Zapomniane gwiazdy: Rabah Madjer

Autor: Bartłomiej Misztal | 23.08.2013 19:40 | komentarzy: 5 | kategoria: Zapomniane gwiazdy |

Jeżeli ktoś kojarzy tego zawodnika choćby ze słyszenia, to będzie wiedział, że błyszczał on głównie w barwach FC Porto oraz na Mistrzostwach Świata w 1982 roku. To właśnie on był współautorem pierwszego Pucharu Europy dla „Smoków”. A podobno w krajach arabskich nie ma dobrych piłkarzy.

Szalona młodość

Mustapha Rabah Madjer przyszedł na świat 15 lutego 1958 roku w miejscowości Hussein-Dey, znajdującej się na przedmieściach Algieru, stolicy Algierii. Od najmłodszych lat wiedział, że to piłka nożna będzie jego kierunkiem w życiu. W 1972 roku zaczął więc swoją przygodę z lokalnym Onalait d’Hussein-Dey w którym spędził dwa lata jako junior. Następnym klubem był stołeczny NA Hussein-Dey. Po roku gry rozpoczął karierę w seniorskiej kadrze tego klubu.

Można powiedzieć, że okres gry Madjera był dla klubu z Algieru najlepszym czasem w historii. W 1977 roku stołeczna drużyna zdobyła wicemistrzostwo kraju. W 1978 roku udało jej się dojść do finału Afrykańskiego Pucharu Zdobywców Pucharów, w którym przegrała z gwinejskim Horoya AC. Rok później sięgnęła po Puchar Algierii wygrywając 2:1 z JS Kabylie.

Sam Madjer otrzymał w 1978 roku pierwsze powołanie do kadry narodowej Algierii. Sukces przyszedł niemal natychmiast, bo w tym samym roku kadra zdobyła złoty medal podczas All-Africa Games. Najlepsze było jednak dopiero przed nim. Algieria zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata w 1982 roku, które miały miejsce w Hiszpanii. Tam arabska reprezentacja zaskoczyła wielu ludzi swoją postawą.

Fuera, Fuera!

Reprezentacja Algierii nie miała łatwej drogi na mundialu w Hiszpanii. W grupie znajdowała się razem z Republiką Federalną Niemiec, Austrią oraz Chile. Wydawało się, że potwierdzi się teza o braku umiejętności piłkarskich wśród afrykańskich reprezentacji. RFN aż kipiał od gwiazd, jak Paul Breitner, Karl-Heinz Rummenige czy też przyszła legenda Lothar Mathaeus. W Austrii niekwestionowanym liderem był Hans Krankl, drugi najlepszy piłkarz Europy z 1978 roku wg magazynu France Football. Jedynie reprezentacja Chile mogła być w zasięgu Algierii.

Pierwszy mecz Madjer i spółka rozgrywali przeciwko reprezentacji RFN w Gijon. Wydarzyła się wówczas rzecz niebywała, która zaskoczyła wszystkich fanów na trybunach oraz tych, którzy śledzili to spotkanie. W 54. minucie jako pierwszy do siatki trafił Rabah Madjer, który dobił uderzenie Lakhdara Belloumiego. W 68. minucie wyrównał as Bayernu Monachium, Karl-Heinz Rummenige, lecz nie cieszył się zbyt długo z tej bramki, gdyż minutę później po błyskawicznej akcji Harald Schumacher musiał wyjmować piłkę z siatki. Strzelcem tego gola był Belloumi.

Reprezentacja Algierii była w transie. Niemcy robili co mogli, ale nie byli w stanie przedrzeć się przez zawodników z Afryki. Mało tego, obrońca Chaabane Merzekane był bliski podwyższenia wyniku po fantastycznym rajdzie przez prawie całą długość boiska. Pod koniec spotkania Madjer mógł ponownie wpisać się na listę strzelców, ale tym razem jego uderzenie powędrowało obok bramki. Kiedy sędzia zagwizdał po raz ostatni, reprezentanci Algierii wiedzieli, że to może być ich turniej.

Drugi mecz z Austrią zakończył się dla Algierczyków porażką, ale nadzieje na historyczne wyjście z grupy wciąż były duże. Ostatnią przeszkodą było spotkanie z Chile. W niezwykle dramatycznych okolicznościach reprezentacji Algierii udało się zwyciężyć po dwóch trafieniach Salaha Assada i jednym Tedja Bensaouli. Mecz zakończył się wynikiem 3:2.

To jednak nie oznaczało jeszcze awansu Algierii. Wszystko zależało od pojedynku RFN z Austrią. W przypadku jedno lub dwubramkowego zwycięstwa Niemców, do dalszej fazy przechodzili zarówno oni, jak i Austriacy. Pretendenci do zdobycia kolejnego tytułu Mistrza Świata już w 10. minucie objęli prowadzenie za sprawą Horsta Hrubescha. Kolejne 80 minut to głownie wymiana podań między jednymi a drugimi. Kibice hiszpańscy, którzy oglądali to spotkanie z trybun stadionu w Gijon momentalnie wyczuli oszustwo. Zaczęli więc przez praktycznie całe spotkanie krzyczeć w kierunku jednej i drugiej drużyny „Fuera!” czyli „Wynoście się!”. Ani RFN, ani Austriacy nie przejęli się tymi wyzwiskami i mecz zakończył się wynikiem dającym awans obu europejskim ekipom. Algieria musiała wracać do domu, a Rabah Madjer obiecał sobie, że w przyszłości odegra się na Niemcach.

Przedsionek raju

Wielu piłkarzy z Algierii przenosiło się w tamtych latach do francuskiej Ligue 1. Tak też było w przypadku Madjera, który zdecydował się przejść do stołecznego Racing Paryż. Dla francuskiego klubu zdobył 23 bramki w 50 spotkaniach. Po roku zgłosiło się po niego FC Porto, ale z racji zbyt dużej ilości zagranicznych graczy, Madjer musiał spędzić początek sezonu w Tours do czasu, aż zwolni się miejsce dla niego. Pod koniec 1985 roku mógł już grać w koszulce Porto.

Rabah zdawał sobie sprawę z tego, że dzięki grze dla portugalskiego klubu ma ogromną szansę zaistnieć na całym świecie. Już w pierwszym sezonie mógł cieszyć się z tytułu mistrzowskiego dla Porto. Do tego doszedł Superpuchar Portugalii oraz możliwość gry w rozgrywkach Pucharu Europy. Dla Madjera było to jak skok do innego świata; wreszcie mógł udowodnić swoją wartość.

Po drodze do nieba

FC Porto brylowało w Pucharze Europy w sezonie 1986/1987. Już w pierwszej rundzie udało mu się pokonać maltański Ajax Rabat, strzelając łącznie 10 bramek i nie tracąc ani jednej. Madjer zdobył wówczas jednego z goli. W drugiej rundzie było nieco trudniej. Czeskie Vitkovice Ostrawa wygrały pierwsze spotkanie. Rewanż należał jednak do „Smoków” które rozbiły mistrzów Czechosłowacji 3:0 na Estadio das Antas.

Ćwierćfinał był już naprawdę wymagający. Przeciwnikiem było duńskie Brondby. Pierwsze spotkanie zostało rozegrane w Porto, gdzie Rabah Madjer zdobył bramkę na wagę zwycięstwa. W rewanżu było trochę nerwów. W 38. minucie Steffenson strzelił gola dającego remis w dwumeczu. Mistrz Portugalii nie chciał dogrywki, więc próbował przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Udało się w końcu w 74. minucie, a autorem bramki był Juary.

W półfinale na Porto czekała drużyna Dynama Kijów, z Olegiem Błochinem na czele. Pierwsze starcie było niezwykle napięte i zakończyło się wygraną Portugalczyków 2:1. W rewanżu w Kijowie podopieczni Artura Jorge utrzymali dobrą passę i wyeliminowali radziecki klub powtarzając wynik z Porto. Ich rywalem w finale miał być Bayern Monachium, który gładko poradził sobie z Realem Madryt w starciach półfinałowych. Madjer poczuł że to może być właśnie moment zemsty za mundial w Hiszpanii.

Boska pięta Madjera

27 maja 1987 roku na wiedeńskim Praterze został rozegrany finał Pucharu Europy pomiędzy FC Porto a Bayernem Monachium. „Smoki” miały historyczną szansę sięgnąć po to trofeum po raz pierwszy w historii.  Ich rywal miał dzięki zwycięstwu w tym finale wyrównać rekord Liverpoolu pod względem ilości wygranych pucharów w najbardziej elitarnych rozgrywkach piłkarskich w Europie. Trenerem Bayernu był Udo Lattek, człowiek, który już raz sięgnął po Puchar Europy z monachijskim klubem w 1974 roku. Teraz mógł powtórzyć ten wyczyn.

Do przerwy niewiele układało się po myśli Porto. W 24. minucie po fatalnym błędzie defensywy „Smoków” Ludwig Kögl trafił do bramki strzeżonej przez Józefa Młynarczyka. Podopieczni Artura Jorge schodzili do szatni przegrywając jednym golem. W drugiej połowie cała drużyna odżyła, głównie za sprawą Rabaha Madjera. Algierczyk raz po raz niepokoił Jean Marie Pfaffa. Porto napierało bez przerwy.

W 79. minucie zdarzyło się coś, co przeszło do historii piłki nożnej. Podczas jednej z akcji mistrza Portugalii piłka trafiła pod nogi Juary. Brazylijczyk zagrał lobem w stronę Madjera, a ten odwrócił się plecami w stronę bramki i uderzył piętą w futbolówkę. Takiego gola nikt się nie spodziewał.

– To byłoby najwspanialsze trafienie jakie w życiu widziałem, gdyby Rabah nie odwrócił się po jego oddaniu – powiedział Pele po tym spotkaniu.

To nie koniec popisów Madjera. Algierczyk trzy minuty później popisał się świetnym rajdem lewą stroną boiska, dograł piłkę w stronę Juary, a Brazylijczyk pewnym strzałem zdobył gola na wagę Pucharu Europy. FC Porto zdobyło po raz pierwszy to trofeum. Rabah Madjer po tym meczu mówił, że jego postawa w finale była zemstą za nieuczciwie rozegrane spotkanie pomiędzy RFN a Austrią na mundialu w Hiszpanii. Tak oto reprezentant Algierii przeszedł do historii piłki nożnej, a jego strzał do dzisiaj jest wymieniany jako jeden z najpiękniejszych.

Gra toczy się dalej

Madjer oraz jego klub kontynuowali dobrą passę na arenie międzynarodowej. Mając u siebie Puchar Europy pozostały im do wzięcia dwa inne trofea: Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. Ten pierwszy udało się zdobyć po zwycięstwie w dwumeczu nad Ajaxem Amsterdam. Pozostał jeszcze tytuł najlepszej drużyny globu.

W japońskim Tokyo 13 grudnia 1987 roku został rozegrany mecz pomiędzy FC Porto a urugwajskim Penarol Montevideo. Tego dnia zaczął padać gęsty śnieg i całe boisko przypominało pogorzelisko. W dodatku po kilku minutach od rozpoczęcia gry piłka pękła. Trzeba było ją wymienić. Gra była bardzo chaotyczna, ale mecz został rozegrany do końca.

W pierwszej połowie to Porto wyszło na prowadzenie. Fernando Gomez dobił uderzenie Rabaha Madjera. Wydawało się, że „Smoki” bez problemu zdobędą Puchar Interkontynentalny. Tak się nie stało. W 80. minucie po zamieszaniu w polu karnym Ricardo Viera pokonał dobrze broniącego w tym meczu Młynarczyka. Dopiero dogrywka wyłoniła zwycięzcę. Wynik ustalił Madjer, który uprzedził jednego z obrońców Penarolu i niepilnowany kapitalnym lobem pokonał bramkarza rywali, dając zwycięstwo Porto.

Rok 1987 był najlepszy w karierze Algierczyka. Madjer poza trofeami klubowymi otrzymał wyróżnienie indywidualne. Wygrał w plebiscycie na najlepszego piłkarza Afryki. Wydawało się, że nic mu więcej nie potrzeba do szczęścia. Los jednak był dla niego na tyle łaskawy, że pozwolił mu osiągnąć więcej.

Gdzie ja pomieszczę te trofea?

Madjer nie ustępował w zdobywaniu kolejnych pucharów. Do kolejnego mistrzostwa kraju dorzucił Puchar Portugalii. W 1988 roku postanowił na chwilę zagościć w Valencii, gdzie spędził kilka miesięcy, po czym powrócił do Porto. W 1990 roku po raz kolejny zdobył tytuł mistrzowski oraz Superpuchar Portugalii.

Udało mu się również wywalczyć trofea razem z reprezentacją Algierii. Najpierw w 1990 roku zdobył Puchar Narodów Afryki po zwycięstwie w finale z Nigerią, a rok później on i koledzy z reprezentacji wygrali w Pucharze Narodów Azji i Afryki pokonując Iran. W tym roku zakończyła się kariera genialnego piłkarza w barwach FC Porto. Na finiszu wspaniałej przygody wygrał Puchar Portugalii dla klubu, który pozwolił mu zabłysnąć w piłkarskim świecie. Przez kolejny sezon reprezentował barwy katarskiego Quatar SC, by zakończyć piłkarską karierę w 1992 roku mając 34 lata, uznanie na całym świecie i sporą ilość trofeów.

Trenowanie nie jest dla mnie

Zaraz po zakończeniu piłkarskiej kariery Madjer otrzymał propozycję pracy jako szkoleniowiec. Pierwszym sprawdzianem miała być reprezentacja Algierii oraz zapewnienie jej awansu do Mistrzostw Świata w 1994 roku w USA. Plan nie został wykonany, a sam Madjer pokłócił się z algierską federacją piłkarską w 1995 roku. W związku z takim obrotem spraw, postanowił powrócić do Portugalii i przez dwa sezony szkolił drużynę młodzieżową FC Porto.

Po zakończeniu przygody ze „Smokami” zaczął trenować katarskie kluby. Najpierw prowadził Al Saad, a następnie Al-Wakrah. Z ostatnim z nich wywalczył mistrzostwo Kataru. Następnie powrócił do trenowania reprezentacji swojego kraju z przerwami. Ostatecznie, kiedy Algieria nie zakwalifikowała się do Mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku, Madjer przestał być szkoleniowcem.

Jeszcze w sezonie 05/06 został trenerem Al-Rayyan, ale nie wywalczył niczego z katarskim klubem. Koniec końców zrezygnował z pracy jako szkoleniowiec. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego stacja telewizyjna Al-Jazeera Sport. Do dzisiaj jest ekspertem piłkarskim. Po drodze zdobywał również liczne wyróżnienia. Kilkakrotnie uznawano go piłkarzem roku w Algierii. W 2009 roku wybrano go na najlepszego piłkarza w historii reprezentacji Algierii razem z Lakhdarem Belloumi, a jego nazwisko figuruje na piątym miejscu w rankingu na najlepszego piłkarza Afryki. Szkoda, że mało ludzi dzisiaj o nim pamięta.

Czytaj więcej o: FC Porto, Zapomniane gwiazdy, Rabah Madjer, Algieria

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Wypowiedzi trenerów po meczu FC Porto – Juventus FC

    We jednym ze wczorajszych spotkań 1/8 finału Ligi Mistrzów „Stara Dama” pokonała 2:0 „Smoki”. Po zakończeniu tej rywalizacji trenerzy obu ekip odpowiadali na pytania dziennikarzy.

    czytaj więcej
  • Estádio do Dragão zdobyte. Juventus blisko awansu

    Trener Massimiliano Allegri może być zadowolony ze swoich piłkarzy po wtorkowym meczu Ligi Mistrzów. Jego zawodnicy pokonali na wyjeździe FC Porto i są zdecydowanie bliżej awansu do kolejnej rundy.

    czytaj więcej
  • Espírito Santo: Zamierzamy stworzyć wspaniałe widowisko

    Szkoleniowiec FC Porto na konferencji przedmeczowej powiedział m.in., że choć jego zespół czeka wielkie wyzwanie, to oczekuje widowiskowej gry ze strony obu ekip.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Porto vs. Juventus

    Minęło zaledwie kilka godzin od wtorkowych meczów Ligi Mistrzów, a już czekają na nas kolejne. W jednym z nich spotkają się FC Porto oraz Juventus. Rola faworyta przypadła Juventusowi, ale czy słusznie?

    czytaj więcej
  • Dybala: Jestem bliski podpisania nowej umowy

    Napastnik Juventusu, Paulo Dybala potwierdził, że dostał ofertę nowego kontraktu i jest coraz bliższy podpisania jej. Wcześniej prezydent, Giuseppe Marotta zapewniał, że obie strony są bliskie osiągnięcia porozumienia. Argentyński napastnik jest na liście życzeń Barcelony, Realu Madryt i Manchesteru City.

    czytaj więcej

Komentarze (5)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze