Sukces to transfer, nie puchar

Autor: Rafał Bedlewicz | 03.01.2014 16:35 | komentarzy: 4 | kategoria: Felieton |

Dwa najdroższe kluby świata w ostatniej dekadzie wspólnie ugrały tylko jeden Puchar Ligi Mistrzów. Czy wygrywanie przestało się opłacać?

Każde kolejne okno transferowe jest jak but, który przypadkiem kopnie w dobrze zorganizowane mrowisko. Każde przynosi gorączkę nieporównywalną nawet z najważniejszymi meczami. Trudno się dziwić, gdy udane zakupy dla klubowych portfeli znaczą więcej niż niejeden tryumf.

Napiwek za Ligę Mistrzów

10, 5 miliona euro – tyle wynosi nagroda za najcenniejsze trofeum w klubowym futbolu. Ile dostaje przegrany w finale? 6,5 miliona. Półfinalista – 5 milionów. Nie jest to jednak wszystko. Z pieniędzy za poszczególne zwycięstwa i awanse do kolejnych faz kluby układają sumki kilkudziesięciu milionów, jednak różnica między pierwszym, a czwartym zespołem Europy wciąż jest niewielka.

Skąd więc biorą się pieniądze w kasach największych graczy? W 2007 roku Manchester United zaliczył zysk 212 mln funtów. Niemal połowa, czyli 92, 5 mln to dochód z tzw. ,,dnia meczowego’’ (głównie sprzedaż biletów). Po ok. 60 mln ,,Czerwony Diabły’’ zarobiły na sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych i reklamie. Kwoty, które poprawią humor nawet tym, którzy przegrają mistrzostwo krajowe jednym punktem lub finał LM w najbardziej dramatycznych okolicznościach.

Jeszcze lepiej obrazuje sprawę sytuacja FC Porto. Dla Portugalczyków tryumf w LM finansowo znaczyłby wprawdzie tyle, co podwojenie całorocznych dochodów w biletów, ale klub od lat najwięcej zarabia na transferach – od 2005 roku jest to średnio 3 razy tyle, co na biletach, czy prawach do transmisji.

Futbol ma wielu zwycięzców

Pomijając jednak nietypowe kluby, które żyją z wyprzedaży swojego arsenału, wszyscy wielcy gracze opierają wpływy o reklamy, transmisje telewizyjne i bilety. Czy dla któregoś z tych sektorów ma znaczenie liczba wygrywanych turniejów? Niespecjalnie.  By zaskarbić sobie zainteresowanie sponsorów i kibiców wystarczy rokroczne utrzymywanie się w czołówce (jak Arsenal, który od lat notuje dobre wskaźniki finansowe) i odpowiednio medialny zespół. Właśnie ta medialność bywa receptą (choć nie zawsze) na dobrą kondycję finansową – wie o tym Fiorentino Perez. Abstrahując od miłości do Realu Madryt, której pewni są fani, pozostaje też po prostu wytrawnym biznesmenem.

Zła wiadomość dla klubów takich jak ,,Królewscy’’ brzmi więc: prędzej drużynę spotka kolejny gwiazdorski zastrzyk, niż fanów rokroczne puchary. Nie jest tak, że klub przed tryumfami ucieka – pomijając nagrody i skromny, ale jednak wzrost popularności – puchar oznacza często dodatkowe mecze (superpuchary lub Klubowe Mistrzostwa Świata). Nie mniej czasy, gdy z samego wygrywania można było żyć, dawno minęły. Warto mieć tę refleksję z tyłu głowy przyglądając się kolejnemu okienku transferowemu.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, FC Porto, Manchester United, Real Madryt

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Wypowiedzi trenerów po meczu Szachtar – Roma

    „Górnicy” pomimo tego, że przegrywali do przerwy 0:1, po zmianie stron wzięli się ostro do odrabiania strat i osiągnęli zamierzony cel wygrywając 2:1. Choć ostatecznie wynik mógł być jeszcze bardziej okazały, lecz w doliczonym czasie gry Bruno Peres ofiarną interwencją uratował rzymian od straty gola numer trzy. Zobaczmy, co po meczu mówili szkoleniowcy obu ekip.

    czytaj więcej
  • Wypowiedzi trenerów po meczu Sevilla – Man. Utd

    Sevilla FC zremisowała na własnym boisku z Manchesterem United 0:0. Pomimo braku goli mecz był bardzo emocjonujący, głównie za sprawą gospodarzy, którzy byli bardzo blisko strzelenia bramki.

    czytaj więcej
  • Bezbramkowy remis na Ramón Sánchez Pizjuán

    Sevilla FC zremisowała na własnym boisku z Manchesterem United 0 do 0. Gdyby nie świetnie interwencje Davida de Gei, Manchester byłby w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem na Old Trafford.

    czytaj więcej
  • Ünder postraszył, ale nie przestraszył; Szachtar zwycięski!

    W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów podopieczni Paulo Fonseki przegrywali do 52 minuty. Wówczas Szachtar się przebudził i nie wypadł z rytmu do ostatniego gwizdka arbitra. Dzięki czemu „Górnicy” mogą cieszyć się z odniesionego rezultatu.

    czytaj więcej
  • Drugi garnitur „Królewskich” odprawił z kwitkiem „Pepineros”

    Real Madryt w konfrontacji z CD Leganés musiał sobie poradzić bez kontuzjowanych Kroosa, Modricia oraz Marcelo. Dodatkowo Zinedine Zidane dał odpocząć Cristiano Ronaldo oraz Keylorowi Navasowi. Mecz przyniósł kibicom mnóstwo emocji.

    czytaj więcej

Komentarze (4)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze