Futbol Totalny – sezon 1970/71

Autor: Rafał Krysztopa | 14.10.2012 21:02 | komentarzy: 6 | kategoria: Historia LM |

W wyzwolonej kulturowo Holandii na początku lat 70. doszło do jednej z największych rewolucji w dziejach futbolu. Trenerzy pokroju Rinusa Michelsa wprowadzili piłkę nożną na wyższy poziom – totalny. Ajax Amsterdam stał się pierwszym zespołem, który w pełni wykorzystał zalety nowego systemu. Holendrzy dzięki Futbolowi Totalnemu sięgnęli po Puchar Mistrzów w sezonie 1970/71.

– Futbol przynosi największe efekty, gdy grany jest instynktownie. My w taki styl wrośliśmy. Futbol Totalny oznacza takie granie, w którym zawodnik ataku potrafi wystąpić w obronie: tylko tyle, żeby potrafił. Tworzysz pewną przestrzeń, a wchodzisz w inną. Jeśli akurat na tej przestrzeni nie dostaniesz piłki, to ją za chwilę opuszczasz, a wbiega w nią ktoś następny – tak istotę futbolu totalnego w skrócie określił Barry Hulshoff, zawodnik Ajaksu Amsterdam.

Upadek mistrza

Na papierze obsada Pucharu Mistrzów nie wyglądała imponująco. Po raz pierwszy w historii w stawce drużyn zabrakło Realu Madryt, który otwierał długą listę nieobecnych. Oprócz „Królewskich” do turnieju nie zakwalifikowała się Barcelona. Włoch również nie reprezentowała żadna znana firma, Inter Mediolan, AC Milan i Juventus Turyn tym razem musiały obejść się smakiem. Zabrakło Benfiki Lizbona oraz Manchesteru United i Liverpoolu z Anglii.

Sytuacji tej nie udało się wykorzystać obrońcom trofeum, Feyenoordowi Rotterdam. Holendrzy pożegnali się z marzeniami o obronie Pucharu Mistrzów już w pierwszej rundzie. Katem Feyenoordu okazało się rumuńskie UT Arad, które z Rotterdamu wywiozło cenny remis 1:1. Na stadionie imienia Francisca Neumana gospodarze utrzymali korzystny dla siebie bezbramkowy remis, który z dalszej rywalizacji wyeliminował Feyenoord. To nie był jednak koniec holenderskich marzeń o zwycięstwie w PKME. Nadal w walce o najwyższy laur liczył się Ajax Amsterdam.

Początki Futbolu Totalnego

Drużyna prowadzona przez Rinusa Michelsa była już zaprawiona w europejskich bojach. Holendrzy dotarli do finału Pucharu Mistrzów w 1969 roku oraz do półfinału Pucharu Miast Targowych rok później. Ajax rozpoczął swoją przygodę w Albanii, gdzie zmierzył się z miejscową Nëntori Tirana. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, ale rewanż okazał się dla Holendrów formalnością. W kolejnej fazie turnieju Ajax w dwumeczu ograł 5:1 FC Basel. Teraz, czekał na nich w ćwierćfinale najtrudniejszy przeciwnik – Celtic Glasgow.

Szkoci kapitalnie rozpoczęli swój piąty z rzędu turniej Pucharu Mistrzów. W pierwszych dwóch rundach Celtic swoim rywalom zaaplikował aż 24 bramki. Po odpadnięciu Feyenoordu, „The Bhoys” pozostawali jedyną w stawce ekipą, która na swoim koncie miała Puchar Mistrzów.

Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe w Amsterdamie przez pierwsze pół godziny było nudnym i monotonnym widowiskiem. Żadna ze stron nie zdołała trafić do siatki rywali. Przełamanie Ajaksu przyszło kwadrans po wznowieniu gry. W 63. minucie Johan Cruyff przejął bezpańską piłkę, przy pierwszym kontakcie z futbolówką perfekcyjnie ją opanował, następnie strzałem lewą stopą pokonał Williamsa. Kilka minut później wynik strzałem z rzutu wolnego podwyższył Barry Hulshoff. Tuż przed zakończeniem spotkania Szkotów strzałem z ostrego kąta dobił Piet Keizer. W drugim meczu celtycki lew dzielnie walczył o odwrócenie losów dwumeczu, nadzieję w serca fanów Celtiku wlał James Johnstone. Więcej bramek na Celtic Park jednak nie padło i Szkoci pożegnali się z Pucharem Mistrzów.

Rzuty karne

Sezon 1970/71 przyniósł nowy sposób rozstrzygania rywalizacji, które w obu spotkaniach zakończyły się identycznym wynikiem. UEFA podjęła decyzje, że takie gry w pierwszych dwóch rundach będą rozstrzygane przez serie rzutów karnych. Pierwszy przypadek w historii Pucharu Mistrzów, kiedy ta regulacja została wprowadzona w życie, miał miejsce w przypadku starcia Borussii Mönchengladbach z Evertonem. Oba spotkania zakończyły się remisem 1:1, również dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy. Doszło do pierwszej w historii Pucharu Mistrzów serii rzutów karnych. Joe Royle stał się pierwszym nieszczęśnikiem, który z jedenastu metrów posłał piłkę obok bramki. Na szczęście zawodnika Evertonu, jego koledzy pewnie wykorzystali kolejne cztery rzuty karne. W barwach Borussii Herbert Laumen nie trafił w bramkę, a Andy Renlum zatrzymał strzał Ludwiga Mullera. Anglicy mogli cieszyć się więc z awansu do następnej fazy. Menadżer Evertonu, Harry Catterick mówił po meczu: – Nadal twierdzę, że rzuty karne przypominają mi zabawę w cyrku ku uciesze widzów. Jednak trzecie spotkanie również nie jest dobrym rozwiązaniem –.

Nieoczekiwanie Everton nie był w stanie pokonać kolejnego szczebla rozgrywek. Przed własną publicznością „The Toffees” w ostatniej minucie spotkania uratowali remis w starciu z Panathinaikosem Ateny. W Atenach widzowie nie ujrzeli żadnej bramki i to Grecy dzięki bramce zdobytej na wyjeździe jako pierwszy grecki zespół w historii zameldowali się w półfinale Pucharu Mistrzów.

Włosko-hiszpański nie-klasyk

W innym ciekawym spotkaniu drugiej rundy mistrzowie Włoch mierzyli się z czempionami Hiszpanii. Pojedynek Cagliari z Atlético Madryt nie elektryzował fanów, jak np. starcie Milanu z Realem Madryt, jednak w tej potyczce nie brakowało emocji i dramaturgii. Po pierwszych 45. minutach spotkania na włoskiej ziemi Cagliari prowadziło 2:0. Gol Luisa Aragonesa wlał nadzieję w serca sympatyków Atlético. Ten sam zawodnik – obecnie najbardziej znany jako selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, która w 2008 roku sięgnęła po mistrzostwo Europy – w drugim spotkaniu popisał się hat-trickiem i praktycznie w pojedynkę wprowadził swój zespół do ćwierćfinału, w którym Hiszpanie odprawili z kwitkiem Legię Warszawa.

Przegrani zwycięzcy

Oba półfinały padły łupem ekip, które w pierwszym spotkaniu zaznały goryczy porażki. W Madrycie Atlético po golu Javiera Irureta wygrało z Ajaksem 1:0, lecz w Amsterdamie Holendrzy z nawiązką odrobili straty. Pierwszą bramkę w 8. minucie zdobył Piet Keizer. Kolejne gole padły w ostatnim kwadransie gry. W 80. minucie piłkę do siatki posłał Wim Suurbier, a na 3:0 wynik spotkania ustalił Johan Neeskens. Powrót Ajaksu był jednak tylko tłem dla wyczynu Panathinaikosu. W Belgradzie Crvena Zvezda prowadziła już 3:0. Rozmiary porażki zmniejszył w 56. minucie Aristidis Kamaras. Greków w ostatnich minutach spotkania dobił Stevan Ostojic, którzy przy okazji skompletował hat-tricka. Panathinaikos w rewanżu pokazał jednak hart ducha i walkę do końca. Grecy przed własną publicznością zaaplikowali gościom trzy bramki i dzięki golowi zdobytemu na wyjeździe znaleźli się w finale.

Finał na Wembley

Oficjalny program

Obecność Panathinaikosu w finale Pucharu Mistrzów była ogromną niespodzianką. Niewątpliwie Grecy w spotkaniach z Evertonem i Crveną Zvezdą Belgrad udowodnili, że doszli tak daleko nie przez przypadek. Ferenc Puskás, szkoleniowiec zespołu i dawna gwiazda Realu Madryt, doskonale poukładał tryby swojej ekipy. Wyróżniającym się zawodnikiem Panathinaikosu był 28-letni Dimitrios Domazos, tzw. „Generał”. Kapitan drużyny, mąż ówczesnej gwiazdy pop, Vicky Moscholiou, siedmiokrotnie wraz z kolegami wygrywał ligę. Innym ważnym ogniwem w zespole Ferenca Puskasa był Aristidis Kamaras. Z wykształcenia prawnik, porzucił jednak karierę prawniczą na rzecz futbolu, w Panathinaikosie grał już dziewiąty sezon. Kamaras zdobył bramki w obu spotkaniach półfinałowych, lecz pierwsze skrzypce w linii ataku grał Antonis Antoniadis. Wysoki, silny 24-latek zdobył 10 z 16 bramek strzelonych przez jego zespół w tej edycji PKME. Teraz Antoniadis mierzył w pobicie wyczynu Ferenca Puskasa, który w sezonie 1959/60 12-krotnie wpisywał się na listę strzelców.

Skład Panathinaikosu

Po udziale w finale z 1969 roku i wygraniu Pucharu Mistrzów rok później przez Feyeenord Rotterdam, obecność Ajaksu na Wembley była mniejszym zaskoczeniem. Niekwestionowanym bożyszczem tłumów był Johan Cruyff. Wysoki, szczupły zawodnik z genialnymi umiejętnościami technicznymi i błyskawicznym przyspieszeniem – perfekcyjna maszyna do zdobywania bramek. Johan Cruyff był wówczas uważany za najlepszego gracza globu. Dla Velibora Vasovicia był to już trzeci finał Pucharu Mistrzów w karierze. Mimo strzelania bramek w dwóch poprzednich finałach, Serb ciągle czekał na pierwsze zwycięstwo w PKME.

Skład Ajaksu

W dniu finału Wembley zapełniło się fanatycznymi kibicami obu ekip. Ajax za sprawą Dicka van Dijka już w 5. minucie wyszedł na prowadzenie. Holendrzy prowadzili grę, Panathinaikos skupił się na posyłaniu długich piłek do Antonisa Antoniadisa, który był jednak skrupulatnie pilnowany przez Barry’ego Hulshoffa. Jedynym powodem, dla którego Ajax przed przerwą nie zdobył kolejnych bramek, był Panayotis Ekonomopoulos. Doskonale dysponowany tego dnia bramkarz Panathinaikosu zatrzymywał uderzenia van Dijka i Keizera. W czasie przerwy Nico Rijnders, który miał kłopoty z nadciśnieniem, zasłabł i musiał zostać zmieniony. Sześć lat później zawodnik zmarł na atak serca.

Po wznowieniu gry Grecy, zmotywowani przez Dimitriosa Domazosa i Kostasa Eleftherakisa, mieli coraz więcej z gry. Jednak to Ajax ponownie ukąsił rywali – Johan Cruyff obił poprzeczkę, a piłkę do siatki posłał Arie Haan.

Dzielni potomkowie starożytnych Ateńczyków walczyli do końca, lecz końcowy triumf przypadł w udziale Holendrom. Zaledwie dwa lata po upokorzeniu w spotkaniu z Milanem, Ajax wkroczył do panteonu futbolu. Przed holenderskim futbolem otwierał się najpiękniejszy rozdział w historii.

Finał (Wembley, Londyn. 02-06-71)
Ajax Amsterdam: Panathinaikos Ateny 2:0 (1:0). Bramki: Dick van Dijk 5, Arie Haan 87'.

Ajax: Heinz Stuy, Johan Neeskens, Velibor Vasovic (c), Barry Hulshoff, Wim Suurbier,
Nico Rijnders (Horst Blankenburg 46'), Sjaak Swart (Arie Haan 46'), Gerrie Mühren,
Dick van Dijk, Johan Cruyff, Piet Keizer
trener: Rinus Michels

Panathinaikos: Panayotis Ekonomopoulos, Ionnais Tomaras, Fragiskos Sourpis,
Aristidis Kamaras, George Vlachos, Kostas Eleftherakis, Dimitrios Domazos (c),
Anthimos Kapsis, Charis Grammos, Antonis Antoniadis, Totis Filakouris
trener: Ferenc Puskás
sędzia: John “Jack” Taylor (Anglia)
widownia: 83,179

Czytaj więcej o: Historia Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Trzeci triumf Milanu – sezon 1988/89

    Aż 30 lat przyszło czekać Milanowi na trzeci Puchar Europy. Trofeum „Rossonerim” zapewniło dopiero pojawienie się na San Siro Arrigo Sacchiego i magicznej trójki Holendrów.

    czytaj więcej
  • O włos

    O włos było już nie raz. Gdy w 1996 roku Widzew z jednym tylko grupowym zwycięstwem (nota bene nad Steauą) opuszczał Ligę Mistrzów, zatrzasnął rodakom bramy do piłkarskiego raju na wiele lat. Do przedsionka – decydującej fazy – trafialiśmy od tamtej pory 12 razy. I choć nigdy nie było tak blisko, to wyniki, które dziś dałyby awans, można policzyć na palcach jednej ręki.

    czytaj więcej
  • W cieniu Heysel – sezon 1984/85

    Finał Pucharu Mistrzów pomiędzy Juventusem a Liverpoolem miał być zwieńczeniem bardzo dobrego sezonu. Dramat na Heysel sprawił jednak, że futbol zszedł na dalszy plan.

    czytaj więcej
  • Złoty Bayern – sezon 1973/74

    Po trzech kolejnych triumfach Ajaksu Amsterdam zdawało się, że rekord Realu Madryt może zostać pobity. Jednak latem 1973 roku Johan Cruyff zamienił ponury Amsterdam na słoneczną Barcelonę. Po odejściu Holendra Ajax rozpoczął zjazd po równi pochyłej. Centrum europejskiego futbolu przeniosło się zaś 800 km na południowy-wschód do Monachium. Miejscowy Bayern jako pierwszy niemiecki zespół w 1974 roku wygrał Puchar Mistrzów.

    czytaj więcej

Komentarze (6)

  • macko2907 Legenda
    Bardzo przyjemni się to czyta :) Niesamowitą historią mogą pochwalic się drużyny pokroju Ajaxu czy Ceticu i naprawdę szkoda, że w obecnych czasach los aż tak odwrócił się od tych ekip :)
  • dsasa Triumfator
    Bardzo ciekawy i przyjemny feliton, macko2907 ma rację.. szkoda że te zespoły mogą powalczyć jedynie o 1/4 LE.. :(
  • EL Polaco Triumfator
    Świetny artykuł, bardzo dobrze napisany, oby jak najwięcej takich tutaj na portalu. Mnie również podobnie jak macko2907 troszkę smuci fakt, że taki Ajax czy Celtic to już nie to samo, Ajax stać na powrót do czołówki ale to kwestia lat i modernizacji. Obawiam się, że Liverpool także jest już w takiej grupie.
  • VeBpl Triumfator
    Co do Ajaxu to nie lubię tego klubu . Jak dla mnie jest on bez ambicji .
  • Seneeek Uczestnik LM
    @VeBpl

    Naprawdę? Bez ambicji? Co roku grają w Lidze Mistrzów. Zawsze grają na 100% do tego to jedna z najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. Dodam, że co roku kolejne młode perełki dołączają do seniorskiego składu Ajaxu. Jedna z legend europejskiej piłki, a Ty nazywasz tą drużynę 'bez ambicji'? Eh..
  • hopek69 Uczestnik LM
    seneek jemu zapewne chodzilo o to ze ajax wzial sobie za cel wychowywanie talentow i ich sprzedawanie.. nie mozna mowic o ambicji jesli kedy tylko wykluje sie jakas gwiazda typu suarez lub ericssen to sie ich sprzedaje za duze pieniadze i nie kupuje sie za nie innej gwiazdy. Ajax nie ma ambicji aby wzmacniac sklad i walczyc o coraz wyzsze cele. Jak mocny bylby to klub gdyby tym swoim"perełkom" zapłacic godziwe pieniadze i zostawil ich u siebie:)

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.