O włos

Autor: Rafał Bedlewicz | 27.08.2013 13:41 | komentarzy: 4 | kategoria: Historia LM |

O włos było już nie raz. Gdy w 1996 roku Widzew z jednym tylko grupowym zwycięstwem (nota bene nad Steauą) opuszczał Ligę Mistrzów, zatrzasnął rodakom bramy do piłkarskiego raju na wiele lat. Do przedsionka – decydującej fazy – trafialiśmy od tamtej pory 12 razy. I choć nigdy nie było tak blisko, to wyniki, które dziś dałyby awans, można policzyć na palcach jednej ręki.

Włos krótszy niż zwykle

Dlaczego krótszy? Głównie dlatego, że w tych 12 bojach zadanie ,,wyjechać i nie przegrać’’ to wciąż było za wiele. Tak więc ani ŁKS, ani Widzew, ani warszawskie Legia i Polonia, ani Wisła Kraków nie zanotowały wcześniej na wyjeździe nawet remisu. Ba, sukces Łodzian z 1996 roku, którego resztki, tak spragnieni, spijamy do dziś, również przebiegł w bólach porażki na obczyźnie. Po zwycięstwie 2:1 w Polsce, na duńskiej ziemi Widzew przegrywał z Brondby już 0:3, by po przerwie zdobyć bramkę, a decydującą (pozwalająca awansować dzięki lepszemu bilansowi) strzelić w 89. minucie. A był to przecież czas, gdy chętni do gry w Lidze Mistrzów musieli pokonać tylko jedną rundę kwalifikacyjną.

Poza tym Legia, choć w Europie defensywą nie błyszczy, w Bukareszcie zdołała stracić ledwie jednego gola. Sukces? Wielki zważywszy na to, że prócz starć ŁKS-u z Manchesterem United (0:2 w dwumeczu) i Wisły z APOEL-em Nikozja (2:3), w ciągu 180 minut Polacy zawsze wyciągali piłkę z siatki przynajmniej 4 razy.

Podejście Polonii i nieudany rewanż Wisły

Tak było w 2000 roku, gdy mistrzowska Polonia w meczu rozgrywanym na płockim stadionie im. Kazimierza Górskiego uciułała ledwie remis 2:2 z greckim Panathinakosem, w którego składzie brylował Krzysztof Warzycha (503 mecze, 288 goli). W rewanżu Grecy po godzinie prowadzili 2:0, bramka Bąka w końcówce nie zmieniła już nic.

Pięć lat później odwet na Grekach miała wziąć krakowska Wisła. Zadanie udałoby się wykonać, gdyby w eliminacjach do LM rozgrywano tylko jedno spotkanie.

Drugi mecz przeszedł do historii jako jeden z najbardziej pechowych w wykonaniu polskich drużyn. Do 87. minuty Wiślacy przegrywali w Atenach ledwie 1:2. Wtem jednak Dimítrios Papadópoulos trafił na 3:1, a w dogrywce awans gospodarzom zapewnił Ilías Kótsios. Po meczu ówczesny trener Wisły, Jerzy Engel mówił:

– Zabrakło kilku minut, aby zgarnąć wielką pulę pieniędzy. Dzięki temu Wisła mogłaby zostać wzmocniona i byłaby jeszcze silniejszym, ciekawszym zespołem.

Jak nie Grecy, to Cypryjczycy

 Krakowianie po raz drugi próbowali w 2011 roku.

– Tu wszyscy myślą, że to Wisła jest faworytem, a na Cyprze, że APOEL. Szanse trzeba więc ocenić pół na pół. APOEL to doświadczona drużyna, grała już w Lidze Mistrzów. Musimy po raz pierwszy w historii awansować do fazy grupowej – lakonicznie komentował starcie trener Robert Maaskant. Lakonicznie, bo szanse tak odległych sobie drużyn, mogło zweryfikować tylko boisko. I zweryfikowało. Wisła, która na swoim obiekcie potrafiła walczyć z gigantami pokroju Barcelony, czy Interu Mediolan, skutecznie stawiła opór szalejącym Cypryjczykom.

W rewanżu rywale pokazali inną twarz. Do 54. minuty prowadzili już 2:0. Wydawało się, że awansu nie wypuszczą z rąk, ale w 71. minucie gola na 1:2 strzelił Cezary Wilk. Gwałtownie poprawione nastroje wśród polskich fanów znów odmieniła… 87. minuta. Akcja lewą flanką, podanie do Ailtona, obrót, strzał i 3:1. Koniec marzeń o Lidze Mistrzów. Na otarcie łez Krakowianom została gra w Lidze Europy i sensacyjny awans z fazy grupowej. W szóstej kolejce, w meczu – wydawało się – o czapkę gruszek wygrali z Twente 2:1, w tym czasie w Londynie Odense ostatnią akcją meczu wyrwało punkt Fulham (wcześniej Duńczycy przegrali aż 4 razy) i tym samym wpuściło Polaków kosztem Anglików do kolejnej fazy LE. Obyśmy w tym sezonie mogli się cieszyć emocjami jeszcze większego kalibru.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Panathinaikos Ateny, Wisła Kraków, Historia Ligi Mistrzów, Apoel Nikozja

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (4)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze