„Każdy ma swojego bohatera” – część 1

Autor: Rafał Bedlewicz | 27.10.2012 20:55 | komentarzy: 11 | kategoria: Po ostatnim gwizdku |

Ukraina to kraj tyleż piękny, co interesujący. Kto był, ten wie.

Na ulicach, gdzie przepisy ruchu drogowego są chyba tylko sugestią, wypadki zdarzają się zaskakująco rzadko. Rzadko też pod sklepem spotkamy mniej lub bardziej agresywnych konsumentów napojów wysokoprocentowych, choć statystyki mówią jasno: Ukraińcy kupują alkohol dużo częściej niż my. Skoro przy zakupach jesteśmy, tamtejsza kasjerka – możemy być pewni - szybciej obsłuży nas niekiedy na drewnianym liczydle, niż jej polska odpowiedniczka przy kasie fiskalnej.

Morze małych, niezrozumiałych, choć pozytywnych zaskoczeń. Co innego jednak, gdy byłem na Ukrainie, zaintrygowało mnie szczególnie.

Ten kraj to krzyżówka polsko-iracka. Ze zdecydowaną przewagą Iraku i to sprzed kilku dekad: mrowiskowego, prowizorycznego, dzikiego. Czemu to zawdzięcza? Komunizmowi. To jasne. A jednak pamiątki tamtych czasów: pomniki, nazwy ulic, symbole mają się u naszych sąsiadów dobrze, zwłaszcza na peryferiach.

„Ukraińcy żyją swoją codziennością, a ta dla wielu rysuje się gorzej niż przed upadkiem ZSRR” – przyznaje dr Vitalij Nagirny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Społeczeństwo pochłonięte drobnymi sprawami nie rozlicza przeszłości i nie obala dawnych, radzieckich mitów. Są jednak takie, w których obaleniu możemy pomóc …

FC Start

  W marcu tego roku do rosyjskich kin wszedł ,,Mecz’’ Andrieja Maliukowa. Piłkarski film fabularny, jak mogłoby się zdawać, obejdzie się bez echa. Nie obszedł. Dlaczego? Rosjanin wskrzesił historię, która dla Ukrainy jest niemal religijną przypowieścią, a dla światowego futbolu – świadectwem jego wielkiej dziejowej wagi.

  Jest rok 1942, wojna. Prawie wszędzie – od Grecji po Norwegię – zawieszono rozgrywki piłkarskie. Wyjątki to głównie kraje neutralne. Hitlerowcy, którzy rok wcześniej zajęli Kijów, rozwiązali tam praktycznie wszystkie organizacje – także piłkarskie kluby. Lokalne Dynamo, ówczesnego hegemona krajowego futbolu, potraktowano szczególnie ostro. Część zawodników trafiła na front, resztę zmuszono do pracy w niemieckich fabrykach zbrojeniowych. Niebawem doszło jednak do militarnej ofensywy ZSRR – naziści szukając więc posiłków skierowali się do Ukraińców. Jak ich sobie zjednali? Choćby przyzwoleniem na wznowienie rozgrywek piłkarskich.

Niewielką ligę na okupowanych ziemiach utworzyły m.in. zespoły garnizonu rumuńskiego, węgierskiego, czy ekipa pracowników kolejowych. Jeden z niemieckich składów to Flakelf – występowali tam głównie oficerowie Luftwaffe. Miejsce dla siebie znalazła też szczególna grupa. Oleksij Klimienka, Iwan Kuzmienka, Mykoła Trusewicz, Mykoła Korotkij przed wojną grali dla Dynama i Lokomotiwu. Po wkroczeniu Hitlera, trafili na front skąd do miejscowej piekarni, gdzie zastała ich informacja o powstawaniu rozgrywek. Utworzyli FC Start Kijów, który szybko wyrósł na faworyta rozgrywek. Rumunów pokonali 11:0, kolejarzy 9:1. Po sześciu zwycięstwach z rzędu, 6 sierpnia 1942 roku nadszedł czas, by zmierzyć się z Flakelf. Porażka okupantów aż 1:5 była dla nich sporym zaskoczeniem. Do drużyny ściągnięto przecież najlepszych dostępnych zawodników. Nie było wątpliwości, że w rozgrywanym trzy dni później rewanżu, taki scenariusz nie może się powtórzyć.

9 sierpnia 1942 – ,,Mecz śmierci''

  By osłabić morale przeciwników, Niemcy zażądali powitania ich gestem ,,heil Hitler’’. Ukraińcy wyrazili zgodę, ale do powitania nie doszło. Niemniej, oficerowie Luftwaffe mając sędziego – rzecz jasna – po swojej stronie, wyszli na boisko bez kompleksów. Arbiter nie pomógł. Mimo drastycznie ostrej gry rywali, FC Start prowadził do przerwy 3:1. Przed drugą połową do ukraińskiej szatni zawitał więc „gość”, który poradził, by „dla własnego dobra nieco odpuścić”. Faworyci jednak tempa nie zwolnili – mimo nieuznanych bramek i niesłusznie podyktowanych karnych dla graczy Wermachtu, wygrali 5:3. Dodajmy, że mecz zakończył się widowiskowo – po wspaniałej akcji Oleksij Klimienko stanął przed pustą bramką, ale zamiast strzelić, sam przekroczył linię i z całych sił wykopał piłkę w stronę środka boiska. Sędziujący oficer SS zakończył pojedynek przed czasem rozumiejąc, że dalsza gra będzie dla jego rodaków wyłącznie upokorzeniem.

Konsekwencje

Tuż po ostatnim gwizdku aresztowano wszystkich zawodników FC Start. Trafili do obozu koncentracyjnego, gdzie przewidziano dla nich najwymyślniejsze tortury. Wyniszczeni psychicznie i fizycznie zostali rozstrzelani jeszcze w 1942 roku.

Dramat. Opisany po 16. latach w artykule Petro Suwerowa, który niedługo później wraz z Naumem Chalemskim przestawił tę historię szczegółowo w „Ostatnim pojedynku”. W 1964 roku na ekrany kin trafił pierwszy z kilku filmów zainspirowanych pamiętnym meczem.

Przez lata sprawa obrastała mityczną wręcz legendą. I byłoby tak do dziś, gdyby kilka lat temu nie wyszło na jaw, że wydarzenia z 1942 roku mają swoją drugą twarz...

 

Część druga za tydzień. 

Czytaj więcej o: Dynamo Kijów, Po ostatnim gwizdku

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (11)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze