Gwiazda tygodnia: Demba Ba

Autor: Tomasz Delimat | 07.01.2013 18:49 | komentarzy: 10 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

W minionym tygodniu życie Demby Ba toczyło się w iście angielskim tempie. Chodzi o tempo angielskiego futbolu, rzecz jasna. Oferta, transfer, debiut, dwa gole – to wszystko wydarzyło się w kilka dni, czyniąc Senegalczyka pierwszą w nowym roku Gwiazdą tygodnia.

Zimowe okienko transferowe rzadko przynosi spektakularne transakcje. Styczeń okazuje się w praktyce dobrym momentem na szlify – jeśli na jakiejś pozycji jesienią widać było wyraźne braki, należy tę pozycję w miarę możliwości wzmocnić. Przejście Demby Ba (przyjmę taką odmianę, By jakoś nie brzmi...) do Chelsea na przymiotnik „spektakularny” być może nie zasługuje, ale kibice ze Stamford Bridge na pewno wydali po potwierdzeniu tej transakcji głośne westchnienie ulgi. To koniec jedynowładztwa w ataku Chelsea. Fernando Torres tak spiłował sobie swój własny tron, że doczekał się jego następcy. A Ba to dobry stolarz.

Demba Ba urodził się 25 maja 1985 roku w Sevres pod Paryżem i jest jednym z siedmiorga dzieci (państwa Bów?)... swoich rodziców. Dziś napastnik ten reprezentuje barwy Senegalu, ale to we Francji stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. Jako dziecko bronił barw małych klubów, których nazwy wymienię z czystej przyzwoitości: Port Autonome, Frileuse, Montrouge. Talent było u niego widać, ale błysku nikt nie zauważył – a między talentem a błyskiem są lata świetlne. Gdy rosły snajper był już pełnoletni, pojawił się na testach w Olympique Lyon, AJ Auxerre czy też w angielskich Watfordzie i Barnsley. Nigdzie jednak nie zdecydowano się na jego zatrudnienie. Ba mógł skończyć jak całe multum początkujących graczy – czyli po młodzieńczych niepowodzeniach po prostu rzucić piłkę nożną. Po powrocie z Anglii, napastnik wystrzelił jednak jak amerykańska rakieta.

Działo się to znów we Francji, w trzecioligowym klubie Rouen, gdzie w 26 występach Demba Ba zdobył 22 gole. To wystarczyło, by po jednym sezonie przenieść się do Belgii, do Mouscron. W nowych barwach snajpera spotkał ogromny pech: po strzeleniu bramek w każdym z trzech pierwszych spotkań, doznał on szeregu skomplikowanych kontuzji i pauzował przez aż osiem miesięcy. Ale w każdym nieszczęściu może znaleźć się i szczęście. W kwietniu 2007 roku bohater tego tekstu wrócił do gry, znów zaczął strzelać dla Mouscron, zaliczył debiut w narodowej reprezentacji i zanotował kolejny krok do przodu w swej karierze klubowej. 3 miliony euro zapłaciło za niego niemieckie TSG Hoffenheim, grające wówczas w drugiej lidze. Działacze popularnych „Wieśniaków” nie wiedzieli zapewne, że za owe 3 miliony euro kupili mesjasza.

Występy na drugim szczeblu niemieckich rozgrywek i tak były dla Hoffenheim czymś wielkim. Tę miejscowość (żeby nie użyć pejoratywnego określenia „wieś”) zamieszkuje niewiele ponad 3 tysiące osób – gdyby więc wepchnąć je wszystkie na stadion powiedzmy Bolesława Bukowno, i tak ten iście monumentalny obiekt nie zostałby zapełniony. Ktoś, kto początkowo wydawał się szaleńcem, a potem okazał się geniuszem, doszedł jednak do wniosku, że nawet w takiej dziurze można zbudować wielki zespół. Dziś Hoffenheim gra w Bundeslidze, a jego stadion może pomieścić 30 tysięcy osób, które zjeżdżają się z całej okolicy, by zobaczyć na żywo Bayern Monachium czy Borussię Dortmund. Jednym z czołowych reżyserów historycznego awansu do elity był natomiast Demba Ba, który w swoim pierwszym sezonie w nowych barwach zdobył 12 goli.

Gdy Hoffenheim awansowało do Bundesligi, piękny sen trwał. Ekipa „Wieśniaków” była prawdziwą rewelacją rozgrywek, po rundzie jesiennej prowadziła nawet w tabeli, a jej fenomenu nikt nie potrafił zrozumieć. Ba w pierwszej połowie sezonu pozostawał nieco w cieniu Vedada Ibisevicia, ale i tak łącznie w całych rozgrywkach – poniekąd dzięki poważnej kontuzji Bośniaka – zdobył 14 bramek. Choć na wiosnę Hoffenheim notorycznie przegrywało i z pierwszego spadło na dziewiąte miejsce, do dziś zespół ten występuje w Bundeslidze, a jego stadion nigdy nie świeci pustkami, choć – z racji swojego umiejscowienia – miałby ku temu pełne prawo.

Sezon 2009/2010 był dla Demby Ba stosunkowo najmniej udany – w 17 spotkaniach zdobył on pięć bramek. W kolejnych rozgrywkach do wyrównania, a nawet polepszenia o jedno trafienie swojego strzeleckiego osiągnięcia wystarczyła mu jednak połowa sezonu. W styczniu 2011 roku reprezentant Senegalu przeniósł się do londyńskiego West Hamu, zespołu rozpaczliwie walczącego o utrzymanie w Premier League. 12 meczów ligowych wystarczyło Ba do tego, by strzelić 7 goli i przez pół sezonu trafić do bramki częściej, niż którykolwiek z innych zawodników „Młotów” przez całe rozgrywki. Ale że resztę piłkarzy można nazwać zwykłymi nieudacznikami, West Ham z hukiem spadł do The Championship.

Jeśli kogoś ten spadek nie musiał specjalnie martwić, to tym kimś był Demba Ba. Przez kilka miesięcy pobytu w Anglii Senegalczyk pokazał się jako zawodnik idealnie predysponowany do gry w Premier League – wysoki, silny i przede wszystkim skuteczny. Skorzystał dodatkowo na tym, że w jego umowie z West Hamem zawarta była możliwość odejścia za darmo w razie relegacji do Championship. Z opcji ściągnięcia 26-letniego wówczas gracza skorzystało Newcastle United, a choć transfer przeszedł raczej bez echa, szybko okazał się strzałem w dziesiątkę.

Na St. James' Park sprowadzonych zostało wówczas kilku francuskojęzycznych graczy: między innymi Yohan Cabaye, Gabriel Obertan, Sylvain Marveaux czy Hatem Ben Arfa. Newcastle od początku sezonu 2011/2012 osiągało zdumiewająco dobre rezultaty, Demba Ba idealnie wpasował się natomiast w styl swojego nowego zespołu, bijąc rekordy skuteczności. W starciach z Blackburn i Stoke Senegalczyk ustrzelił hat-tricka, w innych meczach trafiał z niesłabnącą regularnością i przez chwilę walczył nawet o tytuł króla strzelców, ostatecznie zatrzymując się na szesnastu golach. Siłę ognia „Srok” wzmocnił fakt, że zimą do klubu sprowadzony został inny reprezentant Senegalu, Papiss Demba Cisse. Dwaj czarnoskórzy napastnicy stworzyli zabójczy duet, dzięki któremu Newcastle do końca biło się o miejsce dające prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Ostatecznie sezon ekipa Alana Pardew skończyła na piątej pozycji.

Duet Ba-Cisse stał się jednym z najbardziej pożądanych na Wyspach. Obaj pozostali jednak nad rzeką Tyne. Zespół z St. James' Park przeżywa obecnie spory kryzys, ale Demba Ba był w zasadzie jedynym graczem, do którego nie można było mieć zastrzeżeń. Na 27 strzelonych jak na razie przez Newcastle goli, 13 – czyli prawie połowa – jest autorstwa 27-latka. Nadzieje na lepszą rundę rewanżową wiązano z jego osobą, ale swego bilansu Ba już nie poprawi. Gdy ściągano go za darmo do klubu, nikt nie przypuszczał, że jego wartość rynkowa w krótkim czasie tak bardzo wzrośnie – w kontrakcie znalazła się więc klauzula, pozwalająca mu odejść za jedyne 7 milionów funtów. Za takie kwoty Roman Abramowicz jada codziennie rano śniadania, więc wyłożenie tych „groszy” za jednego z najlepszych napastników ligi nie było dla rosyjskiego miliardera żadnym problemem. Newcastle nie miało wyboru – w związku z klauzulą, musiało pozwolić swojemu gwiazdorowi na negocjacje z Chelsea.

Te były krótkie i zakończyły się podpisaniem kontraktu w piątek 4 stycznia. Dzień później Demba Ba wyszedł natomiast w pierwszym składzie Chelsea na pucharowy pojedynek z Southamptonem i strzelił w tym starciu dwa gole. Siedzący na ławce rezerwowych Fernando Torres zapewne nigdy nie stawał jeszcze przed trudniejszym zadaniem wymuszenia uśmiechu.

Wydawało się, że u Rafaela Beniteza Torresowi ławka nie grozi. To hiszpański szkoleniowiec sprowadził niegdyś „El Nino” do Liverpoolu, teraz miał zaś przyczynić się do wzrostu jego formy. I rzeczywiście, miejsce Torresa w składzie było bezpieczne, ale tylko do momentu, gdy był jedynym napastnikiem w kadrze. Teraz straci zapewne miejsce w jedenastce i nie odzyska go bynajmniej podczas Pucharu Narodów Afryki, bo przecież Senegal się do tego turnieju nie zakwalifikował. Na Stamford Bridge nieuchronnie nadchodzi czas Demby Ba. Kibice przestaną w końcu tęsknić za Didierem Drogbą – szeregi ich zespołu zasilił piłkarz o podobnych gabarytach i nie gorszych umiejętnościach.  

Czytaj więcej o: Chelsea FC, Anglia, Demba Ba, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Willian opuści Chelsea już w styczniu?

    Willian w Chelsea pod wodzą Antonio Conte jest jedynie rezerwowym. Z pomocą piłkarzowi chce przyjść AC Milan, który zdaniem calciomercato.com będzie chciał Brazylijczyka ściągnąć do siebie już w styczniu na zasadzie półrocznego wypożyczenia.

    czytaj więcej
  • Pomocnik Schalke przeniesie się do Anglii, bo tam lepiej płacą?

    Pomocnik Schalke, Leon Goretzka może w nowym sezonie zagrać w Anglii. 22-latek ma umowę ważną do końca czerwca 2018 roku i już teraz jest na liście życzeń Arsenalu, Chelsea, Liverpoolu czy Tottenhamu.

    czytaj więcej
  • Rose opuści Tottenham? Kierunek Hiszpania lub pozostanie w Anglii

    "Daily Mail" informuje, że Real Madryt i Manchester United powalczą o obrońcę Tottenhamu, Danny'ego Rose'a. W mediach spekuluje się, że jednak zawodnik woli zostać w Anglii. Wcześniej łączony był z przenosinami do Chelsea, teraz mówi się o przeprowadzce na Old Trafford.

    czytaj więcej
  • Del Piero: Chciałbym, aby Conte znowu prowadził reprezentację Włoch

    Antonio Conte jest aktualnie trenerem Chelsea, ale w latach 2014-2016 był selekcjonerem kadry narodowej Włoch. W barażach Italia uległa Szwecji 0:1 i dzisiaj czeka ją rewanż na San Siro, aby wywalczyć sobie wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rosji. Alessandro Del Piero wyraził pragnienie, aby Włoch ponownie poprowadził kadrę narodową.

    czytaj więcej
  • Cole: Morata bardziej przypomina Kane'a niż Costę

    Były napastnik Chelsea, Carlton Cole stwierdził, że Álvaro Morata szybko udowadnia, że był wart 60 milionów funtów, które za niego zapłacono. Zdaniem legendy "The Blues" Hiszpan bardziej przypomina swoim stylem gry Harry'ego Kane'a z Tottenhamu niż Diego Costę, który w zeszłym sezonie wygrał ze stołecznym klubem mistrzostwo Anglii. Snajper "The Blues" zdobył w ostatniej kolejce gola w meczu z Manchesterem United i zapewnił Chelsea zwycięstwo.

    czytaj więcej

Komentarze (10)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze