Gwiazda tygodnia: Diego Milito

Autor: Martyna Dębińska | 05.11.2012 10:00 | komentarzy: 6 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Dotychczas Gwiazdami Tygodnia byli wybierani w naszej redakcji młodzi, przyszłościowi piłkarze. Tym razem natomiast przyszedł czas na kogoś z doświadczeniem i wieloma sukcesami na koncie. Możemy być jednak pewni jednego - nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w piłce nożnej. Panie i Panowie, przed Wami Diego Milito!

Nasz dzisiejszy bohater przyszedł na świat 12 czerwca 1979 w Bernal. Przygodę z piłką nożną rozpoczął jako młody chłopak, kiedy to wraz ze swoim rok młodszym bratem Gabrielem Alejandro demolował ich wspólny pokój podczas udawanych meczów. Kilka lat później, a mianowicie od roku 1999, Diego reprezentował już barwy Racing Club de Avellaneda. Podczas jednego ze spotkań, gdzie Racing mierzył się z Club Atlético Independiente, w którym to na pozycji defensora występował młodszy brat Diego, doszło do nieprzyjemnego incydentu między rodzeństwem. Gabriel ostro sfaulował „El Principe”, przez co wyleciał z boiska. Teraz jednak obaj wspominają tą sytuację z uśmiechem na twarzy.

 

Diego z bratem

 

Dobre występy w argentyńskim klubie sprawiły, że „Książę” został zauważony przez działaczy Genoi. W 2004 roku Diego Alberto Milito przeniósł się do stolicy Ligurii. Zdobył 33 bramki w 59. spotkaniach, dzięki czemu przyczynił się do awansu Genoi do Serie A.

 

Diego w Genoi

 

Niestety, w wyniku skandalu korupcyjnego Genoa została zdegradowana do Serie C1. W takiej sytuacji Milito wykorzystał zainteresowanie swoją osobą i na zasadzie wypożyczenia przeniósł się do Realu Saragossa. Dzięki swojemu instynktowi strzeleckiemu stał się gwiazdą nie tylko swojego klubu, ale całej Primera División, co zaowocowało wykupieniem go przez hiszpański zespół. Przez dwa lata reprezentował z bratem barwy tego samego klubu. Gabriel Milito został jednak sprowadzony w 2007 roku do Barcelony. W 2008 roku Saragossa spadła do Segunda División, a Diego wrócił do Genoi. Jednak w Hiszpanii zdążył popisać się swoimi umiejętnościami zdobywając 53 bramki w 108. meczach. Podobno zainteresowanie zawodnikiem w ówczesnym czasie wykazywał również Real Madryt. Nie okazało się ono na tyle duże, aby sprowadzić Diego Milito na Santiago Bernabéu. Aczkolwiek decydując się na powrót do swojego pierwszego europejskiego klubu, jakim była właśnie Genoa, zyskał niesamowitą sympatię kibiców tej drużyny. Sam piłkarz był wdzięczny, że prezydent Enrico Preziosi zainwestował w niego drugi raz. W kadrze „Rossoblu” ponownie mógł się wybić. Tak też się stało. „Książę” w 31. spotkaniach strzelił 24 bramki i został wicekrólem strzelców ligi włoskiej, przegrywając rywalizację o tytuł Capocannoniere jednym golem ze Zlatanem Ibrahimoviciem.

Nadszedł czas zmian. Mając 30 lat na karku i zainteresowanie wielu wielkich europejskich klubów ,Diego Milito zdecydował, że chcąc jeszcze zaistnieć w futbolu musi podjąć jakąś decyzję i wykonać krok naprzód. Razem ze swoim kolegą z drużyny Thiago Mottą postanowił w sezonie 2009/2010 przejść do Interu Mediolan. W ramach rozliczenia za piłkarzy Genoa dostała, oprócz pieniędzy, także Roberta Acquafrescę.

Stanowisko trenera Interu w 2008 roku objął słynny José Mourinho. To on przecież doprowadził w 2004 roku do wielkiego triumfu drużynę FC Porto wygrywając Ligę Mistrzów. I tak pod wodzą „The Special One” Diego Milito miał zastąpić w Interze Ibrahimovicia. Presja oraz oczekiwania były ogromne, ale Argentyńczyk im sprostał. Od pierwszego sezonu w zespole „La Beneamata” zdobywał mnóstwo goli, także tych ważnych jak w finale Pucharu Włoch przeciwko Romie oraz w meczu przeciwko Sienie zapewniającym Interowi Scudetto. Wisienką na torcie były jego dwie bramki w finale Ligi Mistrzów, do którego poprowadził Inter José Mourinho, gdzie ekipa z Mediolanu pokonała Bayern Monachium 2:0.

 

Diego z pucharem

 

Było to pierwsze po 45. latach zwycięstwo „Nerazzurrich” w Lidze Mistrzów. Zasługi Argentyńczyka dla klubu były ogromne, stąd też został wybrany nie tylko najlepszym napastnikiem owej edycji Ligi Mistrzów, wyprzedzając w tym zestawieniu Wayne'a Rooneya oraz Leo Messiego, ale także jej najbardziej wartościowym piłkarzem. 

W swojej przygodzie z Interem Diego Milito miewał momenty przestoju, w których mówiło się, że może niebawem opuścić klub. Obecny sezon jest jednak renesansem formy zarówno jego, jak i całego zespołu. Podziw obserwatorów wzbudził szczególnie ostatni szlagier Serie A, w którym mediolańczycy pokonali na wyjeździe Juventus Turyn, przerywając passę 49. ligowych meczów tego zespołu bez porażki. Choć sędzia tego spotkania podjął kilka niekorzystnych dla Interu decyzji, na czele z uznaniem nieprawidłowo zdobytej bramki Arturo Vidala, goście podnieśli się i wygrali 3:1. Dwa gole zdobył właśnie Milito, dla którego było to szóste i siódme trafienie w tym sezonie Serie A.

Diego Milito dokonał tego, o czym marzył. Musiał po drodze podjąć kilka ciężkich decyzji, takich jak choćby ta o odejściu z Genoi. Mimo upływu lat, wciąż jest w świetnej formie strzeleckiej. Zdobył w sezonie 2009/10 Scudetto, Puchar Włoch, Puchar Ligi Mistrzów, a w sezonie 2010/11 Superpuchar Włoch oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Nadal pozostaje niezastąpionym elementem w drużynie Interu, który w obecnym sezonie jest żądny sukcesu. Argentyńczyk nie odpuszcza, jego wiek nie przeszkadza mu w niczym. Na razie jest mu dobrze w Interze i nie zamierza się nigdzie przenosić. Posiada niezwykły zmysł do strzelania bramek. I pewne jest, że świat jeszcze o nim usłyszy...

 

Diego z synem

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Inter Mediolan, FC Porto, Real Madryt, Hiszpania, Włochy, Jose Mourinho, Portugalia, Zlatan Ibrahimović, Wayne Rooney, Diego Milito, Lionel Messi, Thiago Motta, Gwiazda tygodnia, Genoa CFC

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Liga Mistrzów: Raport ligowy #5

    Przed następną kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów, warto sprawdzić co słychać u drużyn, które nie są zaliczane do grona faworytów tych rozgrywek.

    czytaj więcej
  • Kane: Moim celem jest spędzenie całej kariery w Tottenhamie

    Napastnik Tottenhamu, Harry Kane znalazł się na radarze Realu Madryt, który przed przerwą międzynarodową ograł w bezpośrednim meczu w Lidze Mistrzów 3:1. Anglik zapewnił, że nigdy nie mówił o chęci odejścia i zamierza z "Kogutami" przeżyć całą swoją karierę.

    czytaj więcej

Komentarze (6)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze