Gwiazda tygodnia: Sergio Agüero

Autor: Tomasz Delimat | 15.04.2013 14:59 | komentarzy: 25 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Wydawało się, że Sergio Agüero ten sezon może spisać już na straty. Popularny „Kun” błyskawicznie udowodnił jednak, że na boisku zawsze jest w stanie błysnąć. Ostatnie takie błyski dały mu miano Gwiazdy tygodnia w naszym serwisie.

Agüero to człowiek od ważnych meczów i ważnych momentów. W ostatnich sekundach ubiegłego sezonu swoim magicznym kopnięciem dał Manchesterowi City mistrzostwo Anglii, czym zapewnił sobie dożywotnią miłość fanów z Etihad Stadium. Na początku roku 2013 mecze oglądał głównie w telewizji lub z ławki rezerwowych, ale w ciągu ostatniego tygodnia zdobył dwa gole, które zapewne najbardziej osłodzą „The Citizens” niezbyt udany sezon.

Choć Sergio Agüero ma zaledwie 24 lata, głośno jest o nim już od dawna. Pierwszy raz znalazł się na czołówkach mediów, gdy w wieku 15 lat i 35 dni zadebiutował w argentyńskiej ekstraklasie. Stał się tym samym najmłodszym piłkarzem, jaki kiedykolwiek w niej zagrał, bijąc rekord dzierżony dotychczas przez słynnego Diego Maradonę. Notabene swojego przyszłego teścia. Ale o tym później.

Młody Sergio Aguero

Na razie o młodości „Kuna”, który swe oryginalne przezwisko wziął od bohatera ulubionej telewizyjnej kreskówki. Już jako dzieciak był tak dobry, że mając 17 lat znalazł się w kadrze Argentyny do lat 20 i zdobył z nią w 2005 roku mistrzostwo świata. Swój sukces w tej samej kategorii wiekowej powtórzył dwa lata później, a w roku 2008 wygrał z argentyńską reprezentacją olimpijską turniej piłkarski na Igrzyskach w Pekinie. Wówczas był już zawodnikiem Atletico Madryt, do którego trafił w 2006 roku ze swojego ojczystego Independiente. Kosztował aż 23 miliony euro, ale ta kwota zwróciła się klubowi ze stolicy Hiszpanii z ogromną nawiązką.

W Atletico Sergio Agüero błyszczał zarówno u boku Fernando Torresa, z którym grał przez jeden sezon, jak i później Diego Forlana. Mając zaledwie 19 lat stał się kluczową postacią zespołu z Estadio Vicente Calderon, zachwycając swą skutecznością, szybkością i nienaganną techniką. Zdobycie mistrzostwa Hiszpanii nie było „Kunowi” dane – nie od dziś wiadomo, że tego tytułu nie ma prawa zainkasować nikt spoza dwójki Real-Barcelona. Agüero miał jednak wielki udział w sukcesie roku 2010 na arenie europejskiej. Wówczas Atletico najpierw wygrało Ligę Europy, a następnie Superpuchar Europy, udowadniając tym samym hegemonię hiszpańskiego futbolu w świecie. Przecież właśnie w roku 2010 „La Furia Roja” wygrała mundial. Argentyna na boiskach RPA doszła do ćwierćfinału, a Agüero został powołany na turniej bynajmniej nie dlatego, że był mężem córki Diego Maradony, ówczesnego selekcjonera. On na to powołanie po prostu zasłużył, choć na mistrzostwach pojawiał się na boisku głównie z ławki rezerwowych.

Piłkarze Atletico triumfują po europejskich sukcesach

Atletico jest uważane za klub, z którego można pójść jeszcze o jeden krok wyżej. Na przykład do Realu czy Barcelony. Oba te zespoły były zresztą poważnie zainteresowane Sergio Agüero i wydawało się, że Argentyńczyk będzie wybierał właśnie spośród nich. Pod koniec sezonu 2010/2011 stało się jasne, że czas „Kuna” na Vicente Calderon dobiega końca. Sam zawodnik dał do zrozumienia, że zamierza zmienić klub, czym zresztą obrócił fanów Atletico przeciwko sobie. Odchodził więc w niezbyt przyjemnych okolicznościach, a wielu sympatyków futbolu zraził nie tylko stylem, ale i kierunkiem swego transferu. Manchester City uważany był, po części zresztą słusznie, za klub bez tradycji, który swą potęgę buduje wyłącznie na arabskich pieniądzach. Właśnie do tego zespołu, za około 45 milionów euro, trafił Sergio Agüero.

Plan Manchesteru City na sezon był prosty: wygrać mistrzostwo Anglii. Agüero miał być tymczasem jednym z głównych autorów tego sukcesu, kluczowym elementem w układance Roberto Manciniego. Wszystko sprawdziło się co do joty. Już w swoim ligowym debiucie przeciwko Swansea reprezentant Argentyny zdobył dwa gole, choć zagrał tylko przez ostatnie 30 minut. Łącznie w całym sezonie Premier League trafił do siatki rywali 23 razy, kończąc rozgrywki na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców. Został wybrany piłkarzem sezonu w zespole „The Citizens”. A wszystko podsumował 13 maja 2012 roku.

To właśnie ten dzień przyniósł jedno z najbardziej nieprawdopodobnych rozstrzygnięć w historii futbolu. Już wcześniej Manchester City dokonał niemożliwego, odrabiając w kilka tygodni kolosalną stratę do Manchesteru United i mając sprawę mistrzostwa kraju w swoich rękach. By sięgnąć po pierwszy od 44 lat tytuł, wystarczyło pokonać w ostatniej kolejce walczące o utrzymanie Queens Park Rangers. Po pierwszej połowie wszystko szło zgodnie z planem: „The Citizens” prowadzili przed własną publicznością 1:0. W drugiej części dwukrotnie do siatki trafiali jednak gracze QPR. Mistrzostwo zaczęło wymykać się z rąk.

A w 90. minucie nikt już w nie nie wierzył. Wciąż było 1:2, Manchester potrzebował więc dwóch goli, a ciągle bił tylko głową w mur. Kibice na trybunach płakali, ciskali szalikami, walili w krzesełka. Etihad Stadium powoli rozpoczynało żałobę. W 92. minucie sygnał do przebudzenia dał Edin Dzeko, strzelając na 2:2. Wciąż potrzebny był jednak zwycięski gol. I nadeszła 94. minuta, przy której „opisie” posłużę się poniższym filmikiem. Oto finisz sezonu w relacji na żywo najlepszego duetu komentatorów w Polsce:

– To mój najważniejszy gol w karierze. Bramka na wagę tytułu w ostatniej minucie zdarza się najwyżej raz w życiu – komentował swoje trafienie Sergio Agüero, zapewne jeszcze nie zdając sobie sprawy, że niezależnie od dalszej części swojej kariery na stałe zapisał się w historii Manchesteru City i piłki nożnej w ogóle. W obecnym sezonie tak spektakularnych wydarzeń nie należy się już spodziewać, bo Manchester United tytułu nie odda. Ale Agüero znów przypomniał o sobie fanom „Czerwonych Diabłów”, tym razem w bezpośrednim starciu. Tydzień temu w derbach miasta na Old Trafford to zespół w błękitnych trykotach zwyciężył. Gola na 2:1 zdobył właśnie wprowadzony wcześniej z ławki rezerwowych „Kun”, przeprowadzając efektowną indywidualną akcję.

Jedną z trudniejszych do zrozumienia decyzji trenera Roberto Manciniego jest ta, by Sergio Agüero regularnie sadzać na ławce. Argentyńczyk ma w tym sezonie sporo problemów ze zdrowiem, ale gdy tylko gra, wyróżnia się. Choć rywalizuje o miejsce w ataku z Carlosem Tevezem i Edinem Dzeko, a więc graczami, którzy również zasługują na pierwszy skład, nie powinno być wątpliwości co do jego przydatności. Agüero potwierdza zresztą swoją wartość, gdy tylko może. W minionym tygodniu, oprócz trafienia w derbach Manchesteru, strzelił jeszcze jednego bardzo ważnego gola – przeciwko Chelsea w Pucharze Anglii. Ostateczna wygrana 2:1 zapewniła City awans do finału najstarszych piłkarskich rozgrywek na świecie. Zdobycie FA Cup, oczywiście w przypadku zwycięstwa nad Wigan, osłodzi „The Citizens” nieudany sezon. Podobnie zresztą jak pokonanie w derbach United.

Mimo brutalnego faulu, którego się dopuścił, Sergio Agüero był bohaterem półfinału z Chelsea. To samo miano można mu przyznać jeśli chodzi o derby Manchesteru, a sumie daje to Argentyńczykowi zasłużony tytuł Gwiazdy tygodnia. Dzięki jego trafieniom z ostatnich kilku dni, kibice City prawdopodobnie będą mogli zupełnie inaczej spojrzeć na sezon 2012/2013. Do beczki dziegciu dwie łyżki miodu dolał Sergio „Kun” Agüero.

Czytaj więcej o: Atletico Madryt, Anglia, Hiszpania, Manchester City, Argentyna, Sergio Aguero, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Raport ligowy: Spadkowicze #6

    Po długiej przerwie na boiska wrócili piłkarze z Niemiec. Swoje pierwsze spotkanie od dłuższego czasu zaliczył Łukasz Piszczek. Jak wypadła Borussia oraz inne drużyny, które w obecnej Lidze Mistrzów musiały uznać wyższość rywali i pożegnały się z tymi elitarnymi rozgrywkami?

    czytaj więcej
  • Co za widowisko w hicie Premier League! Siedem goli i Liverpool przerwał passę City!

    Świetna passa Manchesteru City została powstrzymana. Podopieczni Pepa Guardioli przegrali pierwszy mecz w ligowym sezonie. Lepszy okazał się Liverpool, który na własnym stadionie wygrał 4:3.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Liverpool FC vs. Manchester City

    Szlagierem 23. kolejki angielskiej Premier League będzie starcie na Anfield, gdzie Liverpool FC podejmie u siebie lidera, Manchester City. Ekipa Josepa Guardioli w tym sezonie ligowym jeszcze nie przegrała żadnego meczu. „The Reds” będą chcieli być pierwszą drużyną w Anglii, która przerwie passę „The Citizens”.

    czytaj więcej
  • Gabriel Jesus wróci na mecz z FC Basel?

    Napastnik Manchesteru City, który obecnie zmaga się z urazem kolana, może być gotów do gry na pierwsze spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów z mistrzami Szwajcarii.

    czytaj więcej
  • Znamy pary 1/4 finału Copa del Rey

    Dzisiaj w Las Rozas, gdzie swoją siedzibę ma Hiszpańska Federacja Piłkarska, odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych Pucharu Króla.

    czytaj więcej

Komentarze (25)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze