Czarne konie Ligi Mistrzów – część 1.

Autor: Rafał Krysztopa | 07.02.2012 22:54 | komentarzy: 9 | kategoria: Historia LM |

Sensacyjne przygody małych klubów z Ligą Mistrzów.

Liga Mistrzów kojarzy się nam głównie z wielkimi firmami, takimi jak Real Madryt, AC Milan, Bayern Monachium, czy Manchester United. Za plecami tych gigantów w Champions League czają się jednak mniejsze kluby, skazywane zazwyczaj na pożarcie przez tych większych, silniejszych. Niejednokrotnie to właśnie ci mali doprowadzali do płaczu znane marki i kosztem tych lepszych wychodzili z grupy. Właśnie o takich zespołach będzie niniejszy tekst.

Drogą wyznaczoną przez mniej znaczące kluby w tym sezonie może pójść APOEL Nikozja. APOEL jaką pierwsza cypryjska drużyna zakwalifikowała się do fazy pucharowej Ligi Mistrzów i obecnie robi w niej furorę. Kto zaś zaskoczył świat w poprzednich latach?

IFK Goteborg – sezon 1994/1995

Fani Manchesteru United aż za dobrze poznali Jespera Blomqvista, i to zanim ten dołączył do ekipy „Czerwonych Diabłów”. To właśnie dzięki dyspozycji młodego Szweda w kluczowym spotkaniu IFK Goteborg awansował do ćwierćfinału kosztem Manchesteru United.

Pierwszy mecz fazy grupowej nie zapowiadał takiego rozwoju wypadków. Manchester United na Old Trafford pewnie ograł Szwedów 4:2. Po przegranej w Manchesterze, Goteborg zaczął się jednak rozpędzać. Pokonał Barcelonę, dwukrotnie okazał się lepszy od Galatasaray Stambuł, a 23 listopada ponownie stanął naprzeciwko Manchesteru United.

20-letni Blomqvist stał się głównym architektem zwycięstwa Goteborgu nad United. Młody Szwed niesamowitym rajdem w 11. minucie otworzył wynik meczu. Później młodzian dorzucił jeszcze asystę i wywalczył rzut karny, który wykorzystał Kamark ustalając wynik spotkania na 3:1. Zwycięstwo dało Szwedom pierwsze miejsce w grupie, United zakończyło zaś rozgrywki na trzeciej pozycji.

Przygoda Goteborgu z Ligą Mistrzów zakończyła się w ćwierćfinale. W dwumeczu Szwedzi okazali się słabsi od Bayernu Monachium, przy bezbramkowym remisie w Monachium o awansie Bawarczyków zadecydował remis 2:2 w Szwecji.

Legia Warszawa – sezon 1995/1996

Rzadko możemy wspominać o polskich zespołach w kontekście Ligi Mistrzów. Jednak w nie tak odległych czasach polskie zespoły nie dość, że walczyły w fazie grupowej Champions League, to na dodatek odnosiły w niej znaczące sukcesy.

Liga Mistrzów jest przewrotna jak kobieta. Legia Warszawa aby znaleźć się w fazie grupowej Champions League musiała pokonać w eliminacjach rewelacje sezonu 1994/1995 - Goteborg. O awansie Legii do ćwierćfinału miały zadecydować dwa spotkania rozegrane na Stadionie Wojska Polskiego. W pierwszej kolejce piłkarze ze stolicy podejmowali u siebie Rosenborg Trondheim. Legia do końca walczyła o wypełnienie wszystkich wymogów UEFA i dopuszczenie stadionu do gry i ostatecznie wysiłek ten się opłacił. Warszawiacy po dwóch golach Leszka Pisza i bramce Ryszarda Stańka wygrali 3:1. Największą niespodziankę Polacy sprawili jednak w 3. kolejce. Do Warszawy przyjechał mistrz Anglii - Blackburn Rovers. Legioniści pokazali lwi pazur, zatrzymali największą gwiazdę „Rovers”, Alana Shearera i po golu Jerzego Podbrożnego zgarnęli cenne trzy punkty.

Jak się później okazało, wygrana z Blackburn była kluczowa w walce o awans. Legioniści grupę zakończyli na drugiej lokacie za niepokonanym Spartakiem Moskwa.

 W ćwierćfinale los Legii przydzielił Panathinaikos Ateny. W Warszawie padł bezbramkowy remis, w Atenach „Wojskowych” pogrążył Polak - Krzysztof Warzycha - strzelec dwóch bramek. Ostatecznie Grecy wygrali dwumecz 3:0. Osiągnięcia Legii w Lidze Mistrzów do dziś nie pobił jednak żaden polski klub.

Rosenborg Trondheim – sezon 1996/1997

Norweski klub dokonał jednego z największych wstrząsów w historii Lidze Mistrzów, eliminując w fazie grupowej z dalszej gry finalistę sprzed dwóch lat - AC Milan. „Rossonneri” po raz pierwszy w Champions League nie przeszli fazy grupowej.

Porto w fazie grupowej było nie do powstrzymania, ekipa “Smoków” wygrała pięć spotkań, jedno zremisowała i pewnie zajęła pierwszą lokatę w grupie. Z ograniem Goteborgu nikt nie miał większych problemów, więc rywalizacja o drugą lokatę miała się rozstrzygnąć w konfrontacjach Milanu z Rosenborgiem. W Norwegii hat-trickiem popisał się Marco Simore, “Rossonneri” pewnie wygrali 4:1 i nic nie zapowiadało sensacji na San Siro. Później jednak Milan zaliczył wpadkę z Goteborgiem i sprawa awansu nadal była otwarta. Oba zespoły w bitwie o całą pulę spotkały się 4 grudnia 1996 roku.

Początkową wszystko szło po myśli gospodarzy - w 30. minucie prowadzenie Milanowi dał Brattbakk. Gościom jednak tuż przed przerwą udało się wyrównać, a decydująca o awansie akcja miała miejsce w 70. minucie. Heggem dostał wrzutkę z głębi pola, przepchnął dwóch rywali i strzałem głową pokonał Sebastiano Rossiego.

W ćwierćfinale Rosenborg trafił na Juventus Turyn. „Stara Dama” pomściła Milan, ogrywając Norwegów w dwumeczu 3:1. Kibice z San Siro długo nie mogli jednak pogodzić się z blamażem swoich pupili.

Sparta Praga – sezon 2003/2004

W trudnej grupie z Chelsea, Lazio i Besiktasem Sparta Praga poradziła sobie nad wyraz dobrze zajmując drugą pozycje za ekipą “The Blues”.

Podobnie jak Goteborg, Sparta nie rozpoczęła fazy grupowej zbyt dobrze, w pierwszym meczu przegrywając u siebie z Chelsea 0:1. Czeski gigant budził się jednak powoli. Weteran, Karel Poborsky, stał się inspiracją dla całego zespołu, najpierw strzelając gola na wagę punktu przeciwko Lazio w Rzymie, a później zdobywając zwycięską bramkę na 2:1 w meczu z Besiktasem.

Losy awansu miały rozstrzygnąć się w ostatniej kolejce - Sparta aby awansować musiała pokonać Lazio i liczyć na potknięcie Besiktasu z Chelsea. Przez długi czas w Pradze nie było goli. W 73. minucie na boisku pojawił się jednak Marek Kincl, którego wprowadzenie było – jak się potem okazało – strzałem w dziesiątkę. Kincl w doliczonym już czasie gry strzelił gola na wagę awansu do najlepszej szesnastki Champions League.

Niestety Czesi w 1/8 wpadli na zwycięzców poprzedniej edycji - AC Milan. Sparta Praga na San Siro odebrała gorzką lekcję futbolu od duetu Inzaghi-Szewczenko przegrywając 1:4. W Pradze padł bezbramkowy remis.

Futbol jest dziś nieprzewidywalny - nawet w starciu najlepszej ekipy z najsłabszą nie możemy być pewni końcowego wyniku. Każdy może pokonać każdego. Dobrym przykładem tego jest choćby bieżąca edycja Ligi Mistrzów, której rewelacjami są ekipy takie, jak APOEL Nikozja czy FC Basel.

W drugiej części przyjrzymy się dwóm zespołom, które jednocześnie zawojowały Ligę Mistrzów. Jednak po końcowe trofeum mógł sięgnąć tylko jeden z nich.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Okiem kibica, Historia Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (9)

  • Piorun Półfinalista
    no Legia wtedy pokazała :) Świetny artykuł , czekam na druga część :)
  • andycole Administrator
    Niedługo pojawią się tutaj jeszcze video :)
  • yanki powraca Triumfator
    Też czekam na kolejne części ;pp
    A o Legii słyszę pierwszy raz O_O, może dlatego, że jestem fanem Lecha :D
  • NoName Uczestnik LM
    A co nas to obchodzi ze jesteś fanem Lecha i 1 raz o Legii słyszysz? To znaczy że nic nie wiesz o polskiej piłce..
  • bddymek Półfinalista
    Ciekawy artykuł :D o Legi nawet nie wiedziałem jak większość osób ale nie ma co się dziwić w końcu miałem wtedy 3 latka :D no mam nadzieje, że kiedyś jeszcze przyjdzie czas by Polska zagrała w LM ;) czekam na dalsze artykuły ;P
  • Mamorex Uczestnik LM
    Legia wtedy grała a teraz ??;/
    Czekam na dalsze części :) Bardzo ciekawy artykuł
  • ledzik1990 Uczestnik LM
    Ciekawy artykuł liczę na więcej takich ;)
  • Domo24 Triumfator
    napewno trzeba dać tu jeszcze APOEL bo to niewątpliwie jest sansacyjny zespół w tej edycji LM.
  • przemekwitek Uczestnik LM
    Piekny artykul :)

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.