Gwiazda tygodnia: Frank Lampard

Autor: Tomasz Delimat | 13.05.2013 15:15 | komentarzy: 9 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Kibice Chelsea Londyn – jak wszyscy – mają w zespole swoich bohaterów i swoich wrogów. Jeden z tych pierwszych właśnie pobił klubowy rekord pod względem ilości strzelonych goli. I właśnie zapewnił Chelsea grę w Lidze Mistrzów.

Franka Lamparda kochają fani, doceniają futbolowi eksperci, w tym i redakcja LigaMistrzow.com, wybierając go na Gwiazdę tygodnia. W tym miejscu pojawia się jednak wróg – czyli nienawidzony przez fanów „The Blues” trener Rafael Benitez, szukający na każdym kroku sposobności, by swego asa upokorzyć. I może nie wróg, ale człowiek, który wchodzi z kibicami na wojenną ścieżkę – Roman Abramowicz.

 

Chodzi oczywiście o kwestię podpisania nowego kontraktu. Lampardowi, żywej legendzie klubu, po obecnym sezonie wygasa umowa i coraz więcej wskazuje na to, że nie zostanie przedłużona. Ale nie dlatego, że jest to „piłkarz wypalony”, jak niedawno stwierdził jeden z polskich „ekspertów”. Nie dlatego, że Anglik nie angażuje się odpowiednio w grę, że jest za stary, że spóźnia się na treningi bądź wykrada pączki z klubowej jadalni. Nic z tych rzeczy. Mimo nieregularnej gry, Frank Lampard jest w tym sezonie najskuteczniejszym strzelcem klubu ze Stamford Bridge. Jego serce bije dla Chelsea, ale Abramowiczowi – jednemu z najbogatszych ludzi na świecie – żal jest paru funtów, by zapewnić piłkarzowi odpowiednią pensję.

 

A przecież Lampard mógł być dziś legendą nie Chelsea, a Manchesteru United. Sir Alex Ferguson przyznał ostatnio, że w 2001 chciał ściągnąć tego pomocnika do siebie. 23-letni wówczas gracz był wychowankiem znanej akademii piłkarskiej londyńskiego West Hamu, z której wywodzą się też grający obecnie na Old Trafford Rio Ferdinand czy Michael Carrick. Przechodząc do innego klubu ze stolicy, Lampard naraził się na gniew fanów „Młotów”. W tym sezonie zresztą znów dał im się we znaki – gdy właśnie w pojedynku z West Hamem strzelił swojego gola numer 200 w barwach Chelsea, podbiegł do sektora gości, by tam świętować to trafienie. W jego stronę poleciały monety i plastikowe butelki.

 

Frank Lampard został sprowadzony do Chelsea przez Claudio Ranieriego. Kosztował 11 milionów funtów i na początku ta kwota nie do końca się spłacała. Anglik był wystawiany na prawej stronie pomocy, gdzie wyraźnie nie czuł się najlepiej. Ale już wtedy znał swoją wartość. – Nie chcę być zmieniany w trakcie meczu. Odpoczynek interesuje mnie tylko wtedy, gdy przytrafi mi się kontuzja – takie słowa młodego Lamparda, rzucone w kierunku Ranieriego, przytoczył niedawno John Hollins, były piłkarz i trener Chelsea. Wielu szkoleniowców po tak aroganckiej wypowiedzi odsunęłoby zawodnika od składu. Włoch na szczęście tego nie zrobił.

 

Po przesunięciu na środek pomocy, Frank Lampard zaczął błyszczeć. Chelsea pod jego boiskowym kierownictwem zdobyła praktycznie wszystkie możliwe trofea, w tym wygrała upragnioną Ligę Mistrzów przed rokiem. W obecnym sezonie Anglik wiele meczów rozpoczyna jednak na ławce rezerwowych. Dlaczego? Tego nie wie nikt poza Rafaelem Benitezem i, zapewne, Romanem Abramowiczem. Hiszpański szkoleniowiec Chelsea podczas ostatniego niezwykle ważnego pojedynku z Tottenhamem przez cały mecz trzymał 34-latka na ławce, a w końcówce, przy stanie 2:2, wpuścił na plac gry będącego kompletnie bez formy Yossiego Benayouna. Również wynikiem 2:2 zakończył się pojedynek „The Blues” z Liverpoolem, gdy Lampard dał typowo taktyczną zmianę już w doliczonym czasie gry. Niejeden zawodnik, szczególnie tak klasowy, nie zniósłby takich upokorzeń.

 

Ale dla Franka Lamparda istotna jest tylko Chelsea. Nawet więc gdy wchodzi na kilka minut, daje z siebie wszystko. A kiedy jest na boisku, robi w grze londyńskiego zespołu tak dużą różnicę, że jest ją w stanie zauważyć nawet piłkarski laik. Tak było choćby ostatnio, w meczu ze Swansea, gdy krótko po wejściu z ławki za kontuzjowanego Ramiresa strzelił gola i zaliczył asystę, zapewniając zwycięstwo 2:0. Przede wszystkim odmienił zaś losy pojedynku w Birmingham w minioną sobotę. Aston Villa długo prowadziła 1:0, ale Lampard zdobył dwie bramki, zapewniając „The Blues” zwycięstwo i miejsce dające prawo gry w Lidze Mistrzów. Przy okazji najpierw wyrównał, a potem pobił klubowy rekord wszech czasów, należący dotychczas do Bobby'ego Tamblinga, który w latach 1959-1970 strzelił dla Chelsea 202 gole. Frank Lampard ma na swoim koncie już 203 trafienia, w dodatku grając na pozycji pomocnika.

 

Lampard to przykład zawodnika, który w trosce o dobro swojego ukochanego klubu jest w stanie schować dumę do kieszeni. W świecie wielkich pieniędzy i dyktatury petrodolarów, piłkarskie legendy – takie, jak pomocnik Chelsea – powinny być szczególnie cenione. Frank Lampard na szacunek sobie zasłużył i jego wyrazy otrzymuje od wiernych kibiców codziennie. Oby Abramowicz raz jeszcze przemyślał, czy aby i on nie powinien okazać tego szacunku klubowej ikonie. Benitez już nie musi – w przyszłym sezonie w Londynie go nie będzie.

 

Czytaj więcej o: Chelsea FC, Anglia, Frank Lampard, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (9)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze