Triumf catenaccio – sezon 1963/64

Autor: Rafał Krysztopa | 14.05.2012 17:08 | komentarzy: 3 | kategoria: Historia LM |

Po pierwszej wygranej włoskiego zespołu w PKME, przyszła kolej na następnego mistrza z Półwyspu Apenińskiego. Rozgrywki sezonu 1963-64 padły łupem najzagorzalszych wyznawców catenaccio – Interu Mediolan prowadzonego przez nietuzinkowego Helenio Herrerę.

Po klęsce Barcelony z Realem Madryt w półfinale Pucharu Mistrzów w 1960 roku, Herrera musiał się pożegnać z posadą trenera ,,Blaugrany”. W zapomnienie odeszły wszystkie sukcesy argentyńskiego szkoleniowca z katalońskim klubem – porażka z odwiecznym rywalem zadecydowała o jego zwolnieniu. Słynny ,,Czarodziej” po opuszczeniu Barcelony mógł przebierać w ofertach. Herrera w końcu wybrał tę najbardziej lukratywną, pochodzącą z Interu Mediolan. Za poprowadzenie mediolańczyków do sukcesu zażyczył sobie niebagatelnej pensji, opiewającej na 35 tysięcy funtów. Herrera skomentował to w swoim stylu. – Czasem drogi wybór okazuje się tani, a tani – bardzo drogi – powiedział. Jego słowa szybko odnalazły potwierdzenie w rzeczywistości.

Mając pod swoimi skrzydłami gwiazdy światowego formatu, Herrera stał się najbardziej znanym wyznawcą znienawidzonej przez ogół kibiców strategii catenaccio. Ta taktyka ryglowania dostępu do własnej bramki przyniosła Interowi pierwszy puchar Europy.

Catenaccio podnosi głowę

Już pierwsze spotkanie Interu w Pucharze Mistrzów dało przedsmak tego, co czekało fanów futbolu w ówczesnym sezonie. Podopieczni Herrery w pierwszej rundzie mierzyli się z mistrzem Anglii – Evertonem. Mediolańczycy, w pierwszym spotkaniu rozegranym w Liverpoolu, siedmioma graczami w polu karnym skutecznie murowali dostęp do własnej bramki i spotkanie na angielskiej ziemi zakończyło się bezbramkowym remisem. Na własnym obiekcie po golu Jaira Inter skromnie ograł Everton 1:0.

Mimo defensywnej taktyki Interu, rozgrywki Pucharu Mistrzów zapowiadały się pasjonujące. Do walki o końcowe trofeum stanęli wszyscy dotychczasowi triumfatorzy PKME. Podczas gdy Inter przecisnął się do drugiej rundy dzięki zaledwie jednej bramce, inne wielkie marki mocno się rozstrzelały. Real Madryt powrócił do Glasgow, miejsca chwalebnego triumfu nad Eintrachtem Frankfurt w 1960 roku. Szkockie miasto ponownie okazało się szczęśliwe dla ,,Królewskich”. Real Madryt po golu Puskasa pokonał Rangersów 1:0. W Madrycie gospodarze po hat-tricku Puskasa rozgromili gości aż 6:0. Inny z dawnych mistrzów – Benfica Lizbona również awansowała do następnej rundy. Najpierw Portugalczycy w Belfaście zremisowali z tamtejszym Distillery 3:3. W barwach irlandzkiego klubu wystąpił 41-letni Tom Finney, który specjalnie na to spotkanie powrócił z piłkarskiej emerytury. Mecz rewanżowy w Lizbonie zakończył się wygraną Benfiki 5:0.

Ślepy los

Obrońca trofeum – AC Milan rozpoczął rozgrywki od drugiej rundy spotkaniem przeciwko IFK Norrköping. W Szwecji padł remis 1:1. Na San Siro po hat-tricku Altafiniego ,,Rossoneri” wygrali 5:2. Inter, idąc śladem swojego lokalnego rywala, awansował do ćwierćfinału kosztem AS Monaco. Na Giuseppe Meazza gospodarze wygrali 1:0. Spotkanie rewanżowe, po dwóch golach Mazzoli i bramce z rzutu karnego Suareza, Inter wygrał 3:1.

Duże większe emocje towarzyszyły jednak innym parom. Wygrawszy dwa z trzech ostatnich meczów finałowych, Benfica była jednym z kandydatów do trofeum. Marzenia Portugalczyków o finale zostały jednak brutalnie rozwiane przez Borussię Dortmund. Pierwszy mecz Benfica wygrała 2:1, lecz w rewanżu grając bez Eusebio, Germano i Costa Pereiry została rozbita przez Niemców 0:5.

Z jeszcze większymi emocjami mieliśmy do czynienia w pojedynku Galatasaray z FC Zürich. Szwajcarzy u siebie wygrali 2:0, w Turcji spotkanie zakończyło się identycznym wynikiem na korzyść Galatasaray. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był trzeci mecz, który odbył się w Rzymie. Po raz pierwszy w historii spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zwycięzcę miał wyłonić rzut monetą. Fortuna okazała się łaskawsza dla graczy z Zurichu i to Szwajcarzy znaleźli się w ćwierćfinale.

Starcie mistrzów

Losowanie par ćwierćfinałowych skojarzyło ze sobą obrońcę trofeum – AC Milan z Realem Madryt, pięciokrotnym triumfatorem rozgrywek. ,,Królewscy” dwa lata wcześniej zostali pokonani w finale przez Benfikę, rok później zostali znokautowani przez Anderlecht w pierwszej rundzie. Real Madryt nie nosił już miana niepokonanego klubu, lecz wygranie ligi w 1963 roku z przewagą dwunastu punktów robiło wrażenie na rywalach. Milan w pierwszym spotkaniu w Madrycie zagrał bez Trapattoniego i Saniego, ponadto w pierwszej odsłonie gry kontuzji nabawił się Cesare Maldini. Real skrzętnie wykorzystał osłabienie rywala i ,,Królewscy” po godzinie gry prowadzili już 4:0 – aktualny czempion znalazł się na krawędzi. W 83. minucie Lodetti zmniejszył nieznacznie straty, lecz odrobienie trzech bramek w rewanżu wydawało się rzeczą mało prawdopodobną.

Na San Siro Real zagrał defensywnie, lecz nic to się nie zdało na dobrze dysponowanych tego dnia Włochów. Już w 7. minucie gry wynik spotkania otworzył Lodetti, kolejne trafienie tuż po przerwie dołożył Altafini. Włochom brakowało już tylko jednego gola do wyrównania stanu dwumeczu, lecz mimo ciągłych ataków ,,Rossonerich” bramkarz Realu, Vicente, więcej goli już nie puścił. Milan odpadł z rywalizacji tym samym stał się pierwszą drużyną, która nie obroniła zdobytego przed rokiem trofeum.

W pozostałych spotkaniach FC Zürich pokonał w dwumeczu PSV Eindhoven 3:2, a Inter Mediolan i Borussia Dortmund wyeliminowały odpowiednio Dukla Pragę i Partizan Belgrad.

,,Pomoc” sędziego?

FC Zürich było najsłabszym zespołem w stawce półfinalistów, więc Real był bardzo zadowolony z wylosowania szwajcarskiej drużyny. Outsider nie sprawił zbyt dużych problemów ekipie z Madrytu. W pierwszym spotkaniu w Zürichu ,,Królewscy” po golach Puskasa i Zoco szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. W drugiej odsłonie kontaktowego gola dla Szwajcarów zdobył Brizzi i spotkanie zakończyło się wygraną Realu 2:1. W Madrycie FC Zürich został rozgromiony 6:0. Di Stefano i Puskas awansowali już do siódmego finału Pucharu Mistrzów w swojej bogatej karierze.

Drugi półfinał był bardziej wyrównany, Inter Herrery mierzył się z Borussią Dortmund. W Niemczech ,,Nerazzurri” za sprawą Mazzoli już w 3. minucie wyszli na prowadzenie. Szybko zdobyta bramka rozluźniła szeregi defensywne Włochów, dwa gole Brungsa z 24. i 28. minuty wyprowadziły Borussię na prowadzenie. Tuż przed przerwą wynik spotkania na 2:2 ustalił Corso. Obie ekipy spotkały się ponownie dwa tygodnie później. W pierwszej połowie na Giuseppe Meazza bramki nie padły, lecz tuż po wznowieniu gry fanatyczni włoscy kibice mogli się cieszyć z bramki Mazzoli. Wynik spotkania na 2:0 w 76. minucie ustalił Jair.

Zadanie mediolańczykom ułatwiła kontuzja Kurraty, który został sfaulowany przez Suareza w pierwszej fazie meczu. Sędzia nie wyciągnął wobec zawodnika Interu żadnych konsekwencji. Ten fakt może przeszedłby niezauważony, gdyby latem po zakończonym już sezonie pewien turysta nie spotkał sędziego, który zdradził, ze jego wakacje zostały opłacone przez… Inter.

Grande Inter

Finał stworzył ostatnią okazję dla madryckich weteranów, Di Stefano, Puskasa i Gento, na pokazanie światu, że nadal mogą sięgać po najwyższe cele. Pomimo zameldowania się po raz kolejny w finale Pucharu Mistrzów, wielu traktowało tę trójkę jako wypalonych, starzejących się graczy. Zdobycie trofeum miało uciszyć wszelkie głosy krytyki.

Ofensywne trio z Madrytu miało jednak przeciwko sobie jedną  z najlepszych linii defensywnych świata: Tarcisio Burgnich, Aristide Guarneri, Armando Picchi i Giacinto Facchetti składali się na kwartet obrońców Interu, który frustrował najlepsze zespoły Włoch, a później i świata. Gwiazdą i głównym elementem linii obronnej ,,Nerazzurrich” niewątpliwie był Facchetti. Herrera zauważył młodego obrońcę w pierwszym okresie pracy na Giuseppe Meazza i szybko włączył go do pierwszego zespołu. Herrera później wspominał: – Ujrzałem wysokiego gracza z niezwykłym ciągiem na bramkę, idealnie nadawał się na lewego obrońcę-. Facchetti był prototypem cofniętego skrzydłowego, który podłączał się do akcji ofensywnych i mógł popisać się imponującym dorobkiem strzeleckim. Ciężar zdobywania bramek spoczywał jednak na barkach Sandro Mazzoli, który kontynuując rodziną tradycję zajął się futbolem. Jego ojciec, Valentino, tragicznie zginął podczas katastrofy lotniczej zespołu Torino w 1949 roku. Pomimo tragedii, Sandro postanowił iść śladami ojca i zajął się wyczynowym uprawianiem piłki nożnej.

Mecz finałowy odbył się w Wiedniu. Stolica Austrii znajdowała się o rzut beretem od Mediolanu, kibice Interu skrzętnie skorzystali więc z tego faktu, tłumnie meldując się w Wiedniu. Tym samym po raz pierwszy w historii Pucharu Mistrzów nastąpił napływ kibiców z jednego kraju do drugiego. Na Praterstadion zgromadziło się ponad 70 tysięcy fanów futbolu, którzy mieli się przekonać czy zatriumfuje włoskie cantenaccio, czy ofensywny styl Realu Madryt.

Spotkanie finałowe ostatecznie zakończyło epokę Puskasa i Di Stefano. Legendy hiszpańskiego klubu zostały skutecznie powstrzymane przez obrońców Interu. Puskas został odcięty od podań przez Guarneriego, a Di Stefano z gry wyłączył Tagnin. Po przeciwnej stronie doskonałe zawody rozegrał Suárez, który dyrygował drugą linią Interu. ,,Nerazzurri” zadali ,,Królewskim” trzy śmiertelne ciosy. Dwukrotnie do bramki Vicente trafił Mazzola, trzeciego gola dołożył Milani. Real próbował atakować, lecz obrona Interu tylko raz skapitulowała. Felo akrobatycznym strzałem ustalił wynik spotkania na 3:1 na korzyść Włochów.

Dla Di Stefano i Puskasa był to ostatni mecz o tak wysoką stawkę. Gracze ci apogeum swoich możliwości osiągnęli w 1960 roku, strzelając wspólnie w finale przeciwko Eintrachtowi Frankfurt 7 bramek. Dzięki licznym osiągnięciom i genialnej grze, Di Stefano i Puskas zapisali się na kartach historii. Rok 1964 był jednak rokiem Interu, Herrery i jego myśli taktycznej. Piłkarze Realu po meczu negatywnie wypowiadali się o catenaccio. Herrera w odpowiedzi jedynie wskazał na Puchar Mistrzów.

Finał ( Praterstadion, Wiedeń, 26-05-64)

Inter Mediolan – Real Madryt 3:1 (1:0). Bramki: Sandro Mazzola 43', 76', Aurelio Milani 62' –
Rafaél " Felo" Bautista 69'

Inter Mediolan: Giuliano Sarti; Tarcisio Burgnich, Giacinto Facchetti,
Carlo Tagnin, Aristide Guarneri, Armando Picchi (k.),
Jair da Costa, Sandro Mazzola, Aurelio Milani,
Luís Suárez, Mario Corso
trener: Helenio Herrera

Real Madryt: José Vicente; Isidro Sánchez, José Santamaría,
Enrique Pérez "Pachin", Ignacio Zoco, Lucien Muller,
Amancio Amaro, Rafaél " Felo" Bautista, Alfredo di Stéfano,
Ferenc Puskás, Francisco Gento (k.)
trener: Miguel Muńoz
sędzia: Josef Stoll (Austria)
widzów: 71,333.

 

Czytaj więcej o: Historia Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Trzeci triumf Milanu – sezon 1988/89

    Aż 30 lat przyszło czekać Milanowi na trzeci Puchar Europy. Trofeum „Rossonerim” zapewniło dopiero pojawienie się na San Siro Arrigo Sacchiego i magicznej trójki Holendrów.

    czytaj więcej
  • O włos

    O włos było już nie raz. Gdy w 1996 roku Widzew z jednym tylko grupowym zwycięstwem (nota bene nad Steauą) opuszczał Ligę Mistrzów, zatrzasnął rodakom bramy do piłkarskiego raju na wiele lat. Do przedsionka – decydującej fazy – trafialiśmy od tamtej pory 12 razy. I choć nigdy nie było tak blisko, to wyniki, które dziś dałyby awans, można policzyć na palcach jednej ręki.

    czytaj więcej
  • W cieniu Heysel – sezon 1984/85

    Finał Pucharu Mistrzów pomiędzy Juventusem a Liverpoolem miał być zwieńczeniem bardzo dobrego sezonu. Dramat na Heysel sprawił jednak, że futbol zszedł na dalszy plan.

    czytaj więcej
  • Złoty Bayern – sezon 1973/74

    Po trzech kolejnych triumfach Ajaksu Amsterdam zdawało się, że rekord Realu Madryt może zostać pobity. Jednak latem 1973 roku Johan Cruyff zamienił ponury Amsterdam na słoneczną Barcelonę. Po odejściu Holendra Ajax rozpoczął zjazd po równi pochyłej. Centrum europejskiego futbolu przeniosło się zaś 800 km na południowy-wschód do Monachium. Miejscowy Bayern jako pierwszy niemiecki zespół w 1974 roku wygrał Puchar Mistrzów.

    czytaj więcej
  • Futbol Totalny – sezon 1970/71

    W wyzwolonej kulturowo Holandii na początku lat 70. doszło do jednej z największych rewolucji w dziejach futbolu. Trenerzy pokroju Rinusa Michelsa wprowadzili piłkę nożną na wyższy poziom – totalny. Ajax Amsterdam stał się pierwszym zespołem, który w pełni wykorzystał zalety nowego systemu. Holendrzy dzięki Futbolowi Totalnemu sięgnęli po Puchar Mistrzów w sezonie 1970/71.

    czytaj więcej

Komentarze (3)

  • Xavi87 Zwycięzca grupy
    Jak ta piłka z biegiem czasu ewoluuje ;)
  • macko2907 Legenda
    Mądra gra w obronie wymaga równie wielkich umiejętności co gra ofensywna, i to jest piękne w tej grze :)
  • Adi17 Legenda
    Brawissimo czy jakoś tak hehe.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.