Klasyka LM: United – Bayern 2:1

Autor: Rafał Krysztopa | 04.04.2013 16:15 | komentarzy: 20 | kategoria: Klasyka Ligi Mistrzów |

W finale Ligi Mistrzów z 1999 roku doszło do jednego z najbardziej znanych „powrotów” w historii futbolu. Manchester United – za sprawą dwóch bramek w doliczonym czasie gry – odwrócił losy spotkania z Bayernem i sięgnął po swój drugi Puchar Europy.

Oba kluby, które los skojarzył w finale Ligi Mistrzów, spotkały się już w fazie grupowej. Na dodatek do grupy z Bayernem Monachium i Manchesterem United trafiła również FC Barcelona, na której obiekcie miał być rozegrany finał Champions League. Hiszpanów przerosły jednak oczekiwania fanów, „Katalończycy” zajęli zaledwie trzecie miejsce w „grupie śmierci”. Walka o pierwszą lokatę miała rozstrzygnąć się miedzy Bayerem Monachium i Manchesterem United, oba bezpośrednie pojedynki zakończyły się remisami. Ostatecznie grupę przed Anglikami wygrali Bawarczycy.

Bilet na mecz

Do ponownego spotkania Manchesteru United z Bayernem Monachium doszło na Camp Nou w finale Ligi Mistrzów. Tym razem o remisie nie mogło być mowy, jedna z drużyn musiała wyjechać z Hiszpanii z Pucharem Europy.

W Manchesterze United z powodu nadmiaru żółtych kartek nie mogli zagrać Paul Scholes oraz Roy Keane. Alex Ferguson zdecydował się na przesunięcie do środka Davida Beckhama, na prawe skrzydło powędrował Ryan Giggs. Również i szkoleniowiec Bayernu, Ottmar Hitzfeld nie mógł skorzystać z usług wszystkich piłkarzy. Z powodu urazu nie mógł zagrać mistrz świata Bixente Lizarazu oraz Brazylijczyk Giovane Élber.

Składy meczowe

Na odprawie przedmeczowej Alex Ferguson rzucił do swoich piłkarzy: – Aha, wiecie, że dziś jest dziewięćdziesiąta rocznica urodzin Matta Busby’ego i wypadałoby to jakoś uczcić. Chyba nie chcecie, k…, żeby dziadek przekręcił się w grobie –. Spotkanie rozpoczęła się jednak fatalnie dla Anglików. W 6. minucie po faulu Ronny’ego Johnsena na Carstenie Janckerze, Mario Basler strzałem z rzutu wolnego wyprowadził Bayern na prowadzenie. „Czerwone Diabły”, pozbawione dwóch filarów w środku pola, nie mogły przeciwstawić się rozpędzonym Bawarczykom.

Podczas przerwy Alex Ferguson ponownie próbował zmotywować swoich piłkarzy: – Po tym meczu Puchar Europy będzie zaledwie sześć stóp od was i jeżeli przegramy, to nie będziecie go mogli nawet dotknąć. Dla wielu z was będzie to najbliżej, na ile kiedykolwiek uda wam się do niego zbliżyć. No więc wychodźcie, k…, na boisko i nie ważcie się wracać, jeśli nie dacie z siebie wszystkiego –.

Mimo starań United w drugiej połowie Bayern parł po końcowe zwycięstwo. Podopieczni Ottmara Hitzfelda stanęli przed kolejnymi szansami bramkowymi. Mehmet Scholl trafił w słupek, a Carsten Jancker posłał piłkę w poprzeczkę. Alex Ferguson postanowił nie czekać na trafienie pieczętujące zwycięstwo Bayernu i wpuścił na plac gry Teddy’ego Sheringhama oraz Ole Gunnara Solskjæra. W międzyczasie przekonany o wygranej Ottmar Hitzfeld zdjął z boiska jeden z filarów swojej drużyny, Lothara Matthausa. Jak się później okazało decyzja ta drogo kosztowała Niemców.

Spotkanie nieuchronnie zbliżało się ku końcowi. Puchar Europy był już przystrajany w barwy Bayernu Monachium. Sędzia do regulaminowego czasu gry doliczył trzy minuty. Manchester United ciągle znajdował się w natarciu i wywalczył rzut rożny. W szesnastce Bayernu znalazła się cały zespół Anglików, włącznie z bramkarzem. Wybitą przez obrońcę piłkę zgarnął Ryan Giggs, który kopnął ją w kierunku bramki. Lot futbolówki dodatkowo zmienił Teddy Sheringham, co dodatkowo zmyliło interweniującego Olivera Kahna. Piłkarze Bayernu otrzymali pierwszy cios, lecz prawdziwe trzęsienie ziemi miało dopiero nadejść.

Po niespełna dwóch minutach Manchester United wywalczył kolejny rzut rożny. Wybitą przez Davida Beckhama piłkę przedłużył Teddy Sheringham, futbolówka spadła pod nogi Ole Gunnara Solskjæra. Strzał Norwega – mimo trzech piłkarzy Bayernu stojących na linii bramkowej – znalazł drogę do bramki. Chwilę później Pierluigi Collina zakończył spotkanie.

Trafienie Solskjæra na 2:1

Trzy doliczone minuty spotkania wstrząsnęły światem. Piłkarze Manchesteru United tańczyli ze szczęścia wokół płaczących na murawie zawodników Bayernu Monachium. W dziewięćdziesiątą rocznicę urodzin Matt Busby nie przekręcił się grobie, a kilkanaście dni po finale Alex Ferguson otrzymał z rąk królowej Elżbiety tytuł szlachecki.

Finał Ligi Mistrzów (Camp Nou, Barcelona, 26-05-1999)

Manchester United – Bayern Monachium 2:1 (0:1). Bramki: Sheringham 90+1’, Solskjær 90+3’ – Basler 6’.

Manchester United: Schmeichel - G.Nevile, Johnsen, Stam, D.Irwin - Giggs, Beckham, Butt, Blomquist (Sheringham 67') - Cole (Solskjær81'), Yorke.
Trener: Alex Ferguson.

Bayern: Kahn - Babbel, Linke, Matthaus (Fink 80'), Kuffour - Basler (Salihamidzić 89'), Jeremies, Effenberg, Tarnat - Jancker, Zickler (Scholl 71').
Trener: Ottmar Hitzfeld.
Sędzia: Pierluigi Collina.

Czytaj więcej o: Klasyka Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Klasyka LM: Legia Warszawa – Rosenborg BK 3:1

    Trzynasty września 1995 roku. Tego wieczoru wiele osiedli w Polsce opustoszało, a telewizory grały niemal w każdym polskim domu. Wszyscy bowiem chcieli ujrzeć na własne oczy zmagania Legii Warszawa w elitarnej Lidze Mistrzów.

    czytaj więcej
  • Klasyka LM: AC Milan – Liverpool FC 2:1

    To był gorący wieczór, każdy szykował się na niezapomniane 90 minut pomiędzy Liverpoolem a Milanem. W pamięci wszystkich kibiców były grzmoty z 2005 roku, kiedy to byliśmy świadkami jednego z najciekawszych finałów w historii Ligi Mistrzów. Tym razem, Włosi nie dali sobie wyrwać z rąk Pucharu Europy.

    czytaj więcej
  • Klasyka LM: Real Madryt – Atletico Madryt 4:1

    Byliśmy tak blisko. Dosłownie sekundy dzieliły nas od tego historycznego tryumfu – mówił na pomeczowej konferencji Diego Simeone. Argentyńczyk, podobnie jak jego podopieczni, ciężko przeżył finał Ligi Mistrzów, w którym przecież Atletico prowadziło 1:0 aż do 92. minuty.

    czytaj więcej
  • Klasyka LM: Borussia – Juventus 3:1

    Mecz finałowy pomiędzy Borussią a Juventusem miał być teatrem jednego aktora – pochodzących z północnych Włoch turyńczyków. Nieoczekiwanie, po ostatnim gwizdku sędziego to kopciuszek z Dortmundu cieszył się z wygrania Pucharu Mistrzów.

    czytaj więcej

Komentarze (20)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze