Gwiazda Tygodnia: Robert Lewandowski

Autor: Martyna Dębińska | 26.11.2012 09:50 | komentarzy: 35 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

W ostatnich trzech kolejkach Bundesligi strzelał po dwie bramki w każdym meczu. W samym ostatnim tygodniu zdobył ich cztery we wszystkich rozgrywkach. Mimo zaledwie 24 lat ma już za sobą 50 meczów w reprezentacji Polski. Gwiazdą Tygodnia został przez naszą redakcję wybrany Robert Lewandowski.

Zaczniemy od samego początku. „Lewy” urodził się 21 sierpnia 1988 roku w Warszawie. Pochodzi ze sportowej rodziny. Matka Iwona była siatkarką stołecznego AZS-u, natomiast ojciec Krzysztof grał w piłkę nożną w tamtejszym Hutniku. Nie dziwi więc fakt, że syn wdał się w swych rodziców. Najpierw wiązano go z lekkoatletyką, aczkolwiek sam Robert wolał iść w ślady ojca. Niestety jego marzenie o grze w Legii Warszawa się nie spełniło, gdyż w klubie usłyszał, że jest za młody. Stąd też ojciec zapisał go do Varsovii, gdzie mały Robert stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. 

Varsovia

Zaczynał jak większość. Niezbyt korzystne warunki do gry ze względu na zachowane w tragicznym stanie boisko. Jednak „Lewemu” nie brakowało zapału. Trafił pod skrzydła Marka Siwieckiego, któremu wiele zawdzięcza. Warto wspomnieć, że w tamtym czasie mógł również zasilić szeregi Polonii Warszawa, jednak działacze „Czarnych Koszul” także nie poznały się na talencie Roberta i nie wykazały większego zainteresowania młodym graczem.

Młody Lewy

Rodzinna tragedia, a mianowicie śmierć ojca spowodowała, że niespełna 17-letni chłopak musiał natychmiast dojrzeć, by odciążyć matkę. Tak też zrobił. Zdecydował się na występy w Delcie Warszawa, gdzie jego zarobki pozwalały na pomoc rodzinie. Nim Krzysztof Lewandowski opuścił swego syna, nauczył go kilku technik walki, co, jak przyznaje dzisiaj Robert, pozwala mu być sprawniejszym na boisku. Nie ulega wątpliwości, że ojciec i syn byli ze sobą bardzo zżyci. „Lewy” przyznał, iż każdego ważnego gola, którego udaje mu się zdobyć dedykuje właśnie zmarłemu ojcu.

Nadszedł czas na występy w Zniczu Pruszków. Lewandowskiemu szybko udało się przekonać do siebie trenerów. Potrafił wykazać się niesamowitym zmysłem do zdobywania goli. Już w pierwszym sezonie zdobył ich 15, co zapewniło mu koronę króla strzelców III ligi. Ze Zniczem awansował do II ligi, gdzie nie przestał zachwycać. Drugi raz z kolei udało mu się wywalczyć tytuł najlepszego strzelca, tym razem już klasę wyżej. W swoim drugim sezonie Robert trafiał do bramki przeciwników 21 razy. Taki bilans sprawił, że został zauważony przez większe kluby.

Znicz

Tymi klubami były Wisła Kraków, Legia Warszawa oraz Lech Poznań. W tym czasie jego menadżerem został Cezary Kucharski. „Lewy” zdecydował się na występy w barwach „Kolejorza”. Szczęście dopisało mu już w debiucie i to w europejskich pucharach, gdzie zdobył swojego pierwszego gola dla drużyny z Poznania. Został zauważony również przez selekcjonera reprezentacji Polski, stąd też powołanie na mecz z San Marino. Lewandowski nie mógł marzyć o lepszym początku, bowiem i narodowej kadrze udało mu się zdobyć bramkę w debiucie.

W swoim pierwszym sezonie w nowym klubie zdobył we wszystkich rozgrywkach 20 goli (w tym aż 4 w Pucharze UEFA). Występy na europejskich boiskach pozwoliły Robertowi na to, aby wielki świat futbolu usłyszał o nim po raz pierwszy. Natomiast w drugim sezonie nie przestał zachwycać i 18 bramek w lidze dało mu kolejny tytuł najlepszego strzelca, tym razem już Ekstraklasy. Po tych dwóch udanych sezonach przy Bułgarskiej z dorobkiem 32 goli w 58 meczach mógł przebierać już w ofertach z zagranicznych klubów.

Ostatecznie wybór padł na Borussię Dortmund. Wiele osób związanych z piłką nożną nie dawało mu większych szans na jakikolwiek sukces. Mówiło się, że to jeszcze nie czas na taki wielki krok, że jest za młody, że nie podoła. Ale „Lewy” wiedział co robi. Padł rekord. Robert Lewandowski stał się najdroższym polskim piłkarzem w historii. Już w pierwszym sezonie w Dortmundzie potwierdził swoją klasę. W następnych było już tylko lepiej. Ot w sezonie 2011/2012 został najlepszym strzelcem swojego klubu oraz trzecim w kolejności w Bundeslidze. Taki wyczyn robi wrażenie.

W letnim okienku transferowym dużo mówiło się o transferze Lewandowskiego do mocniejszego klubu europejskiego. Łączono go z Manchesterem United oraz Juventusem Turyn. Ostatecznie jednak Robert zdecydował się pozostać w Dortmundzie i zapewne nie żałuje, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia. Polak znalazł się na ustach wielu europejskich znawców futbolu po tym, jak w znacznym stopniu przyczynił się do awansu swojej drużyny z pierwszego miejsca w „grupie śmierci” w Lidze Mistrzów. Warto wspomnieć, że Borussia rywalizowała z takimi potęgami jak Ajax Amsterdam, Manchester City, czy Real Madryt. Szkoleniowiec tego ostatniego klubu również poznał się na talencie polskiego napastnika. Skwitował niedawno z uśmiechem sytuację „Lewego”, że jest to sprawa otwarta. Miał tu na myśli to, że Robert nadal zwleka z podpisaniem nowego kontraktu z BVB.

Lewy

W reprezentacji stał się szybko jedną z wiodących postaci w zespole. I zapewne nikogo dzisiaj nie dziwi fakt, że trener Polski rozpoczyna ustalanie składu właśnie od Lewandowskiego. Dotychczas w kadrze rozegrał 50 meczów i trafiał 15 razy do bramki przeciwników. Wielu zarzuca mu brak zaangażowania w spotkania reprezentacji, jednak nie pozostawia żadnych wątpliwości, iż jest to jeden z najzdolniejszych i najlepszych napastników obecnej kadry.

W życiu prywatnym jest silnie związany ze swoją rodziną, a mianowicie mamą oraz siostrą. Może liczyć także na wsparcie swojej narzeczonej Anny Stachurskiej, która na co dzień trenuje karate.Wiele mówi się ostatnio o ślubie tych dwojga.

Laska Lewego

Robert Lewandowski może nazwać siebie wielkim szczęściarzem. Udało mu się wybić z Warszawy, gdzie ani Polonia, ani Legia nie pokładała w nim jakichkolwiek nadziei aż na sam szczyt. Udowodnił, że jest silny i pomimo niepowodzeń potrafi osiągnąć zamierzony cel. Mając zaledwie 24 lata stoi na progu wielkiej kariery. Od wielu sezonów utrzymuje wysoką formę i najpewniej będzie już tylko lepiej. Jest młody i głodny sukcesów, zarówno tych indywidualnych, jak i zespołowych. Zawzięcie puka do drzwi europejskiego futbolu na najwyższym poziomie już od dawna. I teraz, kiedy został już zauważony na pewno nie odpuści i udowodni wszystkim niedowiarkom na co go tak naprawdę stać.

Lewy

Czytaj więcej o: Juventus Turyn, Manchester United, Real Madryt, Niemcy, Jose Mourinho, Borussia Dortmund, Robert Lewandowski, Jurgen Klopp, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (35)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze