Koniec „kompleksu barcelońskiego” i rysa na krysztale

Adam Fabisiewicz | 28.02.2013 10:21 | komentarzy: 17 | kategoria: Felieton |

W ciągu doby od zakończenia meczu Barcelony z Realem w półfinale Pucharu Króla Internet, jak również wszystkie inne kanały przekazu, zalały komentarze o świetnej grze piłkarzy w białych koszulkach, którzy bezlitośnie ograli bezradną „Dumę Katalonii”. Na stałe do repertuaru niezapomnianych obrazków dołączy zapewne scena, jak Angel Di Maria „wkręca” w murawę Carlesa Puyola, który przecież do kelnerów nie należy. Wreszcie: sympatycy Realu mają swój moment triumfu.

Barcy wieszczy się początek kryzysu, który szybko może przerodzić się w zapaść, jeśli zespół nie zyska sternika z prawdziwego zdarzenia. Jordiemu Rourze tego miana dziennikarze zdecydowanie odmawiają, twierdząc, że nie prowadzi on zespołu na własny rachunek. Nie kieruje według własnego uznania tą dobrze rozpędzoną przez Guardiolę i Vilanovę machiną, lecz próbuje dotoczyć ją do celu na resztkach paliwa…

Wnioski po wtorkowym spotkaniu nasuwają się liczne i najróżniejsze. Real Madryt zagrał z pewnością bardzo dobre spotkanie, w którym na niewiele pozwolił rywalowi. Na Camp Nou to nie Barcelona zagrała po prostu słabo. To „Królewscy” sprawili, że Messi i spółka nie prezentowali choćby w połowie tego, do czego przyzwyczaili swoich kibiców. I nie jest to przypadek. Obecni mistrzowie Hiszpanii w kilku ostatnich spotkaniach pokazywali, że nauczyli się grać z Barcą jak równy z równym i ogrywać ją. W ciągu minionych dwunastu miesięcy oglądaliśmy sześć potyczek obu drużyn, w których Real trzykrotnie wygrywał, dwa razy remisował i poniósł jedną porażkę. Wydarł przy tym Barcelonie Superpuchar Hiszpanii, a teraz wyrzucił ją za burtę rozgrywek o Puchar Króla.

Wtorkowe zwycięstwo na katalońskiej ziemi aż 3:1 w meczu, w którym madrytczycy mogli równie dobrze wygrać bez straty gola, ostatecznie zatarło w Realu tzw. kompleks Barcelony (jeśli w ogóle takowy był) i – co ważniejsze dla piłkarzy w białych koszulkach – wzmocniło w nim zaufanie do rozwiązań taktycznych Jose Mourinho. Pewność gry widać było po sposobie realizowania przez „Los Blancos” założeń w spotkaniu z odwiecznym rywalem.

Podopieczni „The Special One” przede wszystkim dobrze grali pressingiem i umiejętnie zagęścili środek boiska. Zmusiło to piłkarzy Barcelony do szerszego rozstawienia się w polu, co z kolei uniemożliwiało Katalończykom grę krótkimi podaniami, w sposób umożliwiający przesuwanie się pod pole karne Realu. Nawet gdy piłkarze Roury podejmowali takie próby, najczęściej akcje przerywali zawodnicy z Madrytu i mogli łatwiej utrzymać się przy piłce, ponieważ rozciągnięta formacja Barcy wywierała na nich mniejszą presję, aniżeli robi zazwyczaj w meczach. Real postawił jednak na najbardziej sprawdzone dla siebie środki: po przechwycie grał z pierwszej piłki i kontratakował, a to przyniosło rzut karny i drugą bramkę. Dodajmy do tego zatrzymanie tercetu Messi–Xavi–Iniesta, któremu madryccy piłkarze w zasadzie nie pozwolili na rozgrywanie akcji ofensywnych przez środek pola, zazwyczaj przynoszących Barcy najwięcej korzyści; podczas gdy ataki oskrzydlające zakończone dośrodkowaniem kończyły się wysokich obrońcach Realu.

Efekt? Wygrana stołecznego zespołu, którą o dziwo mało kto podważa. No, może próbuje robić to trener Roura, który twierdzi, że „Królewscy” wcale nie zdominowali wtorkowego spotkania. W podobnym tonie wypowiada się Xavi Hernandez mówiący, iż Copa del Rey to najmniej ważne trofeum, a w weekend. podczas ligowego El Clasico na Estadio Santiago Bernabeu, „Duma Katalonii” weźmie srogi rewanż na rywalach. W Barcelonie odcinają się w ten sposób od twierdzeń, że drużyna znalazła się w dołku. Myślę, że jeszcze za wcześnie, by przepowiadać Barcy głębszy kryzys i kres stylu gry, którym w ostatnich latach zachwycał się świat. Jordi Roura ma jednak piekielnie trudne zadanie: wszedł w cudze i zbyt duże dla siebie buty. A w takiej sytuacji trudno zapanować nad ogromem potencjału i siły Barcelony, którą ukształtowało dwóch ludzi rozumiejących się bez słów – Pep Guardiola i Tito Vilanova. Ten drugi ma wkrótce wrócić do pracy z zespołem, dzięki czemu być może znów wejdzie on na właściwe tory.

Bardzo ważnym sprawdzianem zarówno dla Barcy, jak i Realu będą mecze rewanżowe w Lidze Mistrzów z Milanem i Manchesterem United. W obu przypadkach sytuacja hiszpańskich zespołów przed rewanżami jest trudna. Dzięki zwycięstwu na Camp Nou wyższe morale jest na razie po stronie „Los Blancos”, choć sytuacja może się diametralnie zmienić po wspomnianym klasyku w La Liga.

Tak czy owak, dla graczy Barcelony najbliższy mecz z Realem oraz spotkanie z Milanem będą nie tylko testem sportowym, lecz także sprawdzianem charakteru. Piłkarzom stawianym za wzór do naśladowania pod względem fair play również puszczają nerwy, co objawiło się brzydkimi i zupełnie niepotrzebnymi zachowaniami podczas potyczki na Camp Nou. Przegrywać także trzeba się nauczyć… Już w sobotę przekonamy się, która z drużyn będzie musiała z goryczą wspomnieć te słowa.    

Adam Fabisiewicz

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Real Madryt, Hiszpania, Felietony

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Transferowe podsumowanie dnia #14

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy kolejne doniesienia na temat odejścia Pjanicia z Juventusu oraz bardzo ważne wieści dotyczące przeprowadzki Grzegorza Krychowiaka do stolicy Rosji.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #13

    Za nami kolejny dzień transferowego szaleństwa. Tym razem poznaliśmy nowe cele transferowe Chelsea, jak również oferty za piłkarzy Barcelony.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #12

    Za nami kolejny, pasjonujący dzień zakupowego szaleństwa. Tym razem szczególną dawkę doniesień transferowych otrzymali kibice Chelsea. Poznaliśmy także nazwisko bramkarza, który zwolnił miejsce w zespole Liverpoolu dla Alissona Beckera.

    czytaj więcej
  • Transferowe podsumowanie dnia #11

    Za nami kolejny, pasjonujący dzień transferowego szaleństwa. Tym razem otrzymaliśmy kolejne doniesienia na temat przeprowadzki Alissona do Liverpoolu czy też Bonucciego do Paryża. Barwy klubowe zmienił również polski zawodnik.

    czytaj więcej

Komentarze (17)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze