Gwiazda tygodnia: Massimiliano Allegri

Autor: Martyna Dębińska | 25.02.2013 16:44 | komentarzy: 31 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Tym razem nietypowo. Gwiazdą Tygodnia nie zostanie piłkarz, a szkoleniowiec. Szkoleniowiec, który w ubiegłym tygodniu pokonał wielką Barcelonę. Niewielu się to udawało w trwającym sezonie, bowiem „Katalończycy” polegli wcześniej ledwie z dwiema drużynami. Ale znalazł się człowiek, który tego dokonał i to we wspaniałym stylu. I tym człowiekiem jest Massimiliano Allegri.

Allegri przyszedł na świat 11 sierpnia 1967 roku w Livorno. Nie miał wielkiej kariery piłkarskiej, nie występował w dużych klubach. Nie był także znany zanim nie objął stanowiska trenera AC Milanu w sezonie 2010/2011. Trzeba dodać, że przyjmując tę posadę został od razu rzucony na głęboką wodę. Jednak dzięki sprowadzeniu do klubu między innymi Ibrahimovicia, Boatenga, Robinho, czy Cassano udało mu się w pierwszym sezonie za sterami nowego klubu wywalczyć mistrzostwo Włoch, wygrywając z odwiecznym rywalem, Interem.

Kolejny sezon dla Allegriego i jego Milanu był już nieco mniej udany. Scudetto zdobył Juventus, któremu oddano Pirlo, a w Mediolanie zaczęły się problemy. Problemy natury finansowej, przez które AC Milan musiał pozbyć się takich gwiazd, jak Ibrahimović oraz Thiago Silva. Z drużyny pozbyto się także weteranów: Alessandro Nesta,  Gennaro Gattuso, Filippo Inzaghi i Clarence Seedorf byli zmuszeni do szukania sobie nowych klubów. „Pippo” zdecydował się nawet na zawieszenie butów na kołku. Pojawili się natomiast Riccardo Montolivo, Nigel de Jong, M’Baye Niang oraz Giampaolo Pazzini. W Mediolanie nastała nowa era, której ojcem miał być Massimiliano Allegri.

Nie zaczęło się najlepiej. Sezon 2012/2013 w wykonaniu Milanu miał słaby start. Po trzech pierwszych kolejkach  podopieczni Allegriego mieli na swoim koncie zaledwie punkt. Ostatnio tak słabo na początku rozgrywek zagrali… 82 lata temu. Kibice tracili cierpliwość i chcieli odejścia trenera. Nie tylko zresztą oni. Nagonka na Allegriego trwała, również dziennikarze twierdzili, że jego dni w Mediolanie są już policzone. W gazetach pojawiały się nazwiska ewentualnych następców Włocha. Innego zdania byli natomiast działacze klubu. Adriano Galliani wciąż powtarzał, że wierzy w obecnego szkoleniowca. Również Silvio Berlusconi nie tracił nadziei.

Głosy wsparcia pojawiły się także od byłych zawodników Milanu, Alessandro Nesty oraz Paolo Maldiniego. Broniąc trenera podkreślali, że stracił on swoich ważnych zawodników, którzy tworzyli fundamenty tej drużyny i nie jest łatwo odbudować na nowo skład. Z perspektywy czasu wydaje się, że mieli rację. Maszyna o nazwie AC Milan powoli nabiera kształtu i odpowiedniego tempa. Massimiliano Allegri  jest pewny tego, co robi i wie, że prędzej, czy później jego mozolna praca przyniesie korzyści. Warto pochwalić go za tą cierpliwość. W zimowym okienku transferowym z klubu odszedł Alexandre Pato, który więcej czasu przebywał pod okiem sztabu medycznego, niż na boisku, a dołączył nieobliczalny Mario Balotelli. Okazało się to niezwykle korzystną wymianą.

Od 9. kolejki włoskiej Serie A Milan wywalczył najwięcej punktów ze wszystkich drużyn ligi. Obecnie znajduje się na trzecim miejscu w tabeli i choć strata do pierwszej i drugiej pozycji jest duża, niektórzy zaczynają przebąkiwać nawet o mistrzostwie kraju. Gra „Rossonerich” nie zawsze zachwyca, nie zawsze widać w niej koncepcję. Czasem zespół ratują indywidualności, jak Stephan El Shaarawy, który widocznie zyskał na odejściu Ibrahimovicia i dzięki swoim bramkom zapewnia cenne punkty mediolańczykom. Ważnym punktem zespołu jest również Riccardo Montolivo, który wykonuje fenomenalną pracę w środku pola, wyręczając niejednokrotnie swoich kolegów z drużyny. Teraz do tych dwóch nazwisk dołączył Mario Balotelli, który w swoich pierwszych trzech meczach popisał się już czterema trafieniami.

20 lutego 2013 roku przyszedł kluczowy dla Allegriego moment. Jego Milan mierzył się w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów z FC Barceloną na San Siro. Przed meczem faworyt był tylko jeden – wielka „Blaugrana”. Nie mogło być inaczej, w końcu to właśnie Katalończycy są w tej chwili jedną z potęg europejskiego futbolu, nie ekipa z Mediolanu. I to Barcelona wymieniana jest jako jedna z trzech drużyn, które w tym sezonie miałyby wygrać Ligę Mistrzów. Milan Allegriego wydawał się drużyną grającą przeciętnie, bez wielkich aspiracji, bez szans na jakiekolwiek sukcesy, a już na pewno nie z tym składem.

I tak nadszedł czas spotkania, w którym wszyscy zobaczyli Milan jak ten za najlepszych lat, kiedy zespół prowadził Carlo Ancelotti. To był wieczór Allegriego, który taktycznie zaprogramował swoją drużynę wprost doskonale. Jego podopieczni utrzymali narzuconą przez szkoleniowca taktykę do samego końca meczu, w którym widzieliśmy przełom – dotychczas wielka Barcelona była wprost bezradna. Messi, Xavi, Fabregas, ci piłkarze zniknęli gdzieś w cieniu Boatenga, El Shaarawy'ego, Muntariego, Montolivo, Zapaty. W tym spotkaniu Allegri udowodnił, że wie, co robi. Jego zespół nie odpuszczał, był bardzo nieprzyjemnym przeciwnikiem dla Barcelony, a o losach tego spotkania nie zadecydowały indywidualności. Wygrana w tym meczu jest zasługą całej drużyny, która ciężko na to zapracowała. Wielu ekspertów dostrzega analogię między tym, jak pod własnym polem karnym heroicznie harował El Shaarawy do tego, jak kilka lat temu w ten sam sposób z Barceloną zagrał Samuel Eto’o, kiedy to Inter na San Siro wygrał 3:1.

Warto dodać, że Barcelonę tworzą wielkie nazwiska. Allegri natomiast musiał zbudować swój zespół na nowo od podstaw. Większość piłkarzy, którzy w środę wyszła na murawę jest niedoświadczona. I tu trzeba się doszukiwać trenerskiego fenomenu, dzięki któremu Allegri potrafił zmotywować swoich podopiecznych i wykorzystać w pełni ich potencjał, aby zdetronizować niezwyciężonego rywala. Tego wieczoru królewska korona należała się tylko jednemu człowiekowi, a był nim bez wątpienia  Massimiliano Allegri. Kibice zapomnieli o wcześniejszych niepowodzeniach drużyny. W Mediolanie, a przynajmniej w jego części, zapanowała euforia, której nie sposób opisać słowami. To było prawdziwe piłkarskie święto, do którego doprowadził właśnie Allegri.

Szanse na to, że Barcelona przejdzie do kolejnej rundy statystycznie są niskie, lecz piłka nożna widziała już nie takie rzeczy. Jednak jeśli Allegri ustawi równie rozważnie swój zespół w rewanżu i doprowadzi do tego, że gwiazdy Barcelony znikną z boiska, niewątpliwie zostanie okrzyknięty prawdziwym cudotwórcą. Bez względu na to, którego klubu jest się kibicem, 20 lutego 2013 roku to data, która na długo zapadnie w pamięci wszystkich sympatyków futbolu. Tego bowiem dnia Massimiliano Allegri, trener, który zaledwie kilka miesięcy temu był już widziany jako bezrobotny, dokonał czegoś, co wydawało się niewykonalne.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, AC Milan, Włochy, Carlo Ancelotti, Massimiliano Allegri, Clarence Seedorf, Thiago Silva, Zlatan Ibrahimović, Alessandro Nesta, Ivan Gennaro Gattuso, Stephan El Shaarawy, Adriano Galliani, Riccardo Montolivo, Filippo Inzaghi, Silvio Berlusconi, Paolo Maldini

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (31)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze