Trzeci triumf Milanu – sezon 1988/89

Autor: Rafał Krysztopa | 11.10.2013 11:05 | komentarzy: 11 | kategoria: Historia LM |

Aż 30 lat przyszło czekać Milanowi na trzeci Puchar Europy. Trofeum „Rossonerim” zapewniło dopiero pojawienie się na San Siro Arrigo Sacchiego i magicznej trójki Holendrów.

Początek lat 80-tych środowisko skupione wokół Milanu najchętniej wymazałoby z pamięci. Reputacja mediolańczyków w wyniku degradacji z ligi, skandali korupcyjnych i zadłużenia została poważnie nadszarpnięta. Dwukrotni mistrzowie Europy wyczekiwali zbawiciela, który objawił się „Rossonerim” w osobie magnata medialnego Silvio Berlusconiego. Nowy właściciel mediolańskiego klubu spłacił wszystkie długi oraz wyłożył pieniądze na zakup europejskiej klasy piłkarzy. Pod wodzą nowego szkoleniowca Arrigo Sacchiego, Milan prezentował przyjemny dla oka, a jednocześnie diabelsko skuteczny futbol. Trójka sprowadzonych przez Arrigo Sacchiego Holendrów, Frank Rijkaard, Ruud Gullit i Marco van Basten, poprowadziła mediolańczyków to triumfu w Serie A w 1988 roku. Przed Milanem Europa stała otworem.

Rundy wstępne

Milan zasygnalizował swoje wysokie ambicje już w pierwszej rundzie, gdy w dwumeczu ograł Lewski Sofia aż 7:2 – cztery bramki padły łupem Marco van Bastena. Obrońcy tytułu PSV Eindhoven otrzymali w pierwszej rundzie wolny los. Z awansem do drugiej rundy nie miały kłopotów zespoły aspirujące do zdobycia Pucharu Europy. Real Madryt odprawił norweskie Moss FK 4:0. W imponującym stylu w kolejnej rundzie zameldowała się również Steaua Bukareszt, która w dwumeczu nie dała szans Spartcie Praga 7:3. Celtic wyrzucił za burtę rozgrywek węgierski Honved, a FC Porto uporało się z HJK Helsinki. Największe trudności z awansem do drugiej rundy zanotował Werder Brema, który w pierwszym spotkaniu z Dynamem Berlin przegrał aż 3:0. Bremeńczycy w rewanżu nie dali żadnych szans oponentowi z Niemiec Wschodnich, wygrywając spotkanie w Berlinie aż 5:0.

Wyczyn Werderu Brema w drugiej rundzie skopiowało Galatasaray, które po pierwszym przegranym 0:3 spotkaniu z szwajcarskim Xamax Neuchatel, w rewanżu wygrało 5:0 – trzy ostatnie bramki padły w przeciągu zaledwie 12. minut. AS Monaco prowadzone przez młodego francuskiego szkoleniowca Arsene’a Wengera w dwumeczu wyeliminowało Club Brugge 6:2, zaś Steaua Bukareszt do domu wysłała Spartak Moskwa.

Potyczka mistrzów

W drugiej rundzie los złączył dwóch triumfatorów PKME, obrońca trofeum PSV Eindhoven skrzyżowało rękawice ze zwycięzcą Pucharu Europy z 1987 roku – FC Porto. W pierwszym spotkaniu Holendrzy bezceremonialnie przejechali się po rywalach, wygrywając w Eindhoven 5:0, czym zapewnili sobie awans do kolejnej rundy. W rewanżu Porto na otarcie łez wygrało 2:0. W znacznie trudniejszym położeniu znalazł się Real Madryt, któremu to Górnik Zabrze napsuł sporo krwi. Z Zabrza „Królewscy” wyjechali ze skromną zaliczką 1:0. Również na Santiago Bernabeu Hiszpanie za sprawą Hugo Sancheza szybko objęli prowadzenie, lecz przyjezdni z Polski nie złożyli broni. Górnik Zabrze odpowiedział dwoma bramkami i to teraz Polacy – dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe – znajdowali się bliżej ćwierćfinału. Ostatecznie gole z końcówki Hugo Sancheza i Emilio Butragueno pogrzebały marzenia Polaków o awansie.

Generał „Mgła”

Również po ciężkiej przeprawie do kolejnej rundy awansował AC Milan. Na San Siro „Rossoneri” jedynie zremisowali 1:1 z Crvena Zvezda. W rewanżu serbski klub po bramce Dejana Savicevicia prowadził już 1:0. Zwycięstwo belgradczyków wydawało się już niemal przesądzone, dwóch piłkarzy AC Milanu otrzymało czerwone kartki. Na szczęście mediolańczyków okolice Belgradu są bardzo mgliste i właśnie za sprawą mgły mecz przerwano w 57. minucie.

Spotkanie zostało wznowione następnego dnia. Na bramkę Marco van Bastena odpowiedział Dragan Stojkovic. W trakcie meczu koszmarnej kontuzji doznał Roberto Donadoni. Życie uratował mu fizjoterapeuta Zvezdy, który złamał mu szczękę, by umożliwić przepływ powietrza do płuc. W końcówce bramce samobójczą zdobył zawodnik Crvena Zvezda, którego to trafienia nie zauważyli jednak sędziowie. O zwycięstwie Milanu przesądziły dopiero rzuty karne.

Wątpliwy karny

Minęły niespełna 3 lata od jednego z najbardziej niespodziewanych triumfów w historii Pucharów Klubowych Mistrzów Europy, Steaua Bukareszt nad FC Barcelona. Piłkarze pamiętający ów historyczny sukces – Stefan Iovan, Adrian Bumbescu, Marius Lacatus i Victor Piturca – zostali zasileni przez świeżą krew. Do Steaua dołączyli Dan Petrescu, Ilie Dumitrescu i genialny ofensywny pomocnik Gheorghe Hagi. Wielu obserwatorów uważało ten skład Steaua za lepszy od tego, który w 1986 roku podnosił w górę Puchar Europy. Bułgarzy zademonstrowali swoją moc w ćwierćfinale, po przegranym 0:1 spotkaniu z IFK Goteborg, w rewanżu Steaua wygrała aż 5:1.

Kontrowersyjny przebieg miało ćwierćfinałowe spotkanie Milanu z Werderem Brema. W spotkaniu w Bremie Werderowi nie uznano gola z powodu dyskusyjnego faulu na bramkarzu. W kolejnym już spotkaniu nie uznano również gola mediolańczykom, choć piłka przekroczyła linię bramkową. Jakby tego było mało „Rossonerim” nie przyznano dwóch rzutów karnych. Ostatecznie o awansie Milanu przesądził wątpliwy karny wykorzystany przez Marco van Bastena.

W kolejnym ćwierćfinałowym pojedynku Real Madryt został skojarzony z PSV Eindhoven. W barwach holenderskiego klubu ogrywał się nieznany szerszej publiczności Romario, któremu dwumecz z „Królewskimi” otworzył drzwi do wielkiej kariery. W obu spotkaniach z Hiszpanami gole brazylijskiego snajpera wyrównywały stan spotkania na 1:1. Na gola z dogrywki Rafaela Martina Vazqueza Romario nie był już w stanie odpowiedzieć. Stawkę półfinalistów uzupełniło Galatasaray Stambuł, które ograło AS Monaco.

Starcie królów

W pierwszym półfinale Galatasaray Stambuł stanęło w szranki z Steaua Bukareszt. Ekipa ze Stambułu mogło stać się pierwszą turecką drużyną, która zagrałaby w finale PKME. Galatasaray zostało jednak rozjechane przez doskonale dysponowanych Rumunów. W Bukareszcie Steaua rozgromiła Turków aż 4:0. W Stambule padł remis 1:1.

Prawdziwym rarytasem dla kibiców piłkarskich stał się drugi półfinał. Pojedynki Milanu z Realem Madryt elektryzowały widownię od początku istnienia europejskich rozgrywek. Starcie gigantów rozpoczęło się lepiej dla „Królewskich”, którzy w 42. minucie objęli prowadzenie za sprawą Hugo Sancheza. W 77. minucie wynik spotkania wyrównał Marco van Basten. W rewanżu Milan rozegrał doskonałe zawody. Brian Glanville opisał to tak: „Na pokaz gry Milanu składała się techniczna doskonałość, szybkość i dynamika oraz genialne przemieszczanie się po polu gry. Dwóch graczy z przodu, Gullit i van Basten, zagrali jeden ze swoich lepszych meczów, w którym zachwycili połączeniem siły, umiejętności oportunizmu“. Pokaz siły Włochów zakończył się pogromem 5:0.

Perfekcja Sacchiego

Finał Pucharu Mistrzów z 1989 roku stał się najbardziej masową imprezą w dotychczasowych dziejach europejskich pucharów. Według szacunków do Barcelony udało się około 80 tysięcy sympatyków Milanu. Steaua ze strony swoich kibiców nie mogła liczyć aż na tak pokaźne wsparcie fanów, lecz Rumuni w barcelońskim finale nie byli skazywani na pożarcie. Anghel Iordanescu nie mógł skorzystać z usług zawieszonego Ilie Dumitrescu, lecz mimo to Steaua nadal w swych szeregach posiadała piłkarzy o wyjątkowych walorach. Mariusa Lacatusa z drugiej linii mieli wspierać Gheorghe Hagi, Dan Petrescu oraz Tudorel Stoica. W szeregach „Rossonerich” z czasem walczył Ruud Gullit, który po półfinałowym spotkaniu z Realem Madryt przeszedł operację chrząstki.

Tifosi Milanu

W finałowym spotkaniu Steaua nie postawiła zbyt wysokich wymagań Milanowi. Po dwa trafienia zaliczyli Marco van Basten i Ruud Gullit, pojedynek zakończył się pogromem 4:0. Po spotkaniu bramkarz Staua, Silviu Lung powiedział: „Nigdy wcześniej, w całym swoim bramkarskim życiu, nie musiałem bronić aż tylu strzałów”.

Uderzenie Marco van Bastena

Arrigo Sacchi czuł, że prowadzony przez niego zespół otarł się o perfekcję: „Gdy się obudziłem dzień po zwycięstwie nad Steauą Bukareszt, opanowało mnie uczucie, którego nigdy wcześniej nie doznałem. Co więcej, nigdy później już go też nie doświadczyłem. Czułem w ustach słodki smak zwycięstwa. Zdałem sobie sprawę, że jest to apoteoza pracy, jaką włożyłem w całe moje dotychczasowe życie”.

Finał (Camp Nou, Barcelona. 24-05-89)

AC Milan – Steaua Bukareszt 4:0 (3:0) Gullit 18’ i 39’, van Basten 28’, 47’

Milan: Giovanni Galli; Mauro Tassotti, Franco Baresi (C), Alessandro Costacurta (Filippo Galli 74'), Paolo Maldini, Angelo Colombo, Frank Rijkaard, Roberto Donadoni, Carlo Ancelotti, Ruud Gullit (Pietro Paolo Virdis 60'), Marco van Basten.
Trener: Arrigo Sacchi.

Steaua: Silviu Lung; Dan Petrescu, Adrian Bumbescu, Stefan Iovan, Nicolae Ungureanu, Daniel Minea, Gheorghe Hagi, Tudorel Stoica (c), Iosif Rotariu (Gavril Balint 46'), Marius Lacatus, Victor Piturca.
Trener: Anghel Iordanescu.
Sędzia: Karl-Heinz Tritschler.
Widownia: 97,000.

 

Czytaj więcej o: Historia Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • O włos

    O włos było już nie raz. Gdy w 1996 roku Widzew z jednym tylko grupowym zwycięstwem (nota bene nad Steauą) opuszczał Ligę Mistrzów, zatrzasnął rodakom bramy do piłkarskiego raju na wiele lat. Do przedsionka – decydującej fazy – trafialiśmy od tamtej pory 12 razy. I choć nigdy nie było tak blisko, to wyniki, które dziś dałyby awans, można policzyć na palcach jednej ręki.

    czytaj więcej
  • W cieniu Heysel – sezon 1984/85

    Finał Pucharu Mistrzów pomiędzy Juventusem a Liverpoolem miał być zwieńczeniem bardzo dobrego sezonu. Dramat na Heysel sprawił jednak, że futbol zszedł na dalszy plan.

    czytaj więcej
  • Złoty Bayern – sezon 1973/74

    Po trzech kolejnych triumfach Ajaksu Amsterdam zdawało się, że rekord Realu Madryt może zostać pobity. Jednak latem 1973 roku Johan Cruyff zamienił ponury Amsterdam na słoneczną Barcelonę. Po odejściu Holendra Ajax rozpoczął zjazd po równi pochyłej. Centrum europejskiego futbolu przeniosło się zaś 800 km na południowy-wschód do Monachium. Miejscowy Bayern jako pierwszy niemiecki zespół w 1974 roku wygrał Puchar Mistrzów.

    czytaj więcej
  • Futbol Totalny – sezon 1970/71

    W wyzwolonej kulturowo Holandii na początku lat 70. doszło do jednej z największych rewolucji w dziejach futbolu. Trenerzy pokroju Rinusa Michelsa wprowadzili piłkę nożną na wyższy poziom – totalny. Ajax Amsterdam stał się pierwszym zespołem, który w pełni wykorzystał zalety nowego systemu. Holendrzy dzięki Futbolowi Totalnemu sięgnęli po Puchar Mistrzów w sezonie 1970/71.

    czytaj więcej

Komentarze (11)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze