Klasyka LM: Milan – Liverpool 3:3

Autor: Rafał Krysztopa | 25.10.2012 15:11 | komentarzy: 14 | kategoria: Klasyka Ligi Mistrzów |

– Siedziałem w szatni, byłem załamany. Myślałem, że to koniec – nawet Steven Gerrard podczas przerwy spotkania finałowego Champions League sezonu 2004/2005 nie wierzył, że jego ekipa po stracie trzech bramek wygra Ligę Mistrzów. W Stambule byliśmy jednak świadkami cudu.

Menadżer Liverpoolu zdecydował się na śmiałe posunięcia taktyczne. Rafa Benitez na ławce rezerwowych posadził Dietmara Hamanna i Igora Bišćana, zamiast nich do boju posłał Harry’ego Kewella. Ta decyzja zemściła się na Anglikach w pierwszej połowie spotkania. Harry Kewell snuł się po boisku jak niewidoczna zjawa, z gry Australijczyka Liverpool nie miał żadnego pożytku.

Paolo Maldini dał Milanowi wymarzony początek. Andrea Pirlo zacentrował piłkę w pole karne, a włoski obrońca wolejem skierował futbolówkę obok bezradnego Jerzego Dudka. Pierwsza odsłona spotkania bezapelacyjnie należała do „Rossonerich”. Na placu gry błyszczał Kaká, brazylijski maestro, który wspaniale dyrygował swoim zespołem.

Kolejne ciosy spadły na Anglików tuż przed przerwą. W 39. minucie Hernán Crespo wykorzystał podanie Andrija Szewczenko, dołożył nogę i trafił do siatki. Po kolejnych 5. minutach było już 3:0. Hernán Crespo tym razem na gola zamienił znakomite dogranie Kaki. Wydawało się, że finał jest już rozstrzygnięty, Milan rozpoczynał świętowanie wygranej. W 99 przypadkach na 100 w drugiej połowie spotkania na boisku wiałoby nudo, a Milan spokojnie dowiózłby wygraną do końca. Tym razem tak się nie stało. W Stambule doszło do cudu.

Zawodników Liverpoolu wychodzących z szatni przywitało głośne „You'll Never Walk Alone” – kibice nadal wierzyli w zwycięstwo. Do walki „The Reds” poderwał ten, który w przerwie przeżywał najgorsze chwile w swojej zawodowej karierze – Steven Gerrard. Angielski pomocnik precyzyjnym strzałem głową rozpoczął wspaniały powrót swojego zespołu.

Dida po dwóch minutach skapitulował ponownie, bramkarz Milanu po rękach przepuścił kąśliwe uderzenie Vladimíra Šmicera, który pojawił się na placu gry w pierwszej połowie spotkania. Po godzinie gry dla Liverpoolu został podyktowany rzut karny. Xabi Alonso na raty pokonał Didę. Sześć minut, trzy bramki, spotkanie rozpoczęło się od nowa. Regulaminowy czas spotkania nie wyłonił jednak zwycięzcy.

W dogrywce Milan ponownie zdominował Liverpool, wygraną „Rossonerim” zapewnić mógł Andrij Szewczenko. Jerzy Dudek poradził sobie jednak ze strzałem Ukraińca z trzech metrów, a po chwili zablokował jego dobitkę. – Gdybym oddał ten strzał 10 tysięcy razy, trafiłbym za każdym razem prócz jednego – mówił później o swojej zmarnowanej szansy napastnik Milanu. Dogrywka również nie wyłoniła zwycięzcy, potrzebne były rzuty karne.

Konkurs jedenastek miał jednego bohatera – Jerzego Dudka. Polski bramkarz naśladując taniec na linii Bruce’a Grobbelaara z 1984 skutecznie deprymował rywali. Przy stanie 3:2 dla Liverpoolu do decydującego rzutu karnego podszedł Andrij Szewczenko. Polak wyczuł intencję strzelca i zatrzymał uderzenie napastnika Milanu. Liverpool triumfował, Milan zaś zadawał sobie pytanie: jak do tego mogło dojść?

Finał (Atatürk Olimpiyat Stadium. 25-05-2005)

AC Milan – FC Liverpool 3:3 (3:0). Karne: 2:3. Bramki: Maldini 1’, Crespo 39’ i 44’ – Gerrard 54’, Šmicer 56’, Xabi Alonso 60.

AC Milan: Dida, Cafu, Maldini, Stam, Nesta, Gattuso (Rui Costa 112‘), Seedorf (Serginho 86‘), Pirlo, Kaká, Szewczenko, Crespo (Tomasson 85).
Trener: Carlo Ancelotti

Liverpool: Dudek, Finnan (Hamann 46‘), Traoré, Hyypiä, Carragher, Riise, Gerrard, Luis Garcia, Alonso, Kewell (Šmicer 23), Baros (Cissé 85‘).
Trener: Rafa Benitez
Sędzia: Manuel Mejuto González

Czytaj więcej o: AC Milan, Liverpool FC, Klasyka Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (14)

  • Chelsea_Fc-8 Ćwierćfinalista
    Ahhh,pamiętam oglądałem ten finał z Tatą. Jak się cieszyłem że Milan wygrywał tą 1połowę 3:0 Bo Liverpool pokonał Chelsea. A tu zonk,3:3 Gerrard podniósł LFC i w karnych Dudek Dance. Tego się nie zapomina.
  • Hohlik77 Uczestnik LM
    :)
  • dsasa Triumfator
    Dudek Dance! Polak to prawdziwa ikona Live!
  • rebuzz Uczestnik LM
    Tak wiele się wydarzyło w tym finale. Zapamiętałem najbardziej oczywiście niesamowity obrót sprawy, ale też wzorowe zachowanie kibiców z Anglii. Było mi obojętne kto wygra, ale po takim naporze na trybunach z ich strony zacząłem jednak uśmiechać się w stronę chłopców z miasta Beatlesów. Zapamiętałem jeszcze sytuację z dogrywki gdzie Dudek z 2 metrów wybił reką piłkę po strzale Schevchenko. "Dudek Dance" przeszedł do historii ligi mistrzów i już nikt Jurkowi tego nie odbierze.

    Świetny, niesamowity, całkowicie "kompletny" finał jak dla mnie :) Wyżej sobie tylko finał z 97 Borussia - Juve, ale to moje subiektywne odczucie (sami rozumiecie), więc nie oczekuję, że ktoś się ze mną zgodzi. A tuż za Milan - Liverpool wstawiłbym jeszcze Bayern - Manchester z 99 roku.

    Pozdrawiam
    HEJA BVB!!
  • Intoksynator Triumfator
    Do końca życia będę pamiętał ten mecz :)
    Szkoda że Kaka nie błyszczy jak wtedy
  • Kofinho Triumfator
    Ten mecz był bardzo ciekawy a karne jeszcze bardziej.
  • XavixD Legenda
    Pamiętam ten mecz. Piekło przerodziło sie w niebo dla LFC. Dudek został bohaterem. Ciężko jednak teraz sobie wyobraźić LFC, które coś wygrywa.
  • zamoy222 Triumfator
    To był wielki mecz. Szkoda, że Milan ostatnio się osłabił. O Liverpoolu już nawet nie wspomnę, bo jak przegrywają u siebie z Udinese to jest naprawdę źle.
  • Cichyfx Legenda
    To był prawdziwy klasyk spotkanie najlepszego klubu z Anglii i z Włoch szkoda że teraz te zespoły przezywają taki kryzys zwłaszcza Liverpool który darze ogromną sympatią.
    Jeden z najlepszych meczow jaki pamietam i zdecydowanie najlepszy finał jaki w zyciu widzialem.
  • Adi17 Legenda
    Nie pamiętam lepszego finału.Ten był lepszy nawet od roku 1999.
  • kokos_xd Triumfator
    Nigdy nie mogłem się pogodzić z przegraną Milanu.
  • VeBpl Triumfator
    " Pamiętam ten mecz " - dziwne jak byście nie pamiętali .

    a dwa lata później był taki sam mecz w finale , Milan wygrywał 2-0 , 87 minuta strzela na 1-2 Kuyt a komentatorzy powiedzieli coś w stylu - taka bramka honorowa . Jak można tak powiedzieć skoro wie się co działo się 24 miesiące wcześniej ?
  • macko2907 Legenda
    Jedno z najbardziej emocjonujących i dramatycznych pojedynków jakie w życiu widziałem :) O tym finale nie zapomnę do końca życia :)
  • Grawint Ćwierćfinalista
    Pamiętam ten mecz.. to były czasy.. szkoda że Milan wtedy przegrał mając zwycięstwo 'w kieszeni'

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.