To, co w Champions League NAJlepsze

Autor: Patryk Prokulski | 27.12.2013 12:56 | komentarzy: 17 | kategoria: Okiem kibica |

Rok 2013 powoli się kończy, a my jesteśmy zasypani wszelkiego rodzaju podsumowaniami tego, czym uraczyli nas kopacze na świecie przez ostatnich 12 miesięcy. Nie chcemy być gorsi i dorzucamy do tego zalewu informacji kilka kropel od siebie. Oto subiektywny zbiór tego, co w fazie grupowej tej edycji Ligi Mistrzów z różnych względów było „naj”.

Jest to subiektywny zbiór autora, który niekoniecznie pokrywa się z opiniami innych redaktorów.

Największe rozczarowanie: Real Sociedad San Sebastian

Ci, dla których La Liga to nie tylko Barcelona i Real, z pewnością spodziewali się po Baskach dużo więcej. Zapewnienie sobie 4. miejsca w Primera Division w dramatycznych okolicznościach tuż przed Valencią, zwycięstwo z Barceloną 3-2, porywające mecze z Realem (porażka 3-4 na Bernabeu i 3-3 na Anoeta), wspaniałe popisy Veli, Griezmanna… gra Sociedad naprawdę robiła wrażenie. Kiedy w eliminacjach do Champions League los skojarzył ich z Lyonem, niewielu dawało im szanse. Tymczasem Hiszpanie ograli rywali w kapitalnym stylu, a kibice mieli istny ból głowy, by wybrać najpiękniejszą bramkę dwumeczu: Griezmann, Seferović, czy Vela?

We wrześniu nadeszła jednak faza grupowa rozgrywek, a rzeczywistość okazała się brutalna. Upatrywany przez wielu na czarnego konia Sociedad zdobyło zaledwie jeden punkt i tylko jednego gola w grupie, z której mogli spokojnie wyjść. Czy to przez odejście jeszcze latem trenera Philipe Montaniera i powierzenie zespołu niedoświadczonemu szkoleniowcowi, jakim jest Jagoba Arrasate? Raczej wątpliwa teza – po pierwsze, sam Montanier reprezentuje młode pokolenie, a po drugie, pod wodzą Arrasate Sociedad spisuje się w lidze bardzo dobrze, zajmując 5. miejsce. Trzeba to raczej zrzucić na brak doświadczenia zespołu w europejskich rozgrywkach. Wszak był to dopiero drugi udział Sociedad w Lidze Mistrzów, a od debiutu minęło aż 10 lat...

Największy pechowiec: SSC Napoli

W tej kategorii „zwycięzca” mógł być tylko jeden. O nieszczęsnym losie Napoli napisano już chyba wszystko i ciężko odkryć tu Amerykę. Po raz pierwszy w historii 12 punktów zdobytych w grupie nie wystarczyło do awansu do fazy play-off. Jest to o tyle bardziej bolesne, że Włosi grali naprawdę ciekawy futbol, a zamiast nich w kolejnej fazie zobaczymy np. taki Zenit albo Olympiakos. Grupa śmierci rządzi się swoimi prawami, a tragicznymi bohaterami tej historii jesteśmy my, kibice. Z jednej strony na pasjonujące pojedynki nie musieliśmy czekać do wiosny, jednakże każdy z nas chciałby to nieszczęsne Napoli zobaczyć w 1/8 finału. Tak źle, i tak nie dobrze. Przy okazji, los okrutnie zakpił sobie z Jose Callejona, Gonzalo Higuaina i Raula Albiola, którym ponownie marzenia odebrała… Borussia Dortmund.

Najlepszy gracz fazy grupowej: Cristiano Ronaldo

Można zarzucić, że poszedłem po najmniejszej linii oporu. Nie w każdej edycji zdarza się jednak, że ktoś bije rekord liczby bramek w fazie grupowej. Dziewięć goli w, de facto, pięciu spotkaniach to wynik imponujący. Portugalczyk zaczął hat-trickiem przeciwko Galatasaray we wrześniu i nie zwalniał tempa aż do grudnia. Szkoda, że CR7 musiał pauzować przeciwko Turkom w rewanżu, bo moglibyśmy być niemal pewni, że fazę grupową skończyłby z dorobkiem dwucyfrowym. Ten wyczyn nabiera jeszcze większego znaczenia jeżeli dodamy, że odkąd w Champions League biorą udział 32 drużyny (od sezonu 99/00), aż czterokrotnie król strzelców całej edycji miał na koncie mniej goli niż Ronaldo po zaledwie sześciu meczach.  

Drużyna, która zrobiła największy postęp: Manchester City

Kontrowersyjny typ, bo mówimy o ekipie grubych milionów biegających po boisku. Milionów, które mają przecież na koncie mistrzostwo Anglii sprzed roku. Jeśli jednak chodzi o występy na arenie europejskiej, Manchester City był niczym piękna kobieta w lokalu, która zupełnie nie potrafi zrobić użytku ze swojego ogromnego seksapilu i usidlić faceta. Najpierw odpadnięcie z grupy z Bayernem i Napoli, rok temu nieudane boje przeciwko Ajaxowi, Realowi i Borussi. Grupa śmierci czy nie, od „The Citizens” oczekiwano więcej. W tym sezonie wreszcie zwolniono Manciniego, który już w Interze pokazał, że krajowe podwórko to dla niego maksimum, a w jego miejsce sprowadzono świetnego fachowca, jakim jest Manuel Pellegrini. Dziś Manchester City to nie tylko drużyna, która wreszcie wyszła z grupy, ale też siła w Europie, która zdołała wygrać z Bayernem, i daje się jej szanse w dwumeczu z Barceloną. ¡Muy Bien, señor Pellegrini!

Najpiękniejsza bramka: Vladimir Weiss Jr

Tutaj wybór był naprawdę trudny. Bomba Ibrahimovicia z Anderlechtem, bo którym belgijscy kibice zgotowali Szwedowi owację na stojąco? Bramka Hegelera z rzutu wolnego przeciwko Sociedad, a może uderzenie ze stojącej piłki Insigne? Na mnie osobiście największe wrażenie zrobił Vladimir Weiss Jr z Olympiakosu. Zawodnik mało znany, a w jednej akcji ośmieszył Marquinhosa, położył Thiago Silvę i z zimną krwią dokończył dzieła zniszczenia.

Najładniejszy mecz: Borussia Dortmund – SSC Napoli (3:1)

Na samym wstępie muszę asekurować się tym, że nie widziałem wszystkich spotkań, co oczywiste. Wybierając pomiędzy meczem Borussii z Napoli a starciem Bayernu z Manchesterem City, stawiam na mecz rozegrany na Signal Iduna Park. Choć z racji bycia fanem piłki hiszpańskiej, słowo „Remontada”, czyli odwrócenie losów meczu i odrobienie straty ma w moim piłkarskim słowniku zaszczytne miejsce i działa na wyobraźnię, to w meczu na Allianz Arenie o dramaturgii spotkania w dużej mierze decydowały koszmarne błędy w obronie. Mecz Borussii z Napoli natomiast był dla mnie fantastycznym widowiskiem. Zwłaszcza druga połowa trzymała w napięciu, a gra szła tutaj nie tylko o punkty, ale także o lepszy bilans w bezpośrednich starciach. Szybkie tempo meczu, mnóstwo ciekawych akcji - po prostu wizytówka Champions League. Zdeterminowani Włosi nie ustawali w wysiłkach nawet po stracie trzeciego gola. Z drugiej strony w bramce cuda wyczyniał Pepe Reina… kto oglądał, ten wie. Ten skrót stanowi niestety namiastkę emocji, których mogliśmy doświadczyć.

Największy wygrany ostatniej kolejki: Viktoria Pilzno

Oczywiście, Borussia w niezwykłych okolicznościach zapewniła sobie awans we Francji, natomiast to Czesi, dzięki bramce na 2:1 w 90. minucie meczu przeciwko CSKA Moskwa, a także dzięki dwóm bramkom strzelonym przeciw Rosjanom na Łużnikach, z zaledwie jednym zwycięstwem uplasowali się na trzecim miejscu w grupie i zagrają wiosną w Lidze Europejskiej.

I na sam koniec, nieco mniej poważnie:

Najbardziej brutalny faul: murawa Santiago Bernabeu

To, czego doświadczył ze strony zdradzieckiej trawy w meczu z Realem Arturo Vidal, to istny kryminał. Takie rzeczy nie są godne Realu Madryt i ich zasady „Señoro”, czyli zachowania z najwyższą klasą i szacunkiem do rywali. Co gorsza, oczywistego karnego nie zauważył arbiter spotkania. Obyśmy wiosną nie doświadczyli już takich brutalnych obrazków…

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Borussia Dortmund, Manchester City, Cristiano Ronaldo, Arturo Vidal, Real Sociedad, SSC Napoli, Viktoria Pilzno

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Liga Mistrzów: Raport ligowy #5

    Przed następną kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów, warto sprawdzić co słychać u drużyn, które nie są zaliczane do grona faworytów tych rozgrywek.

    czytaj więcej
  • Kane: Moim celem jest spędzenie całej kariery w Tottenhamie

    Napastnik Tottenhamu, Harry Kane znalazł się na radarze Realu Madryt, który przed przerwą międzynarodową ograł w bezpośrednim meczu w Lidze Mistrzów 3:1. Anglik zapewnił, że nigdy nie mówił o chęci odejścia i zamierza z "Kogutami" przeżyć całą swoją karierę.

    czytaj więcej

Komentarze (17)

  • JuveT Triumfator
    Ciekawy artykuł i przyjemnie się czytało. Co do sytuacji z Vidalem, to nie spodziewałem się, że murawa na Santiago Bernabeu może zaskoczyć w taki nie przyjemny sposób.
  • macko2907 Legenda
    Można się zgadzać lub nie z typami autora ale czyta się to bardzo dobrze więc jestem za tym aby coś takiego pojawiało się na stronie częściej :)
  • adamek(REAL) Zwycięzca grupy
    Hahah Najbrutalniejszy faul, zgadzam się z tym wyborem :D
  • PolishBarcaFan Triumfator
    Real gra tak brutalnie, że nawet murawa na Santiago fauluje.
  • spacer Uczestnik LM
  • liverpool1 Uczestnik LM
    Bardzo fajnie sie czyta i równiez jestem za tym by czesciej pisac cos takiego. A bramka Vladimira Weissa JR normalna ale to co zrobił z obroncami PSG to poezja nawet w Fifie jest to trudne do osiagniecia. Rowniez ciekawym meczem był Arsenal-BVB i (przynajmniej dla mnie) manitka MU z BL :).
  • Adi17 Legenda
    Cristiano najlepszy w każdej fazie tego roku.:)
  • spacer Uczestnik LM
    z wszystkim się zgodze ale co do najlepszej bramki to już nie :) według mnie najpiękniejszą bramkę zdobył Ibrahimowic w meczu z Anderlechtem, oczywiście bramka na 0:3 :)

    do rozczarowania również możemy zaliczyć : Juventus Turyn

    Najbardziej klasowo wygląda najbrutalniejszy faul :)
  • wojtekmw123 Półfinalista
    Hehehe ostry ten faul na Vidalu:)))) Fajnie się czytało artykuł, oby więcej takich:)
  • matheuszi1367 Uczestnik LM
    Fajny artykuł ;)
  • knapers1 Ćwierćfinalista
    fajny artykuł, no i przypomniał mi się Vidal. Murawa powinna zobaczyć czerwoną kartkę, hehe
  • spacer Uczestnik LM
    +5 meczów zawieszenia za coś takiego xD

    Swoją drogą jak skasować swój komentarz?? :)
  • Blanco Triumfator
    oo widzę, że jest i moja brameczka z orlika
  • JuveT Triumfator
    Oj widzę fantazja ponosi, ale każdy marzyć może :D
  • XavixD Legenda
    Fajny artykuł i miły do czytania ;)
  • niesta Uczestnik LM
    Najbardziej mi szkoda Napoli.
  • MatiScharmi1500 Uczestnik LM
    Moim zdaniem najładniejszą bramkę fazie grupowej tej edycji ligi mistrzów zdobył Ibrahimowić w meczu z Anderlechtem (ta na 0:3). Co do reszty zgadzam się z autorem.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.