Gwiazda tygodnia: Ángel Di María

Autor: Martyna Dębińska | 10.03.2014 13:00 | komentarzy: 7 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Na ten tytuł Argentyńczyk ciężko pracował praktycznie cały sezon. Jednak dopiero w 2014 roku zaczął błyszczeć w drużynie Realu i nie zwalnia tempa aż do dziś. A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno wielu chciało się go pozbyć...

Zacznijmy jednak od początku. Ángel Fabián Di María urodził się w Walentynki 1988 roku w Rosario. W rodzinnym mieście stawiał także swoje pierwsze kroki jako piłkarz. Wychowanka Rosario Central po dwóch latach spędzonych w seniorskiej drużynie wypatrzyła Benfica Lizbona. Portugalski klub dostrzegł talent młodego Argentyńczyka i sprowadził go za bagatela 6 milionów euro (łączna kwota, jaką Rosario Central otrzymało za Di Maríę oraz Andrésa Díaza). Już w swoim drugim sezonie w nowej drużynie, wywalczył z „Orłami” Puchar Ligi Portugalskiej. Jego dobre występy przyciągnęły uwagę europejskich potentatów, dlatego władze Benfiki zdecydowały się wykorzystać ten fakt na swoją korzyść, przedłużono umowę z piłkarzem aż do czerwca 2015 roku, a w kontrakcie wpisano klauzulę odejścia opiewającą na 40 milionów euro.

Di Maria

Taka kwota, rzecz jasna, nie odstraszyła Realu Madryt. Warto wspomnieć, że w swoim ostatnim sezonie w barwach zespołu z Lizbony, Di María przysłużył się swoimi asystami i golami do zdobycia tytułu mistrzowskiego. „Fideo” był już jedną nogą w Manchesterze United, ale wtedy na arenę wkroczył José Mourinho, który był oczarowany pomocnikiem i zadeklarował zarządowi „Królewskich”, aby zrobiono wszystko, żeby Di María zasilił szeregi nowego klubu „The Special One”. Tak też się stało, co więcej po trudnych negocjacjach, Real musiał wyłożyć zaledwie 25 milionów euro. Ángel Di María stał się graczem „Los Blancos” 28 czerwca 2010 roku.

Di Maria

José Mourinho znalazł dla Argentyńczyka miejsce na prawym skrzydle, gdzie jak wiadomo, radził sobie różnie. Przylgnęła do niego łatka „jeźdźca bez głowy”, który biega za piłką po różnych sektorach boiska bez większego celu. W pomocniku irytowały również częste, nieudane dośrodkowania, które piłkarz na takim poziomie powinien wykonywać dokładnie z zamkniętymi oczami. Santiago Bernabéu rzadko oklaskiwało Di Maríę, który zawsze stał i rozgrywał mecze w cieniu takich gwiazd jak Cristiano Ronaldo, czy chociażby Mesut Özil. Wraz z odejściem Mourinho, pojawił się temat odejścia skrzydłowego. Wobec dołączenia ze szkółki do składu Jesé oraz kupionym za 91 milionów euro Garethem Bale'm, nie widziano już miejsca dla Argentyńczyka i wydawał się on zupełnie zbędny.

Di Maria

O ironio, jak nieprawdziwe było to twierdzenie. Mimo, iż początki sezonu 2013/2014 już pod wodzą Carlo Ancelottiego nie należały do najłatwiejszych dla Ángela Di Maríi, tak rok 2014 z całym przekonaniem możemy uznać za najlepszy czas „Fideo” w Realu Madryt. Ale od początku. Zaczęło się oczywiście od dobrych występów, które szczególnie podkreślano po odejściu Mesuta Özila - Niemiec nie podjął walki o skład i postanowił udać się do słabszego klubu, aby mieć zapewnione miejsce w podstawowej jedenastce, natomiast Di María pozostał i pokazał swoją przydatność zespołowi na boisku dzięki udanym spotkaniom w swoim wykonaniu.

Później nadszedł kryzys. Słabsza dyspozycja, a do tego znany i szeroko komentowany gest, który Argentyńczyk wykonał rzekomo w stronę kibiców zgromadzonych na Santiago Bernabéu, kiedy podczas jednego z meczy (tych nieudanych) został w drugiej połowie zmieniony, a publiczność dała upust swojemu niezadowoleniu poprzez gwizdy. Sprawa domniemanego gestu była oczywiście rozdmuchana (sławna już hiszpańska prasa), zdecydowano się na niekaranie piłkarza, a sam „winowajca” mimo wszystko przeprosił i wyjaśnił, że jedynie sobie „poprawiał”.

Wydarzenia opisane w powyższym akapicie kolejny raz przywróciły do życia temat transferu Ángela Di Maríi. Podobno pomocnik żalił się również, iż nie podoba mu się jego sytuacja w klubie ze względu na rzadkie występy, co było niezwykle ważne zważywszy na zbliżający się wielkimi krokami Mundial w Brazylii. Nadszedł przełom, Ancelotti zaczął wystawiać Di Maríę w środku pomocy i ten wariant okazał się strzałem w dziesiątkę. „Fideo” wykonuje tytaniczną pracę i wydaje się, że to jego pozycja była brakującym ogniwem w układance Ancelottiego. Od tej pory Real Madryt jest niepokonany i w stwierdzeniu, że duża w tym zasługa filigranowego Argentyńczyka nie ma żadnej przesady.

Ángel Di María już od dłuższego czasu zbiera ogromne pochwały za swoją grę. W końcu przyszedł też czas na miano „Gwiazdy tygodnia”, ponieważ biorąc jego ogromny wkład w grę „Królewskich”, nie sposób nie docenić jego zasług. Mimo, iż wielu skazywało go na ławkę, czy nawet wygnanie, on podjął wyzwanie i udowodnił, że w drużynie, gdzie znajdują się takie nazwiska jak Ronaldo, Bale, Isco, czy Modrić, jest dla niego miejsce i mimo swojej niepozornej postury nie odda go bez walki.

Di Maria

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Carlo Ancelotti, Jose Mourinho, Benfica Lizbona, Angel Di Maria, Argentyna, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (7)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze