Narodziny Pucharu Klubowych Mistrzów Europy

Autor: Rafał Krysztopa | 10.03.2012 19:31 | komentarzy: 7 | kategoria: Historia LM |

Ojczyzną futbolu jest Anglia, natomiast poprzednik Ligi Mistrzów narodził się we Francji.

Cykl „Czarne konie Ligi Mistrzów” był tylko przetarciem przed kolejnymi spotkaniami z historią. Gdy rodził się poprzednik Ligi Mistrzów, nikt na świecie nie zdawał sobie sprawy, jak doniosłe jest to wydarzenie w dziejach futbolu. Puchar Klubowych Mistrzów Europy, a później Champions League, przez lata rozrosły się do miana najbardziej prestiżowego turnieju klubowego na świecie. W ostatnich sezonach na topie jest FC Barcelona, a jak wyglądała sytuacja w pierwszym premierowym sezonie Pucharu Mistrzów? Zapraszam do lektury.

Francuski pomysł

Pewnego dnia wydawca francuskiego dziennika „L’Equipe”, Gabriel Hanot wpadł w wściekłość, gdy natknął się w angielskiej gazecie na wzmiankę, że Wolverhampton Wanderers jest najlepszym klubem Europy, ponieważ pokonało Spartak i Honved w meczach towarzyskich. Hanot postanowił zorganizować turniej, który wyłoniłby najlepszy zespół Europy. Francuz w 1955 roku zaprosił do Paryża przedstawicieli 20 największych klubów Starego Kontynentu. Na spotkaniu pojawili się ambasadorzy 15. ekip. Ustalono, że zawody powinny odbyć się w sezonie 1955-56. Organizacją i administracją nowych rozgrywek zajęła się UEFA. Prawo do wzięcia w nich udziału mieli tylko mistrzowie swoich krajów. Eliminacje miały być rozgrywane w dwóch fazach – u siebie i na wyjeździe. O awansie decydować miała ilość zdobytych punktów, prócz finału, który był spotkaniem rozgrywanym na neutralnym gruncie. Do roku 1967 w meczach zakończonych remisem zwycięzców wyłaniano w drodze barażu.

Pierwszy mecz, pierwszy gol

Pierwsze spotkanie PKME odbyło się 4 września 1955 roku w Lizbonie, gdzie Sporting zremisował z Partizanem 3:3. Premierowa bramka padła łupem gracza Sportingu, Joao Baptisty Martinsa. Z naszego punktu widzenia dużo ważniejsze spotkanie zostało jednak rozegrane cztery dni później. Miquel Munoz i Hector Rial zapewnili wygraną Realowi 2:0 w meczu przeciwko Servette FC. Nikt nie zdawał sobie wówczas sprawy, iż to był początek pięcioletniej dominacji hiszpańskiego klubu w Europie.

Wielki Real Santiaga Bernabeú

Pieniądze i wizja prezydenta Realu Madryt, Santiago Bernabeu sprawiły, że klub oprócz najpiękniejszego stadionu na świecie posiadał również skład na miarę najlepszego klubu Europy. Na szczególne wyróżnienie zasługiwała trójka zawodników Jose Villalongi: Argentyńczycy Alfredo Di Stefano i Hector Rial oraz Hiszpan Francisco Gento. Wracając do PKME, Szwajcarzy w meczu rewanżowym pierwszej rundy doznali kolejnego szoku. Real Madryt wygrał z Servette 5:0, a w dwumeczu 7:0. W ćwierćfinale los przydzielił “Królewskim” Partizan Balgrad. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia w Madrycie gospodarze pewnie wygrali 4:0. W spotkaniu rewanżowym sytuacja Hiszpanów nie wyglądała już tak kolorowo. W Belgradzie Partizan prowadził już 3:0 i był bliski zdobycia kolejnej bramki, która skomplikowałaby sytuację Realu. Po strzale gospodarzy piłka zmierzająca w światło bramki ugrzęzła w błotnistym boisku tuż przed linią bramkową, hiszpańscy defensorzy w ostatniej chwili zdołali zażegnać zagrożenie. Real znalazł się w półfinale, w którym czekał już AC Milan.

Kopa i Stade de Reims

Drugim z klubów, który miał zaistnieć w pierwszej edycji Pucharu Klubowych Mistrzów Europy było francuskie Stade de Reims. Zespół ten gromadził w swoich szeregach największe talenty francuskiej piłki, co przekładało się na liczne klubowe sukcesy. Prowadzeni przez swojego managera Alberta Batteuxa zdobyli w 1953 roku mistrzostwo ligi oraz Puchar Łaciński1. Sukces na krajowym podwórku Stade de Reims powtórzyło dwa lata później. Wybijającym się graczem francuskiego klubu był Raymond Kopa2. Francuz polskiego pochodzenia poprowadził swój zespół do finału PKME. W rundzie eliminacyjnej Reims w dwumeczu wygrało 4:2 z duńskim Aarhus. W kolejnej fazie wyższość Francuzów uznać musiało węgierskie Voros Lobogo. W półfinale Reims zmierzyło się ze szkockim Hibernian.

Sztuczne oświetlenie

O szkockim klubie wypada napisać kilka słów więcej. Hibernian było jedną z ekip, które nie były mistrzami własnego kraju, a zostały zaproszone do rozgrywek. Mimo wszystko zespół na udział w PKME zasłużył sobie w pełni. Hibernian po Drugiej Wojnie Światowej było jednym z najlepszych klubów szkockiej ligi. “The Hibees” w pierwszych latach powojennych aż trzykrotnie sięgali po tytuł czempiona na krajowym podwórku. Jednak główny powód zaproszenia do pucharu Hibernian był prozaiczny. Zespół ten jako jedyny w kraju posiadał boisko ze sztucznym oświetleniem, co było bardzo istotnie podczas spotkań PKME rozgrywanych w środku tygodnia. Hibernian za zaproszenie odpłaciło dobrą grą. W drodze do półfinału wyeliminowało zachodnio-niemieckie Essen i szwedzkie Djurgårdens.

Półfinały

W pierwszym meczu półfinałowym w Paryżu Reims długo męczyło się z Hibernian. W 67. minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Leblond, a wynik spotkania kilkanaście minut później ustalił Bliard. W drugim półfinale Real pokonał Milan 4:2. Jak się potem okazało żadna z pokonanych drużyn nie odrobiła zaliczki z pierwszego spotkania. Reims po golu Glovackiego3 wygrało 1:0, a “Królewcy” przegrali w Mediolanie 1:2. I tak w pierwszym w historii finale PKME spotkały się te same drużyny, które rywalizowały ze sobą w finale Pucharu Łacińskiego przed dwunastoma miesiącami. Real wówczas wygrał 2:0 i miał nadzieję na ponowne powtórzenie tego rezultatu.

Wspaniały paryski finał

13 czerwca 1956 roku 38 tysięcy kibiców zasiadło na trybunach Parc des Princes, by ujrzeć pierwszy w historii finał Pucharu Klubowych Mistrzów Europy. Większa część publiczności kibicowała Reims i po pierwszych 10. minutach wydawało się, że to Francuzi sięgną po końcowy laur. W 6. minucie po wrzutce Kopy gola zdobył Leblond. Zawodnicy Realu protestowali, argumentując, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Mimo skarg Hiszpanów gol został uznany. Po kilku minutach kolejnego gola dla Reims zdobył Templin. Goście z Madrytu szybko odpowiedzieli. W 14. minucie kontaktowego gola zdobył Di Stefano, a po pół godzinie gry dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Hector Rial.

Po wznowieniu gry mecz nie zwalniał tempa. Di Stefano odnalazł podaniem Joseito, który pokonał Jacqueta. Arthur Edward Ellis - sędzia spotkania dopatrzył się jednak u gracza Realu pozycji spalonej. W 62. minucie Reims ponownie wyszło na prowadzenie za sprawą przyszłego trenera francuskiej reprezentacji narodowej - Michela Hidalgo. Real znów pokazał jednak charakter kilka minut później. Strzał Marquitosa szczęśliwie odbił się od obrońcy Reims i wpadł do siatki. Decydująca o wyniku spotkania akcja miała miejsce w 79. minucie. Gento genialnym rajdem skrzydłem zainicjował akcję Realu, Hiszpan dograł piłkę do Riala, który zdobył gola na wagę pucharu. Po dwóch minutach strzał gracza Reims trafił jedynie w poprzeczkę i po dramatycznym meczu Real wygrał 4:3.

Mecz finałowy pokazał jaką siłą dysponuje królewski Real. Raymond Kopa mówił po meczu - Po tym co zobaczyłem na boisku, naprawdę nie rozumiem, dlaczego Real chce mnie. Ten zespół jest kompletny-. Pierwszy Puchar Mistrzów odebrał kapitan Miguel Munoz z rąk prezydenta UEFA - Ebbe Schwartza. Puchar był w rękach Realu i „Królewscy” nie wypuścili go ze swoich rąk przez pięć kolejnych lat.

Finał (Parc des Princes, Paryż, 13-06-56)

Real Madrid – Stade de Reims 4:3. Bramki: Alfredo Di Stéfano 14, Héctor Rial 30, 79, Marcos "Marquitos" Alonso 67 – Michel Leblond 6, Jean Templin 10, Michel Hidalgo 62

Real Madryt: Juan Alonso; Angel Atienza, Marcos "Marquitos" Alonso, Rafael Lesmes, Miguel Muñoz (c), José María Zárraga, José "Joseito" Iglesias, José Ramon Marchal, Alfredo Di Stéfano, José Héctor Rial, Francisco Gento;
 trener: José Villalonga.

Stade de Reims: René Jacquet; Simon Zimny, Robert Jonquet (c), Raoul Giraudo, Michel Leblond, Robert Siatka, Michel Hidalgo, Léon Glovacki, Raymond Kopa, René Bliard, Jean Templin;
 trener: Albert Batteux.
sędzia: Arthur E. Ellis (Anglia).
widownia: 38,239

 

Przypisy:

1) Międzynarodowy turniej piłkarski rozgrywany w latach 1949-1957. W turnieju brały udział czołowe zespoły z Portugalii, Hiszpanii, Francji i Włoch.

2) Syn polskiego górnika na emigracji. Jako nastolatek uszkodził sobie dłoń w wypadku górniczym. Poprowadził Reims do finału Pucharu Europy w 1956 roku, a następnie został sprzedany do Realu Madryt. W 1959 roku wrócił do Reims, gdzie zakończył karierę.

3) Glovacki strzelał gola w każdym spotkaniu w pierwszej edycji Pucharu Mistrzów, w którym wystąpił. W 6 spotkaniach zaliczył 6 trafień.

Czytaj więcej o: Okiem kibica, Historia Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Na takie losowanie czekał każdy

    W tym sezonie nie można mieć pretensji do UEFA, bo wynik losowania prawdopodobnie przypadł do gustu każdemu, kto śledzi Ligę Mistrzów. Tym razem poziom się wyrównał, co zapobiegnie, w minimalnym stopniu, przyznania miejsca w 1/2 finału tylko dla drużyn z Niemiec i Hiszpanii.

    czytaj więcej
  • Cierpienie, idź precz!

    Tyle rzeczy dzieje się wokół, tyle bólu i zmartwień, które okazują się nie mieć realnego wpływu na nasze życie. Mimo wszystko, identyfikujemy się z tymi elementami codzienności, przez co nasza osobowość cierpi. Jeden uśmiech, tak szczery i ważny może jednak zdziałać cuda i wypędzić zło z nas i naszych postępowań. Tak zwyczajnie.

    czytaj więcej
  • A ja wolę moją mamę...

    Rana wyrżnięta tępym narzędziem w głowie. Nie można jej zszyć. Ciągle krwawi, dostarcza codziennej dawki porządnego cierpienia. Nie pomagają opatrunki, leki. Sen, który w teorii ma przynieść ukojenie, sprawia, że jest jeszcze gorzej. Koszmary przypominają o tym najgorszym momencie, o bólu. Chodzisz strudzony. Każdy przedmiot, głupia łyżka, miska od zupy z kimś ci się kojarzą. Doskonale wiesz z kim. Próbujesz zapomnieć, ale nie możesz. Może nie potrafisz, ale chyba bardziej nie chcesz. Najgorszy jest jednak widok najbliższych. W oczach swoich uśmiechniętych, bawiących się dzieci widzisz ją. Płaczesz i zastanawiasz się, czy są to łzy spowodowane szczęściem twoich pociech, czy łzy smutku. Bo przecież każdy może je zobaczyć. Każdy oprócz niej. Tak bardzo chciała.

    czytaj więcej
  • Lament po Leonidasie

    Szok? Niekoniecznie. Żal? Może trochę. Strata? Ogromna. Messi został wyautowany z kadry przez samego siebie. Gwiazdor nie wytrzymał psychicznie. Argentyńczycy płaczą po kolejnym przegranym finale. Nóż w rozkrwawione serca wbił im dodatkowo ich lider, Bóg, ale nie zbawiciel.

    czytaj więcej
  • Sen o Victorii

    Chciałbym przelać myśli na wirtualny papier. Wyskrobać kilka słów komputerowym piórem. Usiąść i stworzyć fantastyczną opowieść o herosach, piłkarzach, ludziach. Wykorzystać gotowy materiał. Nie potrafię. Wciąż jestem w transie. Czarodzieje z miasta Leicester mnie zaczarowali. Oczarowali. Obdarowali mocą, której nie potrafię wykorzystać. Piłka nożna dawno nie podarowała dziennikarzowi takiego tematu, takiej perełki, już w pełni oszlifowanej. Historia nowych mistrzów Anglii powaliła mnie na łopatki, a stała się jeszcze głębsza, gdy odkryłem karty przeszłości każdego z zawodników świeżego czempiona.

    czytaj więcej

Komentarze (7)

  • mlodix76 Uczestnik LM
    Genialny artykuł. Wielkie dzięki !
  • kokos_xd Triumfator
    tak warto sobie przypomnieć lub dowiedzieć się czegoś z historii tylko szkoda że di Stefano został sztucznie zakontraktowany w Realu no ale cóż... bez spinki
    też podziękuje za artykuł
  • pokepim Ćwierćfinalista
    Aha, kolejny zmanipulowany przez El Mundo i inne katalońskie "czasopisemka". Walczmy o Wolną KAtalonie!!1111
  • GEJLORD Zwycięzca grupy
    Chelsea w 1955r zdobyła mistrzostwo a nie grała w tych rozgrywkach ;/
  • miki555 Zwycięzca grupy
    "Ojczyzną futbolu jest Anglia" - na tym skończyłem czytać.
  • tominho Zasłużony w serwisie
    świadczy to o wyjątkowym braku profesjonalizmu. Przez pojęcie "ojczyzna" autor rozumiał fakt, że to w Anglii tak naprawdę zaczęto rozgrywać piłkarskiej turnieje. Najstarsze sformalizowane rozgrywki świata, ze swoimi zasadami, miały miejsce właśnie w Anglii. Autor nie sugerował bynajmniej, że w Anglii jest obecnie najlepszy futbol.
  • Lampard000 Półfinalista
    Na zdjęciu piłka jak do siatki

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.