Gwiazda tygodnia: Luis Suárez

Autor: Martyna Dębińska | 10.12.2013 00:00 | komentarzy: 11 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Nie mogło być inaczej. Bohater zeszłego tygodnia, zdobywca czterech, jakże ładnych bramek i asysty w jednym meczu. W następnym dołożył jeszcze gola. Robi wrażenie?

Jak dziecko we mgle.

Nie ma sensu koncentrować się na przeszłości Suáreza, ponieważ wszystko to już opisaliśmy w zeszłym roku. Skupmy się tylko na najważniejszych kwestiach, na tym, co wpłynęło tak, a nie inaczej na nasze postrzeganie Urugwajczyka. Napastnik Liverpoolu to niezaprzeczalnie zawodnik nietuzinkowy. Na boisku prawdziwy artysta, a jego bramki często ogląda się z otworzoną ze zdziwienia buzią i wciska raz po raz replay. Zresztą, nie dotyczy to tylko i wyłącznie bramek, ponieważ Luis Suárez czaruje także wspaniałymi zagraniami, swobodą, z jaką porusza się z piłką przy nodze. Jednak, jak większość artystów, i on jest dość kontrowersyjną postacią. Dlaczego? No cóż, chyba każdy pamięta incydent z Patrickiem Evrą. Rasistowskie zachowanie snajpera przysporzyło mu wielu problemów, tym bardziej, że świat futbolu zacięcie walczy z takim postępowaniem. Lecz to także zostało opisane we wcześniejszym artykule. Od tamtego czasu „El Pistolero” nie zmienił się w pokornego i grzecznego chłopca. Wręcz przeciwnie, zawodnik znów rozrabia na angielskich boiskach. Co jeszcze zmalował? Ano chociażby słynne ugryzienie Branislava Ivanovicia. Zdarzyło mu się to nie po raz pierwszy, bowiem dopuścił się tego samego grając jeszcze w barwach Ajaxu Amsterdam. Tak, jak wtedy, tak teraz nie obyło się bez kary zawieszenia na mecze ligowe. Oby tylko Suárez wyciągnął z tego lekcje...

Suarez

Syn marnotrawny.

Między innymi takie wydarzenia sprawiają, że zamiast zachwycać się tym, co Urugwajczyk wyczynia z piłką, spada na niego ogromna fala krytyki za nieodpowiedzialne, niewytłumaczalne wręcz zachowania. Nie tylko zresztą na niego, ale i na cały Liverpool. A grając na profesjonalnym poziomie w piłkę nożną, nie można sobie pozwolić na coś takiego. Cała nagonka, jaka spotkała napastnika, sprawiła, iż zaczął on otwarcie flirtować z innymi klubami w czasie letniego okna transferowego. Oczywiście najwięcej mówiło się o zainteresowaniu Realu Madryt, a i sam gracz dawał do zrozumienia, że chętnie przeniósłby się do Hiszpanii, zmienił otoczenie, ponieważ – jak twierdził – w Anglii nie jest szanowany, szczególnie przez tamtejsze media. Pojawiały się również doniesienia o ofertach z Arsenalu. Po długich wakacjach skończyło się jednak na tym, że Liverpool stanowczo zaprzeczył, jakoby zamierzał sprzedać swojego gwiazdora. Luis Suárez przyznał natomiast, że pragnie zostać w mieście Beatelsów. Od 6. kolejki może walczyć już ze swoimi kolegami z drużyny i idzie im bardzo dobrze. Obecnie znajdują się na drugiej pozycji w tabeli, a snajper w 10 meczach zdołał strzelić 14 bramek (w niektórych źródłach podawane jest 15 trafień, jedno doliczane jest z ostatniego mecz z West Hamem, a powinno być zaliczane na konto Joey'a O'Briena) oraz zapisać na swoim koncie 2 asysty. Związek z Liverpoolem trwa w najlepsze.

Suarez

Piękna bestia.

Jego wyczyn w mecz z Norwich zrobił wrażenie na wszystkich. Każda z czterech bramek może się podobać, Suárez robił na murawie praktycznie wszystko, co chciał, bawił się z przeciwnikami, jak małe dziecko na podwórku ze swoimi młodszymi kolegami. Ostatni raz cztery trafienia jednego zawodnika, kibice w Premier League widzieli w 2011 roku za sprawą Yakubu z Blackburn Rovers. Ostatnim piłkarzem, który zanotował 4 gole i asystę w jednym meczu był natomiast Frank Lampard w 2010 roku. Dzięki temu osiągnięciu, stał się pierwszym graczem z Ameryki Południowej, który może się pochwalić takim dorobkiem w jednym spotkaniu w lidze angielskiej. Jerzy Dudek stawia go na równi z takimi crackami, jak Leo Messi, Cristiano Ronaldo oraz Zlatan Ibrahimović. Wobec tego nasuwa się pytanie, czy gdyby nie te wszystkie niepotrzebne incydenty, które wywołały taką burzę wokół zawodnika z Urugwaju, doceniliby go też inni? Czy nie jest czasami tak, że przez jego nieprzemyślane i głupie zachowania, nabieramy do niego dystansu i przez to traci w naszych oczach, mimo całej swojej magii? Nie ma co nad tym kontemplować. Po prostu usiądźmy wygodnie w fotelach i delektujmy się tym przedstawieniem jednego z najlepszych napastników na świecie (a przynajmniej według mnie).

Czytaj więcej o: Liverpool FC, Anglia, Luis Suarez, Urugwaj, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (11)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze