robbena. Przez dużą część pierwszego sezonu reprezentant Holandii kompletnie nie mógł się na Santiago Bernabeu odnaleźć. Później było już tylko lepiej i po pewnym czasie zawodnik wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Gdy jednak wybory na prezydenta madryckiego zespołu wygrał w czerwcu 2009 roku Florentino Perez, wiadomo było, że Arjen Robben dłużej w Realu nie pozostanie. Rzeczywiście, jeszcze tego samego lata opuścił zespół. Nie miało większego znaczenia, czy tego chciał, czy nie chciał. Był po prostu do tego zmuszony przez różne czynniki. Pierwszym było pojawienie się na Santiago Bernabeu plejady gwiazd, z Cristiano Ronaldo i Kaką na czele. Antyholenderska polityka Pereza, której ofiarami padli chociażby Wesley Sneijder czy Klaas-Jan Huntelaar, stała się aż nadto widoczna. W związku z zaistniałą sytuacją, w samej końcówce sierpnia, właściwie bez większego rozgłosu w mediach, podano oficjalną informację o podpisaniu przez Robbena kontraktu z Bayernem Monachium. Wiadomość była dość zaskakująca, gdyż Bundesliga wydawała się trochę za niskim progiem dla reprezentanta "Oranje".

Okazało się jednak, że ofensywny styl ligi niemieckiej idealnie przypasował Robbenowi. Już w swoim debiucie bohater tego tekstu stał się bożyszczem fanów „Die Roten”, strzelając dwie bramki aktualnemu mistrzowi kraju Wolfsburgowi. Minęło wiele czasu, a on wcale nie obniżył lotów.

Obecnie Robben jest absolutnie kluczową postacią znakomicie grającego Bayernu. Bawarczycy są już w półfinale Ligi Mistrzów i przejście właściwie każdej fazy zawdzięczają Holendrowi - jego cudowna bramka w 1/8 finału przyczyniła się do wyeliminowania Fiorentiny, podobnie efektowne trafienie wyrzuciło z gry Manchester United, a zwycięstwo 1:0 w pierwszym pojedynku półfinałowym z Lyonem zostało odniesione również dzięki bramce Holendra. W Bundeslidze jest on w tym sezonie najskuteczniejszym strzelcem swojego zespołu. To zawodnik niezwykle ambitny, walczący na każdym centymetrze. Wydaje się, że nigdy się nie męczy. Nie znosi porażek. Jego charakter najlepiej pokazuje sytuacja ze wspomnianego półfinału z Lyonem - gdy trener Louis van Gaal zdecydował się na ściągnięcie go z boiska, ten niezwykle się zdenerwował i nie podał ręki szkoleniowcowi. Fani Bayernu zadrżeli, bo przecież wiadomo było, że niezwykle charyzmatyczny van Gaal nie da sobie w kaszę dmuchać i być może, dla utrzymania dyscypliny, odsunie Robbena od zespołu (tak jak to niedawno zrobił z Lucą Tonim). Trener wiedział jednak, że należy całą sprawę jak najszybciej sobie z zawodnikiem wyjaśnić. Jako profesjonalista na pewno wziął pod uwagę to, że bez Arjena może być ciężko o sukcesy w kluczowej części sezonu. W końcu to zawodnik, który robi różnicę.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, LigaMistrzow.com, Bayern Monachium, Louis van Gaal

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • „The Citizens” zagrali ekonomicznie, ale skutecznie

    W spotkaniu rozgrywanym pomiędzy Manchesterem City, a Feyenoordem faworyt mógł być tylko jeden. „Obywatele” zrobili swoje i zgarnęli kolejne trzy „oczka”.

    czytaj więcej
  • Napoli wygrywa u siebie, gol Zielińskiego

    Napoli grało u siebie z Szachtarem Donieck, o ile do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, o tyle w drugiej połowie worek z bramkami posypał się tylko dla jednej drużyny. Swoją bramkę zdobył także Piotr Zieliński.

    czytaj więcej
  • Tottenham zwycięski, przełamanie Aubameyanga

    Na Signal Iduna Park Borussia Dortmund podejmowała lidera grupy, Tottenham. W tym spotkaniu gospodarze grali o "być albo nie być", w piękny sposób swoją niemoc strzelecką przełamał odsunięty ostatnio od składu, Pierre-Emerick Aubameyang. Pomimo tego to "Koguty" wrócą do domu w znacznie lepszych nastrojach.

    czytaj więcej
  • Niesamowity come back Sevilli. Liverpool stracił trzy bramki przewagi

    Każdy ma swój Milan. W pamiętnym finale Ligi Mistrzów, kiedy to Liverpool przegrywał 0:3 do przerwy, wydawało się, że wszystko jest rozstrzygnięte. Tak samo było we wtorkowym spotkaniu z Sevillą, jednak tym razem to "The Reds" roztrwonili pewne prowadzenie.

    czytaj więcej

Komentarze (50)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze