Klasyka LM: Juventus – United 2:3

Autor: Rafał Krysztopa | 30.11.2012 19:47 | komentarzy: 9 | kategoria: Klasyka Ligi Mistrzów |

– Niewiarygodne, po prostu niewiarygodne, wygrać ten mecz w taki sposób – mówił po wygranym spotkaniu 3:2 z Juventusem Turyn napastnik Manchesteru United, Andrew Cole. Zwycięstwo „Czerwonych Diabłów” miało wielu ojców, ale bez Roya Keane’a w składzie ten sukces byłby niemożliwy do zrealizowania.

Irlandzki pomocnik w Turynie nie miał sobie równych. Jeden Roy Keane napędzał ataki United, a drugi Keane uprzykrzał życie Włochom. Był niesamowity.

Alex Ferguson zgromadził na Old Trafford wyjątkową grupę zawodników. Szkocki trener rozwinął  „dzieciaki” w niezwykle groźnych graczy, z którymi liczyła się cała Europa. W Turynie Anglicy stanęli przed nie lada wyzwaniem. W pierwszym spotkaniu z Juventusem na Old Trafford padł remis 1:1, a w Turynie Włosi bardzo szybko objęli dwubramkowe prowadzenie.

Katem United w pierwszym kwadransie gry okazał się Filippo Inzaghi. Zaledwie 6 minut po rozpoczęciu gry włoski snajper wykorzystał dogranie Zinedine’a Zidane’a i posłał piłkę do siatki. „Superpippo” ponownie trafił do bramki w 11. minucie. Piłka po strzale napastnika Juventusu odbiła się od Jaapa Stama, co zupełnie zmyliło interweniującego Petera Schmeichela.

Manchester United znalazł się w ciężkiej sytuacji, do awansu Anglicy potrzebowali dwóch bramek. W koszulce z diabełkiem na piersi po boisku biegał jednak Roy Keane, zawodnik, który zawsze walczył do końca i nigdy nie odpuszczał. Irlandczyk w 24. minucie wykorzystał dośrodkowanie Davida Beckhama i precyzyjnym strzałem głową zmieścił piłkę tuż przy prawym słupku.

Po pół godzinie gry żółtą kartkę otrzymał Roy Keane – tym samym pomocnik miał pauzować w kolejnym spotkaniu Ligi Mistrzów z powodu nadmiaru kartek. Niewzruszony tym faktem Irlandczyk nadal napędzał poczynania ofensywne swojego zespołu, co ponownie przyniosło skutek bramkowy w 34. minucie. Andrew Cole zagrał piłkę za obrońców, a Dwight Yorke głową nie dał szans Angelo Peruzziemu. Snajper United mógł po kilku minutach wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, strzał Dwighta Yorke’a zatrzymał się jednak na słupku.

Po przerwie Juventus Turyn odżył, ponownie do siatki trafił Filippo Inzaghi – zawodnik „urodzony na spalonym” został tym razem złapany na ofsajdzie, co skrupulatnie wyłapał sędzia liniowy. W drugiej połowie spotkania również inny gracz United, Denis Irwin, trafił w słupek. Awans United do finału przypieczętował Andrew Cole, który wykończył wspaniały rajd Dwighta Yorka.

„Czerwone Diabły” mogły świętować pierwszy od 31 lat awans do finału europejskiego pucharu, w którym to na Anglików czekał już Bayern Monachium. Czy finał Ligi Mistrzów mógł przynieść jeszcze większe emocje niż pojedynek Manchesteru United z Juventusem Turyn? Okazało się, że tak, nawet bez Roya Keane‘a w składzie.

Półfinał, spotkanie rewanżowe (Delle Alpi, Turyn, 21-04-1999)

Juventus Turyn – Manchester United 2:3 (2:2). Bramki Inzaghi 6’ i 11’ – Keane 24’, Yorke 34’, Cole 83’.

Juventus Turyn: Peruzzi, Ferrara, Di Livio (Fonseca 80‘), Conte, Inzaghi, Giuliano (Montero 46‘), Deschamps, Birindelli (Amoruso 46‘), Pessotto, Zidane, Davids.
Trener: Marcello Lippi

Manchester United: Schmeichel, Neville, Irwin, Johnsen, Stam, Beckham, Butt, Keane, Blomqvist (Scholes 68‘), Cole, Yorke.
Trener: Alex Ferguson
Sędzia: Urs Meier

Czytaj więcej o: Juventus Turyn, Manchester United, Klasyka Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (9)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze