Gwiazda tygodnia: Javier Hernández

Autor: Jan Wiśniewski | 12.11.2012 10:34 | komentarzy: 8 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Javier Hernández Balcázar, to właśnie piłkarz o tym imieniu i nazwisku został przez nas wybrany jako bohater ubiegłego tygodnia. W sobotnim meczu 11. kolejki Premier League Meksykanin niemal w pojedynkę rozbił Aston Villę, której strzelił dwa gole, a przy jednym miał niewspółmierny udział.

Utalentowany napastnik urodził się 1 czerwca 1988 roku w Guadalajarze, stolicy prowincji Jalisco w Meksyku. Już od pierwszych lat swojego życia przejawiał ogromną pasję do futbolu, jednak temu nie ma co się specjalnie dziwić. Jego ojciec, Javier Hernández Gutiérrez, był w przeszłości pomocnikiem rodzimej reprezentacji. W latach 1983-1994 popularny „Chícharo” rozegrał dla kadry narodowej 28 meczów, w których zdobył osiem bramek. Był również uczestnikiem mundialu w 1986 roku w Meksyku, gdzie razem z kolegami dotarł do ćwierćfinału. To właśnie ojciec jako pierwszy zaszczepił w synu pasję do futbolu. Już w wieku siedmiu lat Hernández junior grał w amatorskiej lidze piłkarskiej. Dwa lata później, za namową ojca, dołączył do C.D. Guadalajara, z którą ostatecznie w 2003 roku podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt. Dynamiczna kariera nowego talentu meksykańskiej piłki rozwijała się z dnia na dzień. „Chicharito” wróżoną wielką futbolową karierę, czego dowodem było powołanie go w wieku 15 lat na mistrzostwa świata U-17 w Peru. Niestety, Javier Hernández z powodu kontuzji nie dostąpił zaszczytu gry na tej imprezie, a jego drużyna ostatecznie sięgnęła po tytuł najlepszej ekipy tych rozgrywek. To nie zdeprymowało jednak zawodnika w dalszym realizowaniu swoich pasji. Co więcej, dodatkowo umotywowało go i uczyniło go znacznie silniejszym psychicznie piłkarzem.

Javier Hernández w barwach Chivas de Guadalajara po raz pierwszy na murawie pokazał się w sezonie 2006/07. Jego debiut w meksykańskiej ekstraklasie wypadł niezwykle okazale. „Chicharito” pojawił się na placu gry w 82. minucie, gdy zmienił dużo bardziej doświadczonego Omara Bravo. Zaledwie kilka minut po wejściu strzelił czwartego gola dla swojego klubu i ustalił rezultat spotkania. Tak przebojowe wdarcie się do rodzimej ligi nie mogło przejść bez echa wśród lokalnych mediów. W gazetach coraz częściej widywało się tytuły, które świadczyły o narodzinach nowej, wielkiej gwiazdy. Piłkarza mogącego odmienić nie tylko losy swojego własnego klubu, ale również, a chyba przede wszystkim, narodowej reprezentacji. Medialny szum i wielkie oczekiwania względem Hernándeza nie zrobiły mu chyba jednak najlepiej. W kolejnych siedmiu pojedynkach ówczesnego sezonu, a także sześciu następnego nie pokonał golkipera rywali ani razu. Wydawało się, że w przypadku tego zawodnika, jak i wielu innych, miał miejsce tylko jednorazowy przebłysk geniuszu. Jednak niebawem miało się okazać, że wszelcy krytycy jego osoby byli w wielkim błędzie.

Javier Hernandez w barwach Chivas

 

W sezonie sprzed czterech lat Javier Hernández pokazał już zalążek swoich umiejętności. W 22 ligowych meczach zdobył cztery gole. Co prawda nie był to na pewno wynik, który rzucał na kolana kibiców i władze Guadalajary, ale zgodnie oceniono, że ich talentowi potrzeba po prostu więcej czasu. Nie mylili się. Zaledwie niecały rok później, w kolejnym sezonie w meksykańskiej Aperturze, „Chicharito” uplasował się w czołówce najlepszych strzelców rozgrywek. W sumie 21-latek zdobył 21 bramek w swoich 28 występach. Takiego wzrostu formy chyba nikt się nie spodziewał. Sytuacja zmieniła się jak w kalejdoskopie. Media znów stały się przychylne Hernándezowi, co nie mogło przejść bez echa wśród gazet europejskich. Wieść o talencie z Meksyku doszła wreszcie do Manchesteru, a konkretniej do władz United. Nie czekając długo wysłali w tamte rejony swoich skautów, aby i oni lepiej przyjrzeli się młodemu zawodnikowi. Ich spostrzeżenia były na tyle pozytywne, że kolejny sezon Hernández spędził już nie w swojej ojczyźnie, ale na boiskach jednego z najlepszych klubów świata – w Manchesterze United.

8 kwietnia 2010 roku „Chicharito” doszedł z nowym klubem do porozumienia w kwestii indywidualnego kontraktu. Jego przejście do angielskiego zespołu od początku było jednak utrzymywane w wielkiej tajemnicy. Doszło nawet do sytuacji, w której dziadek piłkarza, Tomás Balcázar myślał, że wnuczek poleciał nie do Europy, a na wycieczkę do Stanów Zjednoczonych. W umowie pomiędzy stronami zawarto również zapis o nakazie rozegrania przez Manchester United towarzyskiego meczu z Guadalajarą. Spotkanie zaplanowane na 30 czerwca miało uświetnić uroczystość otwarcia nowego stadionu tego klubu. Oficjalne podpisanie kontraktu przez Javiera Hernándeza nastąpiło 1 lipca 2010 roku.

Javier Hernandez

 

W barwach United Meksykanin zadebiutował 28 lipca. W 63. minucie sparingowego meczu z MLS All-Star Game 22-latek zmienił na boisku Naniego. Zaledwie 18 minut potem Hernández zdobył swojego pierwszego gola dla „Czerwonych Diabłów”. W dwóch kolejnych spotkaniach towarzyskich również pokonał bramkarzy przeciwników. Uczynił to kolejno w starciach z CD Guadalajarą, a także League of Ireland XI. Data 8 sierpnia jest wyjątkowa dla „Chicharito”. To właśnie tego dnia po raz pierwszy zagrał w oficjalnym pojedynku United. Miało to miejsce przy okazji meczu o Tarczę Dobroczynności z Chelsea Londyn na stadionie Wembley w Londynie. Tamto starcie podopieczni sir Alexa Fergusona wygrali 3:1, a gole zdobyli Antonio Valencia, Dymitr Berbatow oraz nie kto inny jak sam Javier Hernández. Dalsza część sezonu była również popisem młokosa z Meksyku. Ogółem zdobył 13 goli w 27 meczach Premier League i coraz mocniej zaczął pukać do podstawowego składu Manchesteru.

W poprzednim sezonie Hernández wpisał się na listę strzelców 12 razy w 49 spotkaniach. Dziesięciokrotnie trafiał w angielskiej ekstraklasie oraz dwa razy w Lidze Europejskiej. Jego gole z Premier League nierzadko decydowały o losach całego meczu. Wystarczy przypomnieć pojedynek z Chelsea Londyn, który dzięki trafieniu Meksykanina zakończył się remisem 3:3. Trzeba również pamiętać o starciach z Evertonem i Swansea, kiedy jego trafienia zadecydowały o przyznaniu United kompletu punktów. Obecne rozgrywki Javier Hernández zaczął z wysokiego "C". W pierwszych siedmiu ligowych kolejkach zdobył już cztery gole. Ponadto trafił w Pucharze Ligi oraz już trzykrotnie w Lidze Mistrzów. Wydaję się, że obecny i przyszły rok może być najlepszym w karierze 24-letniego snajpera. Jeżeli utrzyma prezentowaną formę może z pewnością już w tak młodym wieku stać się jednym z liderów United.

Czytaj więcej o: Manchester United, Anglia, Javier Hernandez, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (8)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze