I po strachu

Autor: Tomasz Delimat | 01.07.2013 13:05 | komentarzy: 13 | kategoria: Felieton |

Tego nie spodziewali się chyba nawet sami Brazylijczycy. Ich zespół narodowy, dotknięty czarodziejską różdżką Luiza Felipe Scolariego, wygrał Puchar Konfederacji. Wygrał w naprawdę wielkim stylu.

Dwa tygodnie temu pisałem tekst pod tytułem „Blady strach gospodarzy", wymieniając w nim trzy czynniki, których Brazylijczycy mogą się obawiać. Ostatecznie sprawdził się tylko jeden czarny scenariusz: zamieszki na ulicach. Te nieustannie się nasilały, miały miejsce dosłownie obok stadionów, na których rozgrywane były mecze. Ale to w sumie oczywiste, że w trakcie wielkiej piłkarskiej imprezy ludzie domagają się swoich praw – wtedy patrzy cały świat. Rząd brazylijski ma teraz rok, by uspokoić mieszkańców, spełniając choć część ich postulatów. Przecież na mundialu musi być bezpiecznie.

Na samych stadionach wszystko odbyło się jednak zgodnie z planem. Spotkania Pucharu Konfederacji były bardzo interesujące, padło nadspodziewanie wiele bramek – i to nie tylko dzięki udziałowi słabiutkiego Tahiti – z których pokaźna część to trafienia „palce lizać". Co zaś najważniejsze dla samych gospodarzy, ich zespół pokazał, że jest gotowy na walkę o złoty medal mistrzostw świata.

Działacze brazylijskiej federacji idealnie trafili w moment, w którym należało dokonać zmiany na ławce trenerskiej. Gdy wyraźnie nie szło Mano Menezesowi, postawiono na sprawdzony wariant w postaci Luiza Felipe Scolariego, który w 2002 roku wygrał z reprezentacją mundial. Roszada na stanowisku szkoleniowca nie przyniosła, jak to czasem bywa, natychmiastowych efektów. Zespół w przeddzień Pucharu Konfederacji wydawał się do tego turnieju po prostu nieprzygotowany, selekcjoner krytykowany był za brak powołań dla Ronaldinho czy Ramiresa. Nic nie wskazywało na przebudzenie.

Ale przebudzenie nadeszło, i to już w 3. minucie pierwszego meczu z Japonią. Piękny gol Neymara był symbolicznym początkiem fantastycznego turnieju w wykonaniu Brazylijczyków. Nowy gracz Barcelony udowodnił niedowiarkom, że naprawdę ma wielkie umiejętności, dzięki którym nawet teatralne upadki można puścić w niepamięć. Neymar błyszczał przez cały Puchar Konfederacji, idealnie wpasował się w to na wskroś ofensywne ustawienie, jakie zaproponował Scolari. Z zabójczą skutecznością akcje wykańczał tak krytykowany Fred, motorem napędowym zespołu był Paulinho, były gracz ŁKS-u Łódź. Rewelacyjnie dysponowani byli Luiz Gustavo czy David Luiz, na lewej obronie szalał Marcelo. A w bramce stał Júlio César, który w obecnej formie mógłby bronić w każdym klubie na świecie.

Gra Brazylii była efektowna, niezwykle atrakcyjna, a przede wszystkim skuteczna. W Pucharze Konfederacji „Canarinhos" wygrali wszystkie pięć meczów, zdobywając w nich łącznie 14 bramek, a tracąc tylko trzy! Zwieńczeniem znakomitego turnieju było rozgromienie Hiszpanów, którzy w ostatnich latach wygrywali dosłownie wszystko. W finałowym starciu na Maracanie odstawali od Brazylijczyków pod każdym względem. Nie dali sobie rady z szaleńczym tempem, jakie narzucili rywale, gubili się przy ich wysokim pressingu. Ekipa z Ameryki Południowej nie dała się zdominować, jak wszyscy w starciu z Hiszpanami. Nie czekała tylko na kontrataki. Brazylia narzuciła swój styl gry i zaprezentowała futbol z innej planety.

Zwycięzca Pucharu Konfederacji nigdy nie zdobył rok później mistrzostwa świata. Oczywiście trudno porównywać zakończony właśnie turniej do przyszłorocznego mundialu, gdzie wymagających rywali na drodze będzie znacznie więcej, a i presja mocno da się we znaki. Ale pierwszy trudny egzamin Brazylijczycy zdali doskonale. Jeśli przez najbliższe dwanaście miesięcy nic się w tym zespole nie popsuje, za rok na Maracanie „Canarinhos" mogą odbierać zupełnie inny puchar.

Czytaj więcej o: Hiszpania, David Luiz, Brazylia, Neymar, Marcelo, Julio Cesar, Paulinho, Puchar Konfederacji, Fred, Luiz Felipe Scolari

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (13)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze