Gwiazda tygodnia: Diego López

Autor: Martyna Dębińska | 11.03.2013 09:30 | komentarzy: 13 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Wybór nowej Gwiazdy Tygodnia łatwy nie był. Wśród kandydatów wymieniani byli w naszej redakcji Philipp Lahm czy Carlos Tévez. Ostatecznie wybraliśmy Diego Lópeza, który ostatnich dwóch miesięcy nie mógł sobie lepiej wymarzyć.

Początkowo Diego López grał w klubie ze swojego rodzinnego miasta. Podczas występów w CD Lugo przykuł uwagę skautów Realu, którzy sprowadzili 19-letniego bramkarza do Madrytu. W rezerwach „Królewskich” spędził pięć lat. Po tym czasie, dzięki dobrej formie prezentowanej w tych zespołach zdołał awansować do pierwszej drużyny. Oczywiście znalazł się tu w cieniu swojego rówieśnika, Ikera Casillasa, który już był okrzyknięty mianem jednego z najlepszych bramkarzy na świecie.

Na ligowy debiut Lópezowi przyszło czekać dość długo. Lecz wreszcie nadszedł pamiętny dzień, czyli 30 kwietnia 2006 roku. Real Madryt mierzył się z Osasuną Pampeluna. W 81. minucie czerwoną kartkę zobaczył Iker Casillas, który musiał opuścić boisko. Tym samym „El Santo” nie po raz ostatni zwolnił miejsce między słupkami swojemu klubowemu koledze (na ponowną taką okazję López musiał czekać aż 7 lat). Wówczas za sterami Realu stał López Caro, który zdecydował się zdjąć legendę klubu Raúla, aby wprowadzić na plac gry rezerwowego golkipera. Mecz zakończył się zwycięstwem 1:0, a Diego López przez te debiutanckie 9 minut zachował czyste konto.

Diego López

Niestety, Hiszpan nie znajdował miejsca w podstawowym składzie i miał zadowolić się rolą drugiego bramkarza. Było to za mało dla Lópeza, który chciał spędzać na boisku więcej czasu. Wobec tego zdecydował się na przenosiny do Villarrealu za 6 milionów euro. Zdołał wygrać rywalizację o miejsce w bramce z Sebastiánem Vierą. Dobre występy w „Żółtej Łodzi Podwodnej” zaowocowały powołaniem do kadry narodowej, gdzie jednak większej roli nie odegrał. W 2012 roku, gdy Villarreal spadł z Primera División. Hiszpan postanowił przejść do Sevilli. Tam często przegrywał jednak walkę o wyjściową jedenastkę z Andrésem Palopem. Jak więc widać, do tej pory Diego López nie był uznanym bramkarzem.

López Sevilla

I jako taki przeciętny golkiper tułający się po hiszpańskich klubach zapewne karierę by zakończył. Ale pod koniec stycznia wydarzyło się coś, co wcześniej przez wiele lat nie miało miejsca. Iker Casillas doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na co najmniej dwanaście tygodni. Między słupkami miał stanąć Antonio Adán, który długo czekał na taką szansę. Ten 26-letni Hiszpan, wychowanek Realu Madryt jeszcze przed złamaniem ręki przez Casillasa otrzymywał możliwość gry w pierwszym składzie. Mourinho argumentował wtedy swoje decyzje tym, iż Adán prezentował lepszą formę. Nie zmieniało to jednak faktu, że kiedy w bramce stał 26-latek większość sympatyków „Królewskich” drżała przy jego każdej interwencji. Adánowi widocznie brakowało doświadczenia, a „The Special One” nie mógł sobie pozwolić na taką sytuację, mając przed sobą ważne spotkania w Pucharze Króla i oczywiście starcie z Manchesterem United. Real Madryt potrzebował bramkarza doświadczonego, który zapewniłby spokój z tyłu.

Jako potencjalnych zastępców Ikera Casillasa wymieniano sporo nazwisk. Spekulowano, że na Bernabéu mógłby trafić Júlio César, którego Mourinho dobrze znał z Interu Mediolan. Kolejnym kandydatem był Hugo Lloris, marka sama w sobie. Mówiło się też o obiecującym i młodym Rui Patrício. Ostatecznie padło na Diego Lópeza, czego chyba nikt się nie spodziewał. Hiszpan przeszedł do Madrytu za 3 miliony euro i podpisał kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2017 roku.

López w Realu

López, który nie mógł uwierzyć w to, co się stało, traktuje ten transfer  jako powrót do domu i spełnienie marzeń. Adán nie zdążył nawet na chwilę stać się pierwszym bramkarzem „Królewskich”. Mourinho wbrew wcześniejszym zapewnieniom odnośnie 26-latka szybko podjął decyzję, że tą rolę dostanie nowy nabytek klubu. Ponowny debiut w barwach Realu Madryt Diego López zaliczył od razu w ważnym meczu w Pucharze Króla, gdzie „Los Blancos” podejmowali na własnym obiekcie Barcelonę. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a sam występ Lópeza był oceniany jako całkiem niezły. Było widać nieco niepewności w jego interwencjach, co utrzymało się w jego poczynaniach jeszcze tylko przez chwilę. Hiszpan szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie i w kolejnych spotkaniach zachwyca swoimi umiejętnościami.

Najważniejszy był jednak dwumecz z Manchesterem United w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. W pierwszym starciu rozegranym na Santiago Bernabéu przy bramce Danny’ego Welbecka Hiszpan nie miał za wiele do powiedzenia. W pozostałej części meczu Diego López nie miał dużo pracy, bowiem przez większość czasu to „Los Blancos” dominowali na boisku. Inaczej sprawa miała się na Old Trafford. „Czerwone Diabły” stworzyły sobie kilka groźnych sytuacji, z którymi poradził sobie bramkarz „Królewskich”. Po objęciu prowadzenia przez przyjezdnych United zafundowali prawdziwe oblężenie bramki strzeżonej przez Lópeza, a ten raz po raz popisywał się fenomenalnymi interwencjami, które ratowały Real przed utratą bramki. Postawę golkipera docenił sam Sir Alex Ferguson, który przyznał, że gdyby nie López, ćwierćfinalista byłby inny.

Mierzący 196 centymetrów wzrostu López ma doskonały zasięg ramion, ale też wybitny refleks. Kiedy pojawił się w Madrycie zapewnił tak ważny spokój. Obserwując jego interwencje można stwierdzić, że to bramkarz na miarę wielkiego klubu. Przychodząc do Realu Madryt zapewniał, że zna swoją wartość na boisku i zamierza dać z siebie wszystko. 31-latek swoją wielkość pokazuje niemal w każdym kolejnym spotkaniu rozgrywanym między słupkami „Królewskich”. Nie przejmuje się tym, że już niebawem do gry wróci Iker Casillas, a wtedy znów może usiąść na ławce. Twierdzi, że każda minuta spędzona na murawie to jak dar z niebios. Początkowo przy zakupie Diego Lópeza zamysł był oczywisty, były gracz Sevilli miał być zastępstwem pod nieobecność pierwszego bramkarza. Teraz jednak, kiedy kolejnymi występami potwierdza swoją wysoką formę, rywalizacja o podstawowy skład może być bardzo zacięta. To tylko atut, dzięki któremu jakość w bramce Realu wzrośnie jeszcze bardziej, można by rzec, że wręcz na galaktyczny poziom.

Iker & Diego

Czytaj więcej o: Manchester United, Real Madryt, Sevilla FC, Hiszpania, Alex Ferguson, Jose Mourinho, Villarreal, Iker Casillas, Antonio Adȧn , Diego Lopez, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (13)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze