Gwiazda tygodnia: Robin van Persie

Autor: Tomasz Delimat | 17.12.2012 12:01 | komentarzy: 11 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Murowanego kandydata do Gwiazdy tygodnia tym razem nie było. Nikt nie strzelił pięciu goli, jak tydzień temu Radamel Falcao, nikt jak przed dwoma tygodniami Stephan El Shaarawy nie odmieniał tak znacząco oblicza gry swojej drużyny. Ale tak jak żółtą kartkę w piłce nożnej można dostać nie tylko za pojedyncze brutalne przewinienie, ale i za kilka drobnych, tak Robinowi van Persiemu po prostu się „nazbierało”. Regularność tego zawodnika jest wprost zadziwiająca.

Charaktery ludzkie – tak samo więc piłkarskie – można podzielić na dwa podstawowe typy: pokorny i zadziorny. Gdyby stworzyć linię prostą, poszczególne nazwiska plasowałyby się gdzieś na tej osi, pomiędzy dwiema skrajnościami. Van Persie byłby tymczasem przy samym punkcie kończącym, oznaczającym krnąbrność, rzecz jasna. O ile momentami trudny charakter przysparzał Holendrowi kłopotów, wydaje się, że odegrał kluczowe znaczenie w najważniejszych chwilach jego sportowego życia.

Skazany na... sztukę

Gdyby życie Robina van Persiego potoczyło się po myśli jego rodziców, mógłby on dziś być znanym na całą Holandię artystą. Matka „RVP” była malarką, ojciec zaś rzeźbiarzem. Po rozwodzie rodziców, van Persie wraz ze swoimi dwoma siostrami pozostał pod opieką taty, lecz w jego ślady nie poszedł. Dni spędzał na ulicach Rotterdamu, w wielokulturowej dzielnicy, gdzie nie brakowało Marokańczyków. Robin szybko nauczył się więc tolerancji, a w późniejszym czasie wziął nawet ślub z Marokanką. Ulica nauczyła go jednak przede wszystkim jednego – walki o swoje. Słabe jednostki nie mogły przetrwać.

Mały Robin w koszulce Arsenalu

Urodzony w 1983 roku zawodnik w wieku czternastu lat dołączył do miejscowego Excelsioru. Nie jest jednak trudno domyślić się, jak skończyła się jego przygoda z tym zespołem. Robin van Persie popadł w konflikt ze sztabem szkoleniowym i postanowił, że przeniesie się do najbardziej znanego klubu z Rotterdamu – Feyenoordu. Tam, dzięki wielu kontuzjom w zespole, szybko zadebiutował w pierwszej drużynie. W sezonie 2001/2002 rozegrał łącznie 15 spotkań i został wybrany najlepszym zawodnikiem młodego pokolenia w Holandii.

Wypatrzony w rezerwach

Van Persie podpisał wkrótce profesjonalny kontrakt z zespołem i wydawało się, że jego kariera stopniowo będzie nabierać rozpędu. Temperament piłkarza po raz kolejny dał mu się jednak we znaki. Młody zawodnik nieustannie kłócił się z trenerem Bertem van Marwijkiem, czego szkoleniowiec w końcu nie wytrzymał. – Jego zachowanie nie pozwala mu na bycie członkiem pierwszego zespołu – powiedział van Marwijk, ogłaszając jednocześnie mediom decyzję o przesunięciu „RVP” do zespołu rezerw.

Robin van Persie nie dogadywał się z Bertem van Marwijkiem

W karierze Robina van Persiego bywało jednak tak, że sytuacje pozornie niekorzystne okazywały się później być przepustką do sportowego progresu. Skaut Arsenalu Londyn wypatrzył Holendra właśnie podczas meczu rezerw. Feyenoord grał wówczas z Ajaxem Amsterdam, którego kibice przez cały mecz obrażali zawodników z Rotterdamu i prowokowali ich, a po spotkaniu wtargnęli na murawę i tam urządzili wielką bijatykę, której skutki na ciele odczuł również van Persie. Obserwujący gracza Anglik był pod wielkim wrażeniem tego, jak młody zawodnik potrafi odciąć się od zaczepek fanów, równocześnie skupiając się na samym meczu. To właśnie ta wielka koncentracja, nie zaś tylko seryjnie zdobywane bramki, miała być kluczowa dla ostatecznego sfinalizowania transferu.

Nie zobaczył „Galacticos”

Relacje van Persiego z Bertem van Marwijkiem były coraz gorsze i choć po pewnym czasie zawodnik został przywrócony do pierwszego zespołu, rzadko pojawiał się na boisku od pierwszej minuty. Ciosem była dla niego sytuacja z sierpnia 2002 roku, gdy Feyenoord przygotowywał się do spotkania o Superpuchar Europy z Realem Madryt. Dzień przed tym meczem van Persie został odesłany do domu i nie było mu dane zmierzyć się z najlepszą wówczas drużyną na świecie, mającą w swoim składzie Zinedine'a Zidane'a, Luisa Figo czy Raula. Trener stwierdził po prostu, że jego podopieczny zrobił nieodpowiednią minę w momencie, gdy został wysłany na rozgrzewkę podczas jednego z poprzednich spotkań.

W sezonie 2003/2004 Robin van Persie pojawił się na boisku 28 razy, lecz strzelił tylko sześć bramek. Było to efektem tego, że w większości wypadków wchodził na plac gry z ławki rezerwowych. Stało się więc jasne, że jego przygoda z Feyenoordem dobiega końca. Początkowo wymagania finansowe holenderskiego potentata były co prawda zbyt wygórowane i Arsenal nie chciał na nie przystać, ale ostatecznie klub zgodził się na kwotę niespełna 3 milionów funtów.

Van Persie jako zawodnik Arsenalu

Kryminalne początki

Robin van Persie podpisał czteroletni kontrakt z Arsenalem, a jego przejście do Londynu zostało przez media odebrane jednoznacznie. – To następca Dennisa Bergkampa – obwieściły brytyjskie dzienniki, zauważając fakt, że słynny Holender zostanie w klubie zastąpiony przez swego znacznie młodszego rodaka. Arsene Wenger od razu zapowiedział, że widzi w van Persiem środkowego napastnika. Thierry Henry przychodził niegdyś do klubu jako lewoskrzydłowy, a do dziś znany jest jako jeden z najlepszych snajperów przełomu wieków. Takiemu samemu procesowi miał ulec niespełna 21-letni wówczas „RVP”.

Z przybyciem Holendra wiązano w Arsenalu duże nadzieje, ale wiadomo było, że o pewne miejsce w składzie będzie on musiał trochę powalczyć. Na początku zaliczał głównie epizody, a pierwszy raz w wyjściowym składzie zagrał w lutym 2005 roku, w pojedynku z Southamptonem. Tam jednak otrzymał czerwoną kartkę za brutalny faul. Arsene Wenger skrytykował zawodnika na łamach mediów, a ten do podstawowej jedenastki długo już nie powrócił. Latem 2005 roku przeżył natomiast największy koszmar swojego życia, spędzając dwa tygodnie w areszcie w związku z podejrzeniami o gwałt. Te ostatecznie oddalono, ale swoich początków w nowym mieście piłkarz nie mógł zaliczyć do najbardziej udanych.

Pacjent

Robinowi van Persiemu zdarzały się przebłyski. W listopadzie 2005 roku został na przykład wybrany Zawodnikiem miesiąca w Premier League. W sezonie 2006/2007 był najlepszym strzelcem swojego zespołu, mając na koncie 13 bramek. W prawidłowym rozwoju kariery napastnikowi nieustannie przeszkadzały jednak kontuzje. Urazy, niekiedy naprawdę poważne, dosłownie prześladowały tego gracza. W styczniu 2007 roku ciężkiej kontuzji nabawił się on, gdy... świętował strzelenie gola Manchesterowi United. Również sezon 2007/2008 spędzał głównie w gabinetach medycznych. To jednak wtedy zaczęto wreszcie mówić o nim jako o kluczowym zawodniku Arsenalu. Po tym, jak do Barcelony odszedł Thierry Henry, to właśnie „RVP” stał się na Emirates Stadium głównym „goleadorem”.

Wciąż jednak czasem puszczały mu nerwy. Najlepiej świadczy o tym poniższa sytuacja:

W zasadzie od momentu przejścia do Arsenalu van Persie stał się etatowym reprezentantem Holandii. Do dziś był z nią już na czterech turniejach – począwszy od mundialu w 2006 roku, na Euro 2012 skończywszy. Gdy kadrę w 2008 roku objął Bert van Marwijk, media zastanawiały się, czy nie odżyje konflikt między szkoleniowcem a zawodnikiem, który de facto zadecydował o odejściu gracza z Feyenoordu. Nic takiego się jednak nie zdarzyło, a w 2010 roku „Oranje” sięgnęli po srebrny medal mistrzostw świata. Do dziś Robin van Persie rozegrał w narodowych barwach 71 spotkań i strzelił w nich 31 bramek.

RVP jako reprezentant Holandii

Magiczna dziesiątka

Przed sezonem 2010/2011 van Persie skorzystał z odejścia z klubu Williama Gallasa i przejął po nim numer „10” na koszulce – ten sam, z którym występował słynny Dennis Bergkamp. Numery rzecz jasna nie grają, ale ten poniekąd symboliczny akt momentalnie poprawił skuteczność zawodnika. Absolutnym szczytem formy był dla niego natomiast sezon 2011/2012. Napastnik w samej tylko Premier League zdobył aż 30 goli, co dało mu tytuł króla strzelców. Media jednak równie często, jak o snajperskich wyczynach „RVP”, pisały o jego możliwym odejściu z Arsenalu. To z dnia na dzień stawało się coraz bardziej realne.

Gdy Robin van Persie zadeklarował, że nie przedłuży umowy, pozostało już tylko jedno pytanie: jaki będzie jego następny klub? Po reprezentanta Holandii zgłaszały się Juventus Turyn czy Manchester City. Ten drugi zespół złożył nawet konkretną ofertę, gwarantującą piłkarzowi niebotyczne zarobki. 17 sierpnia 2012 roku piłkarz został jednak zaprezentowany w koszulce Manchesteru United. Z „Czerwonymi Diabłami” podpisał czteroletni kontrakt.

Van Persie zaprezentowany jako zawodnik United

Zamknięte usta krytyków

Przeciwko Robinowi van Persiemu momentalnie rozpoczęło się coś, co można by nazwać kampanią nienawiści. Jeszcze zanim Holender zadebiutował w nowych barwach, w Internecie powstała niezliczona ilość obrazków, wyśmiewających ten transfer. Wielu twierdziło, że 29-latek skończy jak Fernando Torres, który po przejściu z Liverpoolu do Chelsea totalnie zatracił swoją skuteczność. W ataku United byli Wayne Rooney, Danny Welbeck czy Javier Hernandez, co miało dodatkowo utrudnić van Persiemu walkę o miejsce w składzie.

Ten już teraz zdążył jednak potwierdzić, że wart jest wydanych na niego 24 milionów funtów. Swoje debiutanckie trafienie zaliczył w 2. kolejce Premier League, w wygranym 3:2 pojedynku z Fulham. Tydzień później ustrzelił hat-tricka w zwycięskim również 3:2 starciu z Southamptonem, a świetnych recenzji nie zmącił nawet niewykorzystany rzut karny. Van Persie do dziś utrzymuje zadziwiającą regularność i skuteczność. Strzelił ważnego gola Liverpoolowi na Anfield, otworzył wynik w pojedynku z Chelsea. Pokonał bramkarza Arsenalu, swojego byłego klubu. Przesądził o rezultacie derbów Manchesteru, strzelając z rzutu wolnego gola na 3:2 w doliczonym czasie. W miniony weekend podtrzymał swoją świetną strzelecką passę, trafiając w pojedynku z Sunderlandem.

Człowiek z charakterem

W tej chwili Robin van Persie ma na swoim koncie 12 ligowych goli, dzięki czemu przewodzi klasyfikacji strzelców Premiership wspólnie z Hiszpanem Michu. Kolejny tytuł króla strzelców? Niewykluczone. O ile często transfery kontrowersyjne, takie jak przejście z Arsenalu do Manchesteru United, kończą się dla piłkarza fatalnie, van Persie już teraz jest na Old Trafford gwiazdą. Fernando Torres presji nie wytrzymał. Ale u „RVP” mocny charakter po raz kolejny okazał się być czynnikiem decydującym o sukcesie.

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Manchester United, Anglia, Holandia, Robin van Persie, Feyenoord Rotterdam, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Zapowiedź grupy F: Napoli vs. Szachtar, Man. City vs. Feyenoord

    Spotkanie Napoli z Szachtarem będzie rozpalało do białości kibiców spod Wezuwiusza. „Błękitni” przed tym spotkaniem zajmują trzecią lokatę w grupie F i wszystko wskazuje na to, że to nie powinno się zmienić. Natomiast „Górnicy” będą starali się wygrać spotkanie, aby powiększyć różnicę punktową nad swoim przeciwnikiem. Natomiast mecz Manchesteru City z Feyenoordem nie zapowiada się emocjonująco, bowiem „Obywatele” już w poprzedniej kolejce wywalczyli awans, a mistrzowie Holandii nie mają szans na wydostanie się z ostatniego miejsca w grupie.

    czytaj więcej
  • Liga Mistrzów: Raport ligowy #5

    Przed następną kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów, warto sprawdzić co słychać u drużyn, które nie są zaliczane do grona faworytów tych rozgrywek.

    czytaj więcej
  • Ibrahimović: Wróciłem do United, by dokończyć to, co zacząłem

    Szwedzki napastnik we wczorajszym meczu z Newcastle United powrócił na boisko po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł w kolanie.

    czytaj więcej
  • Wygasające kontrakty nic nie znaczą; Alexis i Özil królują w północnym Londynie!

    181. derby północnego Londynu na swoją korzyść rozstrzygnęli „Kanonierzy”, którymi dowodziły byłe gwiazdy La Ligi.

    czytaj więcej
  • Özil przeniesie się do Barcelony?

    Barcelona wciąż nie znalazła odpowiedniego zawodnika, który zastąpiłby Neymara sprzedanego w lecie do Paris Saint-Germain. Miejsce Brazylijczyka miałby zająć jego rodak, Philippe Coutinho z Liverpoolu. Jednak transfer nie wydaje się być łatwy do sfinalizowania i El Mundo Deportivo uważa, że dla "Blaugrany" inną opcją może być zakup Mesuta Özila z Arsenalu.

    czytaj więcej

Komentarze (11)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze